Wiadomości

Polacy chcą karać posłów rajdowców

Służbowe auto marszałka Komorowskiego mknęło po Warszawie 140 km/godzinę. Za kierownicą siedział kierowca marszałka
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
93 proc. ankietowanych uważa, że parlamentarzyści powinni odpowiadać za wykroczenia drogowe tak jak zwykli obywatele
Czy posłów i senatorów zatrzymanych za wykroczenia drogowe, jazdę pod wpływem alkoholu lub przekroczenie prędkości powinien chronić immunitet – zapytali Polaków ankieterzy GfK Polonia na zlecenie „Rz”. Badani byli niemal jednomyślni: 93 proc. powiedziało, że w takich wypadkach posłowie powinni odpowiadać przed prawem. Tylko 6 proc. jest odmiennego zdania.
Praktyka jest inna. Parlamentarzysta zatrzymany przez policję zazwyczaj zasłania się immunitetem. W takich wypadkach funkcjonariusz nie może nawet wypisać mu mandatu. Tę sytuację chce zmienić marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Zaproponował korektę ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, tak by parlamentarzyści sami mogli zdecydować, czy mandat przyjąć czy nie, bez konieczności uchylania im immunitetu.
– W wielu przypadkach bowiem posłowie nawet jeśli chcieliby zapłacić mandat, to nie mogą – mówił Komorowski, prezentując swoją inicjatywę kilka dni temu. [srodtytul]Setka na rezurekcję[/srodtytul] Na zmianach zyskałoby nie tylko poczucie sprawiedliwości zwykłych obywateli, ale i państwowa kasa, bo posłom nader często zdarza się łamać przepisy. Drogowym piractwem wsławił się między innymi... sam marszałek Komorowski (PO). Kamery TVN przyłapały go, jak gnał służbowym samochodem po Warszawie 140 km/h. Auto prowadził kierowca. Ciężką nogę mają też inni posłowie PO. Łukasz Tusk, najmłodszy poseł Platformy, gnał w terenie zabudowanym 112 km/h. Zdjęcie zrobił mu fotoradar. Białostockiego posła PO Jacka Żalka policja zatrzymała, kiedy pędził o 56 km/h za szybko. Brawurową jazdę posła policja nagrała wideorejestratorem. Mandatu jednak nie wystawiła. – Policjant mnie rozpoznał i mandatu nie wypisał. Trudno, żeby nie znał posła z własnego regionu – mówi „Rz” o zdarzeniu poseł Żalek. Wyjaśnia, że łamanie przepisów często wynika z ich absurdalności. – Np. w Warszawie trzypasmówką w godzinach wieczornych nawet radiowozy przekraczają dopuszczalne 50 na godzinę – mówi. Ale zgadza się, że policja powinna traktować posłów jak zwykłych obywateli. Politykom koalicji dorównują przedstawiciele opozycji. Niedawno Jacek Kurski z PiS, dziś eurodeputowany, na krajowej siódemce podłączył się do policyjnego konwoju z groźnym przestępcą i gnał 112 km/h (na tej drodze można jechać z prędkością do 90 km/h). Zatrzymała go dopiero policyjna blokada. Kurski tłumaczył, że śpieszył się na posiedzenie komitetu politycznego PiS. Do konwoju się podłączył, bo myślał, że policjanci konwojują marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Zatrzymującym go policjantom wyjaśnień nie udzielił. – Pokazał tylko legitymację poselską i odjechał – dowiadujemy się w ostródzkiej policji. 115 km/h na liczniku miał też poseł Tomasz Dudziński z PiS, gdy zatrzymała go policja. – To była 6 rano, jechałem dwupasmówką na rezurekcję, więc policjanci mnie puścili – usprawiedliwia się „Rz” Dudziński. [srodtytul]Rekordzista z PSL[/srodtytul] Poseł lewicy Witold Gintowt-Dziewałtowski trafił na patrol policji, gdy na liczniku miał 121 km/h. Przekroczył też podwójną ciągłą linię i wyprzedzał na skrzyżowaniu. Jak tłumaczył, śpieszył się do kardiologa. Policja mandatu mu nie wystawiła, bo – jak twierdzi – zasłonił się immunitetem. Poseł do przekroczenia prędkości się nie przyznaje. Zapewnia „Rz”, że immunitetem nigdy się nie zasłania. – Jeśli policjant chce mi wystawić mandat, zawsze płacę. W tym roku zapłaciłem już dwa – mówi i dodaje, że jeśli poseł chce, to przy obecnie obowiązujących przepisach mandat dostanie. Dlatego propozycji marszałka Komorowskiego musi się przyjrzeć. – A czy marszałek Komorowski też czasem nie przekracza prędkości? – przypomina, nawiązując do nagrania pokazanego w programie „Teraz my”. Rekordzistą wśród posłów jest jednak Stanisław Rakoczy z PSL. Kiedy zatrzymali go policjanci, miał na liczniku wozu aż 151 km/h. – Zostałem złapany po raz pierwszy od 30 lat, a zrobiono ze mnie wroga publicznego numer jeden – żali się „Rz”. – Wolałbym zapłacić mandat i nie odbywać dziesiątków rozmów z dziennikarzami w tej sprawie. Ale Rakoczy mandatu nie miał szansy zapłacić, bo zdjęcie zrobił mu fotoradar, a informacja trafiła od razu do marszałka Sejmu. Poseł zapowiada, że zmiany proponowane przez Komorowskiego chętnie by poparł. Policjanci przyznają, że zdarzają się parlamentarzyści, którzy immunitetem się nie zasłaniają. – Jeśli parlamentarzysta nie powoła się na immunitet, mandat może dostać i go zapłacić – wyjaśnia Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. – Policjanci nie muszą znać wszystkich posłów i senatorów, a w systemie też nie jest zaznaczone, że dana osoba ma immunitet. Czy parlamentarzyści zrezygnują z immunitetu w przypadku wykroczeń drogowych? Wielu nieoficjalnie przyznaje, że to jeden z ostatnich przywilejów i żal byłoby się im się z nim rozstać. [ramka][srodtytul]Rekordy posłów[/srodtytul] [b]Stanisław Rakoczy PSL [/b] 151 km/H [b]Bronisław Komorowski PO [/b] 140 km/H [b]Witold Gintowt-Dziewałtowski SLD [/b] 121 Km/H [b]Tomasz Dudziński PiS [/b] 115 km/h [b]Jacek Kurski PiS [/b] 112 km/h [b]Łukasz Tusk PO [/b] 112 km/h[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL