Wiadomości

Udana akcja armii to dopiero połowa sukcesu

Rozmowa: Rasul Bakhsh Rais, pakistański ekspert ds. międzynarodowych z Uniwersytetu w Lahore
[b]Rz: Czy wygranie wojny w Afganistanie będzie trudniejsze niż w Iraku?[/b]
Rasul Bakhsh Rais: Nie mam co do tego wątpliwości. W Afganistanie grupa etniczna, która jest większością, jest fundamentem ekstremizmu, a w Iraku było odwrotnie. Talibowie pochodzą z plemion pasztuńskich, które stanowią większość w Afganistanie. Pasztuni są rozgoryczeni, bo uważają, że nie mają wystarczającego wpływu na rządy w kraju. Demokratyczne wybory mogą pomóc to zmienić. Ale proces zmiany radykalnych nastrojów potrwa dość długo. W Iraku było łatwiej, bo szyici, którzy stanowią tam większość, dostali od razu niemal pełnię władzy, a problem polegał na tym, jak zadowolić mniejszość.
[b]Ofensywa na południu Afganistanu może przynieść sukces?[/b] Pozytywne efekty już widać. Talibowie są w defensywie i bronią się, głównie zastawiając pułapki. Ale nawet jeśli wojska zachodniej koalicji oczyszczą prowincję z talibów, to będzie dopiero połowa sukcesu. Przecież onipo największych klęskach byli w stanie odbudować swoje szeregi. Jeśli po wyborach wojska zachodnie sobie odpuszczą, to talibowie wrócą. Na szczęście zachodni przywódcy mają chyba tego świadomość. [b]Co powinni zrobić, żeby talibowie nie wrócili? [/b] Trzeba dalej budować sprawne państwo, które posiada własną armię i policję, bo obecność obcych wojsk to pożywka dla ekstremizmu. Ci talibowie, którzy zgodzą się przestrzegać konstytucji, powinni być dopuszczeni do władzy. Ten niepopularny na Zachodzie pomysł poważnie osłabiłby ekstremistów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL