Nieruchomości

Koniec spadków cen mieszkań

Ceny ofertowe są od transakcyjnych niższe nawet o ok. 1 tys. zł za mkw. Tak jest m.in. w Krakowie i Warszawie.
Rzeczpospolita
Drugi miesiąc z rzędu ceny się nie zmieniają. Może to oznaczać koniec kryzysu na rynku mieszkaniowym
– Od maja dostrzegamy drobne ożywienie na rynku nieruchomości – mówi Marta Kosińska, główny analityk Szybko.pl. – Jeżeli ta tendencja utrzyma się jeszcze przez trzy, cztery miesiące, będziemy mogli definitywnie stwierdzić, że to już koniec spadków cen mieszkań w Polsce.
Jak wyjaśnia, dotyczy to tylko mieszkań z tzw. średniej półki. Na apartamenty wciąż nie ma popytu, ceny więc wciąż spadają. Sytuacja może się diametralnie zmienić, jeżeli pogłębi się kryzys w Polsce lub zaostrzą warunki udzielania kredytów. Analitycy obawiają się jednak, że ożywienie z ostatnich dwóch miesięcy może być sezonowe. Na wiosnę zazwyczaj zawieranych jest najwięcej transakcji. – Od początku roku średnie ceny mieszkań w Polsce spadły o kilka procent – mówi Kosińska. Gorzej wygląda to w krajach sąsiednich. – W Niemczech ceny spadły w ciągu ostatnich sześciu miesięcy o ok. 8 proc., w Irlandii o 6,2 proc., w Wielkiej Brytanii o ok. 2 proc. – mówi Krzysztof Stępień, analityk Expandera.
O ile w czerwcu ceny nieruchomości w Polsce nie zmieniły się w porównaniu z majem 2009 r., o tyle, jak wynika z danych firmy badawczej Halifax, w Wielkiej Brytanii ceny domów obniżyły się o 15 proc. w skali roku. Miesiąc wcześniej spadek wynosił 16,3 proc. W Stanach Zjednoczonych obniżka cen w maju sięgnęła 16,8 proc. Obecnie koszt zakupu 1 mkw. mieszkania w Polsce jest niemal identyczny jak na początku 2007 r., czyli przed gwałtownym wzrostem cen. Znacznie trudniej jednak o kredyt. – Ceny nie zaczną rosnąć, dopóki nie wzrośnie dostępność pieniędzy – podsumowuje Kosińska. Jak prognozuje Marcin Gołębiewski, wiceprezes zarządu redNet Consulting w Warszawie, do końca roku ceny mieszkań w tzw. standardzie popularnym powinny się utrzymać na niezmienionym poziomie. – Niższe o 5 proc. mogą ceny mieszkań z wyższej półki. W przypadku apartamentów spadek może sięgnąć ok. 2 proc. – podsumowuje. – Wydaje mi się, że w drugiej połowie roku ceny domów na świecie będą spadać, bo wciąż nie widać ożywienia popytu – prognozuje Krzysztof Stępień. – Jednocześnie spadki powinny być coraz mniejsze, bo mniejsza będzie cena odniesienia. Teraz mianem tykającej bomby określany jest rynek nieruchomości komercyjnych, a nie mieszkaniowy, przez który większa część tsunami zapewne już się przetoczyła.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL