Społeczeństwo

Polski tato, gdzie jesteś?

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Młodzi 2009. Najczęściej to matkę wskazują jako autorytet, z którego biorą przykład. Ojcowie wypadają dużo gorzej
– Kiedy córka usłyszy mój głos w słuchawce domofonu, od razu mówi: „Daj mamę” albo „Zapytaj mamę, czy mogę dłużej zostać”. To mama jest osobą, która według mojego dziecka podejmuje decyzje – opowiada Tomasz Dygała z Warszawy, tata dwójki dzieci, kierownik działu w dużym koncernie farmaceutycznych.
Aż dla 75 procent młodych ludzi w wieku 13 – 24 lat osobą z najbliższego otoczenia, którą szanują, liczą się z jej opinią i biorą z niej przykład jest mama. Ojciec – tylko dla 57 proc. Tak wynika z badania na grupie 1000 młodych ludzi, które w latach 2008 – 2009 przeprowadziła firma Millward Brown SMG/KRC dla At Media.
Matka jest niemal w takim samym stopniu wzorem do naśladowania dla chłopców – 74 proc., jak i dla dziewcząt – 76 proc. Ojciec schodzi na drugi plan. – Te wyniki mnie smucą, bo potwierdzają też moje doświadczenia – mówi Krzysztof Ziemiec, dziennikarz telewizyjny, ojciec trójki dzieci. – Gdy trzeba rozwiązać problem, to dzieci biegną do mamy, a nie do taty. Począwszy od tego, że boli je paluszek, po pytanie, dokąd jutro pojedziemy. Paweł, prawnik z dużej warszawskiej kancelarii, opowiada, że zdarza się, iż trójkę swoich dzieci widuje tylko rano. – Jeśli ojca nie ma w domu, to łatwo przestaje być osobą, którą się pyta o opinię. Dziecko przyzwyczaja się, że do zasięgania rady innych. Może to być także opiekunka albo babcia. Jestem jednak przekonany, że nie chodzi tylko o czas poświęcony dziecku, a o zaangażowanie w jego świat – twierdzi. Podobnie uważają eksperci. Ich zdaniem fakt, że ojcowie mają mniejszy autorytet, wynika z podwójnej roli, jaką dziś w rodzinie pełni matka, która często na równi z ojcem pracuje na jej utrzymanie i zarazem jest pierwszą powierniczką dziecięcych problemów. – Matki stały się osobami przedsiębiorczymi i niezależnymi – twierdzi prof. Katarzyna Popiołek, psycholog z Uniwersytetu Śląskiego. – Nadal też wywiązują się z tego, do czego były wychowywane, czyli do dbania o relacje społeczne. To mężczyźnie zawsze było wolno więcej. On nie musiał się opanowywać. „Tatusiowi, który się denerwuje”, ale pracuje na utrzymanie, wszyscy musieli schodzić z drogi. Psycholog dodaje, że teraz to się zmieniło i mężczyźni muszą nauczyć się budowania więzi społecznych. – Mówimy o zjawisku ojców, którzy są nieobecni, niezaangażowani w życie rodziny – podkreśla prof. Katarzyna Popiołek. – Dziś oczekiwania wobec ojców są podobne jak wobec matek – przyznaje prof. Wojciech Łukowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Od ojca oczekuje się wsparcia, opiekuńczości, niekoniecznie tego, by był silny i przez to różnił się od swej partnerki jako rodzic. Socjolog zauważa, że różnica w badaniu na korzyść matki, wskazuje, iż te oczekiwania nie są przez ojców spełniane. Dlaczego? Prof. Katarzyna Popiołek tłumaczy, że mężczyźni gorzej niż kobiety radzą sobie z nieustannie zmieniającą się w Polsce od lat 90. rzeczywistością. – Sytuacja stale postępującej emancypacji kobiet sprawia, że wycofują one nadmierne wsparcie, którym otaczały mężczyzn. Mężczyźni muszą przewartościować swój stosunek do pracy i rodziny, i mają z tym problem – ocenia psycholog. Krzysztof Ziemiec przyznaje, że jego żona lepiej jest przygotowana do roli rodzica. – Czytała książki, jak wychowywać dzieci, ja polegam na intuicji – mówi dziennikarz i opisuje, jak pracuje nad relacjami z dziećmi: – Wieczorem robię sobie rachunek sumienia: co zrobiłem dobrze, a co mógłbym lepiej, by dzieci miały takiego ojca, jaką mają matkę. Ojca, który pomoże, przytuli, pogłaszcze, a nie takiego, który będzie tylko nestorem rodu, który będzie rozkazywał i wymagał. Nie tylko ojcowie powinni popracować nad budowaniem relacji z dziećmi. Tylko co dziesiąty uczeń i student uważa, że autorytetem dla niego jest nauczyciel. [ramka][b]Nie wystarczy, że ojciec mruknie coś o swojej pracy[/b] [i]prof. Hanna Świda-Ziemba, socjolog. Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej i UW[/i] [b]Rz: Dlaczego matki, a nie ojcowie, są autorytetami dla młodzieży?[/b] [b]prof. Hanna Świda-Ziemba[/b]: Dzisiejsza kultura w odbiorze dzieci staje się kulturą kobiet. Mężczyźni tracą swoje dawne znaczenie. Dawniej autorytet tworzyły zdobycze ojca – jego praca zawodowa. Mógł wypowiadać się w ważnych sprawach, bo był łącznikiem rodziny ze światem zewnętrznym. Natomiast w domu polskim królowała kobieta. Ona zawsze była autorytetem w takich sprawach jak organizacja domu. I teraz, kiedy kobiety są równe mężczyznom w pracy zawodowej, to ojcowie nie mają jasnej roli społecznej. Natomiast matki nie straciły zaufania dzieci, które zawsze było do nich większe. Jeśli więc teraz matka stała się też uczestnikiem życia społecznego i publicznego i równocześnie jest obiektem pokładanego zaufania, to nic dziwnego, że jest wskazywana jako autorytet. [b]Jak ojcowie mogą odbudować swój autorytet?[/b] Mężczyźni powinni wyjść z kompleksów niższości, w których teraz tkwią. Powinni też nauczyć się nowej roli, jakiej się od nich wymaga, to znaczy nawiązywać kontakt z dziećmi: rozmawiać z nimi, pokazywać i tłumaczyć świat, być powiernikiem. Powinny im w tym pomóc matki. Często są źródłem podrywania autorytetów ojców. W rodzinach obserwuje się odruch lekceważenia ojców przez matki. A powinny uczyć dziecko szanować ojca. Nie mówić: „a on to nic nie umie załatwić, on nigdy z wami nie rozmawia”. [b]A może współczesny ojciec nie rozmawia z dziećmi, bo tak dużo pracuje, że ma za mało czasu? [/b] Tak samo mało czasu dziś spędzają z dziećmi matki. To nie jest tak, że ojcowie mają mniej czasu niż 20 czy 30 lat temu. To się nie zmieniło. Ojcowie z czasów, kiedy ja dojrzewałam i kiedy byli poważnymi autorytetami – a były to lata powojenne – też mało czasu spędzali z dziećmi. Nigdy nie byli elementem tzw. codziennego ogniska domowego, za to wnosili elementy świata zewnętrznego. Współcześni ojcowie powinni po prostu nauczyć się więcej rozmawiać z dziećmi. Muszą przykładać większą wagę do kontaktów z nimi niż dawniej. Bo dawniej ojciec był autorytetem przez to, że był lekarzem, murarzem czy górnikiem. Przychodził do domu, siadał i wspominał coś o swej pracy. Reprezentował ten wspomniany świat zewnętrzny i postawy względem niego. Dzisiaj matki też reprezentują to, co się dzieje poza domem, a jednocześnie nadal bardziej niż ojcowie zajmują się dziećmi. Dlatego ojcowie powinni wiedzieć, że w dzisiejszych czasach nie wystarcza, iż wykonują pracę zawodową i coś o niej mrukną, tylko – jeszcze raz to podkreślam – powinni jak najwięcej rozmawiać ze swoimi dziećmi. [i]—rozmawiała Renata Czeladko[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL