Sylwetki

Popieramy Magnę i Rosjan

AP
Klaus Franz, szef Europejskiego Forum Pracowników Opla i wiceprzewodniczący rady nadzorczej General Motors Europe
[b]Rz: Czy widział pan szczegóły oferty funduszu inwestycyjnego RHJ, który chciałby przejąć Opla?[/b]
[b]Klaus Franz:[/b] Widziałem i rozwiały się wszystkie moje wątpliwości – RHJ jest typowym inwestorem finansowym i nie ma doświadczenia w branży motoryzacyjnej. [b]Jak to? Przecież tak samo jak Magna, której oferty jest pan zwolennikiem, ma fabryki komponentów motoryzacyjnych...[/b]
[wyimek]Magna już się porozumiała z GM w sprawie transferu technologii do Rosji. (...) Pójdą tam najprostsze rozwiązania[/wyimek] To prawda, ale są to tylko komponenty. Natomiast nigdy nie produkowali aut, a Magna – tak. Przy tym Opel dramatycznie potrzebuje nowych technologii, a te mogą pochodzić jedynie od firmy z branży. Nie mówiąc już o tym, że RHJ porozumiał się z General Motors w sprawie odsprzedania Opla po przeprowadzonej restrukturyzacji. A my mamy już powyżej uszu rządów GM. [b]Prezes RHJ zarzeka się, że jest inwestorem długoterminowym i nie ma zamiaru sprzedać Opla. Nie wierzy pan w to?[/b] Znam doskonale ich strategię. Do odsprzedaży miałoby dojść po spłaceniu wszystkich gwarantowanych przez rząd kredytów. W tym układzie od początku do GM należałoby 39 proc. akcji. Potem RHJ sprzedałby swoje 51 proc., ostatecznie więc akcjonariuszami mieliby być GM – 90 proc., i pracownicy – 10 proc. Obecność dwóch udziałowców jest mniej ryzykowna. Naszym zdaniem odpowiedzialność za Opla muszą wziąć Europejczycy. Tylko w ten sposób powstanie naprawdę nowa firma. [b]Magna jest firmą kanadyjską, a Sbierbank, jej partner w tej transakcji, rosyjską. Pozostałe udziały to amerykański GM. Czy tak pana zdaniem wygląda firma europejska?[/b] Magna znaczną większość swojej działalności ma w Europie – w Niemczech, Austrii, Polsce. A Sbierbank jest dla nas kluczem do rynku rosyjskiego. Moim zdaniem nowy Opel będzie firmą europejską z dostępem do technologii amerykańskich. [b]W Niemczech pracuje połowa załogi Opla i rozumiem, że jest pan pod wielkim naciskiem. Magna mówi, że oszczędzi niemieckie fabryki. Czy zatem mówi pan przede wszystkim jako szef niemieckich związków zawodowych?[/b] Jestem również przewodniczącym Europejskiego Forum Pracowników Opla, więc nie mogę myśleć i mówić tylko o Niemczech. [b]Jak pan zapewne zdaje sobie sprawę, pracownicy Opla w Gliwicach są bardzo zaniepokojeni, zwłaszcza wypowiedziami prezesa Sbierbanku Germana Grefa o konieczności cięć wszędzie poza Polską i o tym, że astra IV powinna być produkowana wyłącznie w Rosji.[/b] Tym biznesem będzie zarządzała Magna, a nie Rosjanie. Nie sądzę, aby ktokolwiek chciał coś zmieniać w Gliwicach, bo to bardzo dobra fabryka. Wiem również, że Magna będzie robiła to, co powinna. Gliwice mają swoją nową astrę i z biznesowego punktu widzenia nie ma sensu tego zmieniać. [b]Wiadomo, że Rosjanom zależy na kupnie rozwiniętych technologii. To z kolei niepokoi GM, który wie, że jest to najwartościowsze, co ma. Czy sądzi pan, że taki transfer technologii byłby korzystny dla Opla?[/b] Magna już się porozumiała z General Motors w sprawie transferu technologii do Rosji. I nie ma mowy o przekazywaniu tam najcenniejszych wynalazków GM i Opla. Do Rosji pójdą najprostsze rozwiązania. [b]Jak pan sądzi, kiedy ta transakcja może dojść do skutku?[/b] To praktycznie jest już kwestia godzin. Z tego, co wiem, wstępna umowa GM z Magną ma zostać podpisana w poniedziałek wieczorem miejscowego czasu w Detroit. Wieczorem naszego czasu zostanie zamknięty przetarg i z pewnością czeka nas bardzo interesujący tydzień. Wtedy poznamy szczegóły oferty nowego właściciela Opla. [b]Dlaczego nikt nawet nie zwrócił uwagi na ofertę dilerów Opla? Czy nie było to z ich strony wotum zaufania, z którego warto by skorzystać?[/b] Jestem nie tylko działaczem związkowym, ale i biznesmenem. I wiem, że kiedy firma bankrutuje i duże pakiety akcji trafiają do dilerów i pracowników, żaden poważny inwestor nie ma odwagi zabrać się do takiej transakcji. Dla nas najważniejsze było zainteresowanie poważnych inwestorów branżowych – Magny i RHJ. A o ile znam niemieckich polityków, dla nich nie ma lepszego inwestora niż Magna. [b]Magna nie ukrywa, że zamierza ciąć zatrudnienie. Także w Niemczech. Czy czuje się pan z tym komfortowo?[/b] Naprawdę rozumiem zasady robienia dobrego biznesu i nie mam wątpliwości, że cięcia zatrudnienia są nieuniknione we wszystkich koncernach samochodowych w Europie, gdzie jest nadwyżka mocy produkcyjnych na poziomie 25 – 30 proc. I nie mam żadnych złudzeń co do tego, że wszystko przetrwa w niezmienionej formie. Naszym warunkiem było: żadna fabryka nie zostanie zamknięta. Ale ból restrukturyzacji poczujemy wszyscy: i Niemcy, i Polacy. Pytanie tylko, jak zostanie to przeprowadzone. Chcemy, żeby załogi zmniejszyły się przez dobrowolne odejścia, a nie cięcia na oślep.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL