Film

Wrogowie publiczni ****

Film Manna wykorzystuje niedawno wydaną również w Polsce książkę Melvina Purvisa
UIP
Dramat gangsterski pojawił się w USA u progu lat 30. w trakcie wielkiego kryzysu. Inspirację czerpał wprost z życia, w którym grasowały zbrodnicze bandy sprawujące władzę życia i śmierci w wielkich miastach, przede wszystkim w Chicago.
[link=http://www.rp.pl/galeria/9131,1,334965.html] Zobacz fotosy z filmu[/link]
Kino pierwszy raz zrezygnowało wówczas z konwencji czarno-białych kontrastów: policjanci i gangsterzy mieli i zalety, i wady. Choć prawo zawsze ostatecznie zwyciężało, akcenty tak rozkładano, by widz mógł sympatyzować także z przestępcami. Podniosła się wówczas fala protestów przypisujących tym filmom demoralizację i afirmację zbrodni. Za sprawą wprowadzonego w 1934 r. tzw. kodeksu Haysa gangsterzy jako postacie pozytywne, czy choćby tylko sympatyczne, na długo zniknęli z ekranów. Wielu z nich ówczesne media uczyniły postaciami legendarnymi: żyli szybko, by się wspiąć na szczyt, i ginęli młodo. Gdy po latach autocenzura producentów zanikła, natychmiast stali się bohaterami filmów.
Jednym z nich był specjalizujący się w napadach na banki John Dillinger (1903 – 1934), długo ścigany i ostatecznie zastrzelony przez agenta FBI Melvina Purvisa (notabene po wyjściu z filmu poświęconego gangsterom – „Melodramatu na Manhattanie”). Rozbójniczej karierze Dillingera i działaniom jego prześladowcy poświęcono sześć filmów. Teraz z jego legendą zmierzył się mistrz kina sensacji Michael Mann („Gorączka”, „Informator”, „Zakładnik”), wykorzystując niedawno wydaną także u nas książkę Bryana Burrougha. Zrealizowani z ogromnym rozmachem inscenizacyjnym, dopracowani w szczegółach kostiumowo-scenograficznych „Wrogowie publiczni” to kino rzemieślniczo poprawne. Twórcy nie próbują podważyć czy zweryfikować legendy Dillingera. Obsadzając w tej roli Johnny’ego Deppa, który nawet w rolach czarnych charakterów jest niezmiennie sympatyczny, podtrzymują mit dobrego bandyty. Człowieka, który zabijał głównie zdrajców, a jak się wreszcie zakochał, to na zabój. Grająca jego ukochaną oscarowa Marion Cotillard jest w tym świecie zbrodni jedynym atrakcyjnym ozdobnikiem. Film Manna wykorzystuje niedawno wydaną również w Polsce [link=http://www.rp.pl/artykul/9131,335142_Dawno_temu_w_Ameryce.html]książkę Melvina Purvisa[/link] [i]USA 2009, reż. Michael Mann, wyk. Johnny Depp, Christian Bale, Marion Cotillard, Billy Crudup, Stephen Graham, Giovanni Ribisi, Stephen Dorff. Matt Craven, Branka Katic, Leelee Sobieski [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL