Sprawa Olewnika

Dziś rekonstrukcja porwania

Za porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika odpowiedziało dotąd dziesięciu bezpośrednich sprawców. Dziś trzej z nich: Sławomir Kościuk i Robert Pazik, nie żyją (powiesili się w celi). Wcześniej życie odebrał sobie szef gangu Wojciech Franiewski. Gdańska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieustalonych sprawców – zarzuty postawiła Jackowi K.
Rzeczpospolita
Pięć godzin trwał rzadko stosowany eksperyment procesowy, który może pomóc śledczym w wyjaśnieniu sprawy porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. W Drobinie odbyła się konfrontacja z udziałem podejrzanego Jacka K., która ma wyjaśnić sprzeczności w jego zeznaniach
Gdańscy prokuratorzy, którzy pracują nad rozwikłaniem najbardziej tajemniczego porwania ostatnich lat, przeprowadzili dziś wyjątkowy eksperyment procesowy. W Drobinie, gdzie jest dom Krzysztofa Olewnika, skąd nocą w 2001 r. został uprowadzony, odtworzyli przebieg zdarzeń z następnego dnia na podstawie zeznań Jacka K. Po co? Aby zweryfikować jego wersję.
Jacek K. przez lata uchodził za przyjaciela Krzysztofa. W lutym trafił do aresztu po postawieniu mu zarzutów związanych z uprowadzeniem Olewnika. [srodtytul]Dziwna rola K.[/srodtytul]
Przed konfrontacją "Rz" dowiedziała się, że w eksperymencie w „roli głównej” wystąpi Jacek K., ale na miejscu ma się zjawić ponad 20 osób. W tym ekipa techniczna, która będzie zabezpieczać całą operację. – Taki eksperyment z udziałem podejrzanego stosowany jest dosyć rzadko. Chodzi w nim o to, by praktycznie sprawdzić, czy podane przez niego okoliczności mogły mieć miejsce i wyglądały tak, jak je przedstawił – wyjaśnia „Rz” nasz rozmówca z wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura nie chciała zdradzić, które fakty podane przez K. budzą jej wątpliwości. Z informacji „Rz” wynika, że przyjrzy się tym, które są sprzeczne z zeznaniami świadków. Rola Jacka K. w całej sprawie od dawna budzi wątpliwości. Był na przyjęciu u Krzysztofa w wieczór przed uprowadzeniem, a nazajutrz rano pierwszy przyjechał pod jego dom. K. twierdzi, że wstał ok. ósmej i przyjechał na posesję ofiary ok. dziewiątej. Ale pracownicy firmy Olewnika widzieli tam jego auto już trzy godziny wcześniej. Jeden z nich dokładnie opisał charakterystyczne BMW, którym jeździł K. Z kolei pracownicy stacji benzynowej w pobliskim Mańkowie widzieli K., jak ok. siódmej rano tankował paliwo. Potwierdza to właściciel stacji, który przyjechał po utarg. – Jacek K. ruszył z piskiem kół, jego pasażerem był Wojciech K. – zeznali. Wojciech K. to były policjant, który namawiał Olewnika do zorganizowania przyjęcia. Dziś wiadomo, że bandyci weszli do domu przez niedomknięte drzwi, pozostawione przez któregoś z uczestników imprezy. Z zeznań wielu świadków wynika, że były wspólnik Krzysztofa był pod jego domem wcześniej, niż się do tego przyznał. Eksperyment ma sprawdzić, czy podana przez K. wersja może być wiarygodna. [srodtytul]K. mógł rozmawiać z porywaczami?[/srodtytul] W trakcie eksperymentu Jacek K. miał wskazać, w których miejscach odbierał telefon komórkowy i nawiązywał połączenia. – Specjaliści chcą sprawdzić, pod jakim kątem jego aparat logował się z wieżą przekaźnikową – tłumaczył nasz rozmówca. To ważne, bo m.in. w dniu porwania z komórki Jacka K. ktoś kontaktował się z porywaczami. W 2001 r. billing rozmowy pokazano ojcu ofiary. Potem gdzieś zaginął. – Byłem pijany, nie wiem, kto dzwonił – twierdził K. przesłuchiwany jeszcze jako świadek. Jacka K. obciążały też zeznania przyjaciela jednego z porywaczy. Widział on, jak na jednym z dworców w Warszawie kłócił się o 60 tys. zł z szefem gangu Wojciechem Franiewskim. W lutym tego roku K. trafił do aresztu, gdzie przebywa do dziś. Gdańska prokuratura zarzuca mu udział w gangu, który porwał, więził i w 2003 r. po wzięciu okupu zamordował Krzysztofa. K. jest też podejrzany o współudział w uprowadzeniu i przetrzymywaniu ofiary. [srodtytul]Ojciec ma nadzieję [/srodtytul] Od maja gdańscy śledczy prowadzą też śledztwo w sprawie prania brudnych pieniędzy w firmach Jacka K. Według najpoważniejszej hipotezy handel kradzioną stalą, czemu sprzeciwił się Krzysztof Olewnik, mógł być motywem jego uprowadzenia i zabójstwa. Czy dzisiejsza konfrontacja podważy wersję byłego wspólnika ofiary i wzmocni zebrane dowody? – W tym, co mówi Jacek K., jest wiele sprzeczności. Mam nadzieję, że dzięki temu eksperymentowi prokuratura je wychwyci – komentuje jego przeprowadzenie Włodzimierz Olewnik.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL