Służby mundurowe

Fikcyjny nadzór nad służbami?

Służby specjalnenie przekazują sejmowej speckomisji dokumentów, o które proszą posłowie
– Przykładem może być sprawa Piotra Stańczaka, Polaka uprowadzonego i zamordowanego w Pakistanie – mówi „Rz” poseł PiS Jarosław Zieliński, członek komisji. – Wystąpiliśmy o materiały źródłowe przygotowane przez służby specjalne dla MSZ. Nigdy ich nie dostaliśmy.
Zieliński twierdzi, że komisja planowała w kwietniu przedstawić swój raport. – Z braku materiałów nie dokończyliśmy pracy – mówi. Zdaniem przewodniczącego komisji Stanisława Rakoczego z PSL sprawozdanie posłów nie jest już potrzebne, bo sprawę Stańczaka zamknął raport resortu spraw zagranicznych.
Zbigniew Wassermann (PiS), były koordynator ds. służb specjalnych, członek speckomisji, twierdzi, że posłów lekceważy zwłaszcza Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. – Prosimy o określone dokumenty czy raporty, a dostajemy zupełnie coś innego. Tak naprawdę zostaliśmy odcięci od informacji – zarzuca. [wyimek]Tak naprawdę zostaliśmy odcięci od informacji - Zbigniew Wassermann (PiS)[/wyimek] – Posłowie są zapoznawani z dokumentacją ABW zgodnie z obowiązującym prawem – odpiera zarzuty rzeczniczka ABW mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska. Konstanty Miodowicz, wiceprzewodniczący komisji z PO: – Pomysły posłów PiS mają charakter destrukcyjny. Najpierw występują o pewne sprawy, potem w sposób bombastyczny opowiadają mediom o działaniach służb. Trudno się dziwić, że te mają sceptyczne podejście do przekazywania informacji. Posłowie opozycji dodają, że kłopot z informacjami nie jest jedyny. W kwietniu przegłosowano, że szefem komisji za Zielińskiego został Rakoczy, choć do tej pory obowiązywała niepisana zasada, że tę funkcję pełni polityk opozycji. – Platforma złamała święte reguły i dobre obyczaje, które w komisji obowiązują od lat. Gdy rządziliśmy, nigdy nawet nie wpadlibyśmy na pomysł, by narzucić przewodniczącego speckomisji, bo media by nas rozniosły... – oburza się Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu z Sojuszu. Nowe zwyczaje krytykują też eksperci i byli pracownicy służb specjalnych. – Komisja została powołana, by sprawować cywilną kontrolę nad służbami – mówi gen. Gromosław Czempiński, były szef Urzędu Ochrony Państwa. – Jej szefem zawsze był człowiek z opozycji. Zdaniem generała służby kontrolowane tylko przez rządzącą partię mogą wykonywać zadania na jej zlecenie. – Istnieje niebezpieczeństwo, że zostaną upolitycznione – dodaje. – Nie można mieć też w tej sytuacji zaufania do efektów pracy komisji – uważa Szmajdziński. – Taki układ sił jest po prostu osłabieniem cywilnej kontroli nad służbami specjalnymi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL