Sylwetki

W Polsce wciąż są inwestycje-okazje

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Sylwester Cacek, prezes Sfinksa, właściciel Widzewa. Nie ma wielkiej różnicy między bankiem a restauracją czy sklepem z pietruszką. Zachowania klientów są podobne, metody badawcze też
[b]Rz: Niespodziewanie został pan prezesem sieci restauracji Sphinx. Czy od początku, kiedy pana firma OrsNet kupowała od AmRestu akcje spółki Sfinks zarządzającej siecią, zakładał pan aż takie zaangażowanie? [/b]
Sylwester Cacek: Nie. Chociaż od początku przewidywałem, że zarząd Sfinksa zostanie powiększony, że dokooptujemy ludzi, którzy znają się na sieci. Nie zakładałem jednak, że to będę ja sam. [b]Co zdecydowało? [/b]
Rozmowa z panem Morawskim. Uznaliśmy, co było widać gołym okiem, że spółka potrzebuje wsparcia merytorycznego w budowie sieci. Myślę, że to jest dobra sytuacja, gdy dwóch biznesmenów opracuje strategię, uporządkuje i płynnie przekaże spółkę nowemu zarządowi. W zasadzie już dokooptowaliśmy do zarządu ludzi, którzy powinni przejąć po nas pałeczkę. Poza tym strategia zostanie uzgodniona między dwoma właścicielami. To jest dobre dla spółki. Rynek już widzi, że nie ma awantur, tylko działanie w jednym kierunku. Myślę, że wiele osób się zastanawiało, kiedy Morawski z Cackiem się pokłócą. [b]A jeszcze się nie pokłócili? [/b] Myślę, że do tego nie dojdzie. Widać po pierwszych tygodniach ścisłej współpracy, że podejście biznesowe i wizję mamy bardzo podobną. W wielu sprawach się zgadzamy. Różni nas natomiast doświadczenie menedżerskie zdobywane na różnych polach. [b]Kiedy zamierza pan się wycofać z zarządu tej spółki? [/b] Gdybym to powiedział, byłaby to deklaracja terminu opublikowania nowej strategii. Może powiem tak: nie sądzę, żebyśmy w następnym roku byli z panem Morawskim w zarządzie Sfinksa. [b]Jaki jest pomysł na Sfinksa? Czy forsuje pan model restauracji futbolowej? [/b] Cały czas dyskutujemy o pomyśle na Sfinksa. Dziś nie jestem w stanie mówić o żadnych szczegółach strategii. [b]Restauratorzy z innych sieci zawsze zarzucali Sfinksowi, że nie robi centralnych zakupów produktów, z których przygotowywane są dania. A to bardzo podnosi koszty działania...[/b] Jestem zwolennikiem centralnych zakupów, a pan Morawski się przekonuje do takiego podejścia. [b]Zainwestował pan w Sfinksa, w piłkarski klub Widzew, prawdopodobnie wesprze pan spółkę Redan. Jak pan szuka okazji do inwestowania? Ma pan określone branże czy firmy, które pana interesują, czy bierze pan, co się trafi? [/b] Gdybym inwestował w to, co się trafi, to nie byłoby to inwestowanie, tylko gra w totolotka. Interesują mnie dwa obszary: detal, który najbardziej rozumiem, oraz innowacyjne inwestycje ze społecznym zacięciem. [b]Czyli? [/b] Przykładem takiej inwestycji jest firma Helix, która prowadzi poszukiwania leku oraz metod leczenia chorób nowotworowych. Trwają rozmowy w sprawie innej spółki technologicznej, która też zajmuje się nowoczesnymi rozwiązaniami. Z drugiej strony jest Sfinks, typowa sieć detaliczna. Nie ma wielkiej różnicy między bankiem a restauracją czy sklepem z pietruszką. Zachowania klientów są podobne, metody badawcze też. [b]Czy po tych dwóch ostatnich inwestycjach kolejka chętnych się wydłużyła?[/b] Nie ma tygodnia, by ktoś do mnie nie napisał e-maila – od bardzo drobnych spraw po większe. Dziś jest taki rynek, że wiele osób szuka możliwości dokapitalizowania swoich firm. Myślę, że jestem jednym z wielu, którzy dostają tego typu zapytania. [b]Co pan robi z tymi e-mailami?[/b] Odpowiadam na nie. Staram się przejrzeć każdą ofertę. Jeżeli jestem zainteresowany, to umawiam się na spotkanie, a jeśli nie, to życzę sukcesów. [b]Ile maksymalnie może mieć pan spółek w portfelu?[/b] Liczba firm w portfelu ma mniejsze znaczenie. To, czy ilość inwestycji można powiększyć, zależy od zespołu zarządzającego. Nie chciałbym robić w krótkich odstępach czasu wielu inwestycji naraz. Każda z nich wymaga dokładnych analiz. Nie ma takiej możliwości, by jednocześnie zainwestować w kilka spółek, a potem wszystkimi zarządzać, bo po prostu fizycznie się tego nie da zrobić. [b]Jakie ma pan plany? Czy, inwestując w kolejne firmy, wie pan, że za dwa, trzy, pięć lat je sprzeda? A może chce się pan związać z jakimś biznesem na całe życie? [/b] Moją generalną zasadą jest inwestowanie i budowanie wartości spółki. Wchodzę w inwestycje, od razu sygnalizując, że podstawowym założeniem jest wyjście z niej w przyszłości. Nie jestem typem inwestora, który chciałby do końca życia mieć jedną ulubioną firmę. Może z wyjątkiem Widzewa. Nie wykluczam jednak sytuacji, że w jakiejś firmie zagoszczę na dłużej, że może kiedyś postanowię żyć z dywidendy. W przyszłości wszystko będzie zależało od tego, jakie będą możliwości inwestycyjne. Jeżeli będę mógł sprzedać akcje dobrze funkcjonującej spółki, bo będę mógł zainwestować gdzie indziej i zająć się organizacją kolejnego przedsięwzięcia, to pewnie tak postąpię. Postrzegam siebie jako inwestora finansowego, a nie strategicznego. [b]Jaką przyszłość widzi pan dla Widzewa?[/b] To będzie najlepszy klub w Europie. Nie wiem tylko, czy za mojego życia. [b]Którego piłkarza by pan kupił?[/b] Takiego, który ma 17 lat, duży talent i będzie za cztery lata drugim Bońkiem. Polska wychowała jednego znaczącego piłkarza, ja chciałbym po sobie pozostawić kilku takich zawodników. [b]Zagraniczni piłkarze pana nie interesują?[/b] Zagraniczne gwiazdy są rozpuszczone, dlatego mnie nie interesują. Nie ta mentalność. [b]Widzew to pana oczko w głowie.[/b] Pasjonuję się sportem, piłką nożną. W Widzew zainwestowałem nie dlatego, że byłem kibicem tego klubu. Zawsze byłem kibicem Legii i dziś mam serce rozdarte na pół. Życzyłbym sobie, żeby Widzew był zawsze mistrzem, a Legia wicemistrzem. Chcę pokazać, że z klubu piłkarskiego w Polsce można zrobić normalnie funkcjonujące przedsięwzięcie biznesowe. [b]Interesują pana inwestycje tylko w kraju czy sonduje pan jakiś zagraniczny rynek? [/b] Inwestycje zagraniczne też mnie interesują, ale pod warunkiem, że je w 100 proc. rozumiem. Mieszkałem w Polsce wiele lat, polską mentalność i oczekiwania klientów wyczuwam bardzo dobrze. Obecnie, ze względu na brak płynności, można znaleźć inwestycje-okazje. W tej chwili w Europie to właśnie Polska jest dla mnie najlepszym rynkiem. Przyglądam się też Chinom. Nawiązaliśmy już nawet kilka kontaktów. [b]Jakich?[/b] W Chinach, podobnie jak w Polsce, interesują mnie detal i technologie, a także – ze względu na Widzew – budownictwo. Trzeba ten rynek dobrze zrozumieć, poznać mentalność Chińczyków. Na to muszę mieć czas. Być może za rok, dwa będzie to jeden z rynków, na które zacznę przenosić jakieś swoje inwestycje. [b]Nie chce pan wrócić na rynek finansowy? [/b] Nie tęsknię za bankowością. Zresztą to nie jest czas na kupowanie banków przez małych inwestorów. To jest dobry czas na duże fuzje. [b]W co teraz pan zainwestuje?[/b] Inwestycje lubią ciszę. [b]Prowadzi pan jakieś rozmowy? [/b] Tak. [b]Czy są to spółki giełdowe?[/b] Z giełdowymi spółkami rozmów nie prowadzę, aczkolwiek przygotowuję analizy niektórych z nich. Mam na celowniku kilka spółek, ale decyzja dotycząca inwestycji w nie będzie podjęta dopiero wtedy, gdy będziemy pewni, że mają zdrowe podstawy. Nasz rynek giełdowy jest bardzo płytki i w związku z tym jest stosunkowo łatwo nieodpowiednio zaryzykować. Obroty są małe i trudno potem wyjść z takiej inwestycji. [b]Sylwester Cacek zaczynał karierę zawodową od sklepu z zabawkami i ubraniami dla dzieci prowadzonego z żoną Dorotą. Potem było pośrednictwo finansowe i bank. W 2007 r. małżeństwo Cacków sprzedało swoje akcje Dominet Banku belgijskiemu Fortisowi. Nieoficjalnie mówiono, że mogli dostać za nie nawet ponad 350 mln zł. Pieniądze ze sprzedaży Dominet Banku inwestuje w polskie spółki (m. in. Sfinks). Kontroluje też łódzki klub piłkarski Widzew. [/b]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL