Warszawa

Zbombardowani poezją

Do przebywającego już w Warszawie Cristóbala Bianchi pozostali członkowie grupy CasaGrande dołączą za dwa tygodnie. Wtedy rozpocznie się druk przeznaczonych do zrzutu ulotek
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Za trzy tygodnie Warszawa zostanie zaatakowana z powietrza. Tyle że zamiast bomb spadną na nią... wiersze. Chilijski kolektyw CasaGrande, autor performance’u „Bombing Of Poems Over Warsaw”, chce w ten sposób przypomnieć o wojennej przeszłości miasta.
W nocy z 8 na 9 sierpnia na Stare Miasto oraz Nowy Świat z samolotu zrzuconych zostanie 500 kg papieru, czyli sto tysięcy ulotek. Znajdą się na nich wiersze 40 polskich i 40 chilijskich poetów. Każda z papierowych “bomb”, przetłumaczona na dwa języki (polski i hiszpański) będzie mieć formę zakładki do książki.
– Dzięki temu poezję można będzie zabrać do domu i wykorzystać także praktycznie – mówi Cristóbal Bianchi z grupy CasaGrande, w której skład wchodzą jeszcze poeta i muzyk Julio Carrasco oraz inżynier i socjolog Jose Joaquin Prieto. Podobne zaskakujące prezenty dostali już mieszkańcy trzech innych miast, które objął międzynarodowy projekt “Deszcze wierszy”.
[srodtytul]Pamięć o ofiarach nalotów[/srodtytul] – Wszystko zaczęło się w 2001 roku od akcji nad pałacem La Moneda. Zajmowany obecnie przez rząd Chile budynek był zbombardowany przez generała Pinocheta 11 września 1973 roku – wspomina Bianchi. – Nasze działanie skończyło się wielkim sukcesem. Ku zdziwieniu wszystkich uczestniczyło w nim dziewięć tysięcy ludzi! Wszystkie wiersze szybko znalazły właścicieli. W następnym roku kolektyw – znany głównie z nietypowych działań w przestrzeni publicznej – odwiedził Dubrownik w Chorwacji, zniszczony w 1991 roku w wyniku nalotów serbskich i czarnogórskich. Trzy lata później gościł zaś w Guernice w Kraju Basków – pierwszym mieście, które padło ofiarą nalotów nazistowskich w 1937 roku. Dlaczego teraz artyści wybrali akurat stolicę Polski? – Warszawa, podobnie jak inne odwiedzone przez nas miasta, padła ofiarą nalotów bombowych – tłumaczy chilijski poeta. – Chcemy, by dzięki naszej akcji nie tylko pamięć o nich ożyła, lecz także zrodziła się dyskusja o tym, jak pamiętamy tamten czas i jak przez jego pryzmat patrzymy na przyszłość. [srodtytul]Po zmroku i znienacka[/srodtytul] Projekt realizowany jest we wsparciu m.in. władz miasta, Muzeum Powstania Warszawskiego i ambasady Chile w Polsce. Wpisuje się w przypadające w tym roku obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej i 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, czyli zdarzeń, które wpłynęły na tożsamość miasta i jego mieszkańców. Choć znamy już dzień bombardowania i czas jego trwania – ok. 30 minut – to godzina rozpoczęcia do końca będzie tajemnicą. – Tak samo było przecież podczas prawdziwych nalotów – tłumaczy Bianchi. I podkreśla, że wszystkie poetyckie akcje kolektywu to próba alternatywnego spojrzenia na historię. Poezja, jako forma pokojowego sprzeciwu wobec wojny, pozwala też wyciągnąć nowe wnioski z traumatycznych wydarzeń z życia danego miasta. Akcja adresowana jest nie tylko do tych, którzy pamiętają wojnę. – Chcemy, by nad tym, co się działo przed laty, pochylili się wszyscy mieszkańcy, niezależnie od wieku. Również wśród zaproszonych do projektu polskich autorów wierszy nie brakuje ludzi młodych, którzy jednak mają już na swoim koncie publikacje. Kto to taki? Za wcześnie, by o tym mówić. Wiadomo jedynie, że nad listą twórców czuwa poeta Marcin Sendecki. Dokładne informacje o projekcie można znaleźć na stronie [link=http://www.casagrande.bligoo.com]www.casagrande.bligoo.com[/link].
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL