fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Dyskryminacja większości

Ks. Robert Nęcek
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Czy powinniśmy ulegać naciskom środowisk homoseksualnych? Czy można iść na kompromisy, wprowadzając dla części katolików skrócony o połowę Dekalog? – pyta rzecznik abp. Dziwisza
Parlament Europejski w biuletynie z 8 lutego 1994 roku ustalił podstawowe założenia prawnego unormowania sytuacji mniejszości homoseksualnej w Unii Europejskiej. Od tego momentu systematycznie wzywa się parlamenty państw członkowskich do legalizowania związków gejowskich i lesbijskich i umożliwiania im adopcji dzieci w imię praw człowieka.
Idea ma głośnych orędowników. Chodzi o to, że środowiska homoseksualne, chcąc być znaczącą siłą polityczną oraz społeczną, skutecznie wpływają na organy prawne poszczególnych państw. Środowiska te "wymogły – jak pisze ks. Józef Augustyn – na środowiskach medycznych i naukowych zmianę definicji psychiatrycznej homoseksualizmu". Tym sposobem uczyniły przełom definicyjny i wciąż podejmują kolejne skuteczne kroki.
Wydaje się, że od pewnego czasu usiłuje się także w Polsce – poprzez odpowiednie kształtowanie opinii publicznej – wyrabiać powszechne przekonanie o dyskryminacji mniejszości, mając na myśli głównie mniejszość homoseksualną. W to rozumowanie wpisuje się choćby stworzona w Sejmie przez koalicję PO, PSL i SLD nowa ustawa medialna wyrzucająca zapisy o respektowaniu chrześcijańskiego systemu wartości, za podstawę przyjmujące uniwersalne zasady etyki i służbę w umacnianiu rodziny.
W miejsce tych zapisów pojawił się nowy, o "przeciwdziałaniu dyskryminacji ze względu na rasę, narodowość, wyznanie, płeć, orientację seksualną". Nietrudno się domyślić, że o tę ostatnią w szczególności chodzi.
W tym kontekście Jan Paweł II w książce "Pamięć i tożsamość", poruszając problem ideologii zła, napisał: "Myślę o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, którym przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze "ideologia zła", w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie".
Z pewnością ateiści i przedstawiciele postępowego chrześcijaństwa będą mówić o europejskim standardzie moralnych zachowań. Na tym tle Kościół rzymskokatolicki i papież są przedstawiani jako "ludzie zaścianka", a Ojca Świętego Benedykta XVI postępowy nawrócony katolik, były premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair nazwał "głęboko okopanym".
Powstaje jednak pytanie, czy można pójść na kompromisy, wprowadzając dla niefundamentalnych katolików skróconą o połowę odmianę Dekalogu? Czy w imię demokracji można dyskryminować większość?
[i]Autor jest rzecznikiem prasowym archidiecezji krakowskiej, wykładowcą w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie[/i]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA