Sylwetki

Deficyt na 2010 r. może sięgnąć 40 mld zł

Rozmowa ze Stanisławem Gomułką, głównym ekonomistą BCC
[b]Rz: Czy determinację premiera, aby szukać pieniędzy w innych obszarach niż podatki, można uznać za sukces naszej akcji „Nie wyższym podatkom”?[/b]
[b]Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC:[/b] Odbieram zapowiedź premiera i prezydenta jako wyraz zrozumienia, że nie można podnosić podatków w sytuacji depresji gospodarczej, kiedy powinno się je obniżać. Podwyżki tłumaczy tylko jedno zagrożenie – makroekonomiczny zawał. To nam na szczęście nie grozi. [b]Czy propozycje zwiększania dochodów zaproponowane przez Donalda Tuska są racjonalne?[/b]
W mojej opinii trzeba wykonywać wszelkie działania mające na celu zwiększenie dochodów państwa i załatanie dziury. Jako najważniejsze wymieniłbym przyspieszenie prywatyzacji i obniżenie wydatków sztywnych. Deklarację premiera w tej drugiej kwestii odbieram jako polecenie, które wydał ministrowi skarbu i które będzie zrealizowane. [b]A pozostałe rozwiązania, czyli ściągnięcie 12 – 14 mld zł zysku z banku centralnego i zmniejszenie wydatków na obronność kraju? [/b] Zysk z NBP – to czy on w ogóle wystąpi, będzie można ocenić dopiero po zakończeniu roku ze względu na różnice kursowe, których dziś nie sposób przewidzieć. Jeśli zaś chodzi o wydatki na obronność, to jeszcze będąc w resorcie finansów, zastanawiałem się, czy obowiązywanie ustawy zmuszającej rząd do wydawania minimum 1,95 proc. PKB na ten cel jest zasadne. Z drugiej strony, jeśli zmniejszymy ją do 1,92 proc. PKB, to oszczędności będą niewielkie: 2 – 3 mld zł. Rząd zaś musi myśleć, jak znaleźć kilkanaście miliardów, w mojej ocenie bowiem w 2010 roku powinniśmy się liczyć ze wzrostem deficytu budżetowego do poziomu 30 – 40 mld zł.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL