Świat

Barack Obama nie poświęcił tarczy

Stany Zjednoczone i Związek Radziecki porozumiały się już w 1972 r. co do ograniczenia systemów obrony przeciwrakietowej (SALT I) i uzgodniły w 1979 r. limity dotyczące systemów broni strategicznej (SALT II). W 1987 r. został podpisany traktat o likwidacji rakiet średniego i krótkiego zasięgu. —ryb
Rzeczpospolita
Moskiewskie spotkanie prezydentów zakończyło się o wiele lepiej, niż spodziewali się eksperci
Moskwa powitała Obamę chłodem i deszczem, przypominając, że stosunki między Rosją i USA za prezydentury George’a W. Busha były najgorsze od czasu zimnej wojny. Do ocieplania wzajemnych stosunków prezydenci przystąpili więc natychmiast. Jeszcze zanim rozpoczęli oficjalne rozmowy, spotkali się na herbacie w otoczeniu rodzin. Obamie towarzyszyła jego żona Michelle i dwie córki, Miedwiediewowi – małżonka Swietłana i syn Ilia.
Na pokazaniu, że rozpoczął się nowy etap we wzajemnych relacjach, zależało obu stronom. Rosyjski politolog Aleksiej Muchin jak wielu innych ekspertów był jednak sceptyczny co do szans na realne ocieplenie. – Sprzeczności jest zbyt wiele i obie strony zawczasu dały o nich znać. Nasze władze i maszyna odpowiadająca za public relations zadbają o to, by stworzyć wrażenie, że coś się zmieniło – przekonywał wczoraj „Rz”. [srodtytul]Nowy, lepszy „start”[/srodtytul]
Jako symbol ocieplenia nieprzypadkowo wybrano porozumienie o redukcji zbrojeń strategicznych START. – Na tle trudnych relacji rozbrojenie to jedyna kwestia, w której możliwe jest porozumienie, szybka i widoczna poprawa – zapewniali eksperci. Mimo deklaracji o chęci porozumienia negocjacje były trudne i trwały praktycznie do ostatniej chwili. Ścierały się dwa podejścia: Amerykanie chcieli konkretów dotyczących liczby głowic i rakiet, a Rosjanie nalegali na dokument bez jasnych zobowiązań. Stanęło na memorandum o „Wzajemnym zrozumieniu w sprawie ograniczenia potencjałów ofensywnych”. Dokument, który ma charakter politycznej deklaracji, zakłada, że w ciągu siedmiu lat zredukowana zostanie liczba głowic bojowych do 1500 – 1675 (Rosja ma ich obecnie ponad 2700, a USA – 2200), a systemów przenoszenia do 500 – 1110. Traktat w tej sprawie będzie podpisany w tym roku. Wbrew obawom komentatorów Obama nie uległ też w sprawie tarczy, choć w ostatnich dniach trwała zmasowana dyplomatyczna kampania w mediach. Deklaracje obu prezydentów o gotowości do przełomu przeplatały się z krytyką i prezentacją żądań. Obama zarzucił Putinowi, że „tkwi jedną nogą w realiach zimnej wojny”, a Kreml zaznaczał, iż Biały Dom musi zapomnieć o tarczy. Zdaniem Muchina jednym z konkretnych rezultatów wizyty będzie umocnienie pozycji Miedwiediewa w rosyjskim tandemie. – Prezydent potrzebuje zbudowania bezpośrednich więzi z amerykańskim liderem, żeby się uwolnić od pewnych zależności i zbyt szerokich wpływów Putina – uważa. [srodtytul]Praga, Kair, Moskwa[/srodtytul] Aby podkreślić, że chce ocieplenia z rosyjskim narodem – Obama spotka się dziś z przedstawicielami opozycji i przemówi do studentów Rosyjskiej Szkoły Ekonomicznej. Zdaniem komentatorów wystąpienie to będzie równie istotne jak to na szczycie UE w Pradze czy głośna mowa do muzułmanów w Kairze. – Obama jest jak szachista, który prowadzi symultaniczną grę – mówił niemieckiemu tygodnikowi „Der Spiegel” były sekretarz stanu USA Henry Kissinger. Przestrzegł jednak Obamę przed wiarą, że „każdy kryzys da się rozwiązać za pomocą filozoficznego przemówienia”. Obama podkreślał, jak niebezpieczny byłby nuklearny wyścig zbrojeń na Bliskim Wschodzie, gdyby bombę atomową zdobył Iran. Od ponad ćwierć wieku marzy o świecie bez broni atomowej – według „New York Timesa” już w 1983 r. Obama na łamach uniwersyteckiego pisma „Sundial” przekonywał do zniszczenia tysięcy głowic nuklearnych. A od kiedy wygrał wyścig do Białego Domu, jako pierwszy prezydent próbuje wcielić ten pomysł w życie. [srodtytul]Rosjanie na West Point[/srodtytul] Niecały rok po inwazji Rosji na Gruzję Obama podkreślił, że integralność terytorialna Gruzji powinna być respektowana (co natychmiast zostało entuzjastycznie przyjęte przez prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego). Zgodził się jednak na wznowienie współpracy wojskowej z Moskwą. Żołnierze znów będą wspólnie ćwiczyć, a rosyjscy kadeci odwiedzą akademię West Point. Rosja zezwoliła zaś USA na transport broni i żołnierzy do Afganistanu przez jej terytorium. [ramka][srodtytul]Opinia: Anders Aslund, amerykański ekspert ds. Rosji[/srodtytul] Sądzę, że spotkanie Baracka Obamy z Dmitrijem Miedwiediewem było o wiele większym sukcesem, niż się spodziewano. Udało im się uzyskać wstępne porozumienie w sprawie redukcji zbrojeń strategicznych START, co jest bardzo istotne. Obama wynegocjował również możliwość bezpłatnego transportowania żołnierzy i sprzętu do Afganistanu przez rosyjskie terytorium. Uzgodniono też, że powstanie nowa prezydencka komisja, co jest dobrym sygnałem na przyszłość. Amerykański prezydent nie ustąpił w sprawie tarczy antyrakietowej, zgadzając się jedynie na dalsze rozmowy na ten temat. Obama podkreślił też integralność terytorialną Gruzji, co jest bardzo istotną deklaracją. Spotkanie było korzystne dla obu prezydentów. Obama uzyskał tak ważne dla niego porozumienia, a Miedwiediewowi udało się pokazać, że to on jest w Rosji gospodarzem. Wygląda więc na to, że Obamie i Miedwiediewowi rzeczywiście udało się doprowadzić do zresetowania relacji. A prezydenci Rosji i Stanów Zjednoczonych naprawdę mogą doprowadzić do poprawy wzajemnych stosunków. Wielkim przegranym wizyty Obamy w Rosji jest premier Władimir Putin. Ten szczyt pokazał bowiem, że Miedwie-diew ma zaskakująco dużo władzy. —not. jap[/ramka] [ramka][srodtytul]Opinia: Aleksander Pikajew, ekspert ds. rozbrojenia, Instytut Ekonomiki Światowej i Stosunków Międzynarodowych RAN[/srodtytul] Nie lubię używać słowa „przełom”, ale wczorajsze ustalenia prezydentów Miedwiediewa i Obamy można określić jako ogromny sukces. Przede wszystkim gwałtownie ruszyła do przodu sprawa rozbrojenia i ograniczenia atomowych potencjałów ofensywnych. Nikt się chyba nie spodziewał, że uda się to zrobić tak szybko. Wskazanie konkretnych liczb, które będą wyznacznikiem dla dalszych konsultacji, to bardzo dużo. Rozmowy przed pierwszym START trwały prawie dziesięć lat, a tutaj w ciągu miesięcy pojawiły się konkrety. Oczywiście, to dopiero pierwszy krok na długiej drodze, być może nie uda się podpisać ostatecznego dokumentu do grudnia, ale obie strony demonstrują gotowość, by nad tym pracować. Sprawa tranzytu do Afganistanu to wyraźny sygnał dla Ameryki. Dmitrij Miedwiediew doskonale zdaje sobie sprawę, że operacja w Afganistanie to dla Obamy sprawa priorytetowa i zgadzając się na korzystanie z naszej przestrzeni powietrznej, daje mu do zrozumienia, że Rosji zależy na poprawie. Dodatkowym tego dowodem jest kompromis, który udało się osiągnąć w sprawie amerykańskiej bazy w kirgiskim Manasie. Moskwa miała swój udział w decyzji o tym, że nie zostanie ona zamknięta i to jest bezspornie ukłon w stronę Waszyngtonu. —not.prus[/ramka] [ramka][srodtytul]Opinia: prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista z UW i UKSW[/srodtytul] Wygląda na to, że Obama nie dał się oczarować Miedwiediewowi. Możemy mieć nadzieję, że ta wizyta pokaże, iż jest on człowiekiem, który potrafi spojrzeć w oczy Rosji i nie spuścić wzroku. I choć zapowiadany przez niego reset wzajem- nych stosunków wypalił w ograniczonej mierze, Obamie udało się uzyskać więcej niż Rosja- nom i jednocześnie obronić własne pozycje. Udało się dojść do porozumienia w sprawie redukcji zbrojeń nuklearnych, które nie ma w praktyce większego znaczenia, bo nikt się do wojny nie szykuje, a i tak trzeba coś zrobić z tymi przestarzałymi głowicami. Zyskał też prawo transportu do Afganistanu żołnierzy USA nad rosyjskim terytorium. Nie uległ w sprawie tarczy, zachowując wolność wyboru w tej kwestii. Rosjanie zgodzili się już na większość postulatów i pozbawili się możliwości naci- sku w tej kwestii – choć oczy- wiście nie wiemy, co uzgodnio-no za zamkniętymi drzwiami. Bardzo ciekawe będzie wtorkowe spotkanie Obamy z Putinem zredukowanym do roli osoby, która rozmawia, gdy najważniejsze decyzje już zapadły.Prezydent USA dał jasny sygnał, że jego partnerem jest Miedwie-diew, a z Putinem spotyka się tylko kurtuazyjnie, co może być próbą osłabienia Rosji. —not. jap[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL