Kraj

Wyścig do Brukseli z energią, na trawie i w negliżu

Energia na plakatach Wojciecha Olejniczaka kojarzy się raczej z firmą dostarczającą prąd
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Warszawscy kandydaci prześcigają się w pomysłach na kampanię. Niektóre zamiast promować wystawiają ich na pośmiewisko. Są też tacy politycy, których w walce o głosy w ogóle nie widać
Posłanka PiS Elżbieta Jakubiak, która startuje z warszawskiej listy do europarlamentu, zaprasza w niedzielę na piknik wyborczy na Polu Mokotowskim. Organizowany jest on pod hasłem „Śniadanie na trawie”. Do zaproszenia posłanka dołączyła reprodukcję słynnego obrazu Édouarda Maneta, którego pierwszoplanową postacią jest rozebrana kobieta o rubensowskich kształtach.
Czy to znaczy, że kandydatka pokaże swoje wdzięki? – Broń Boże. W pięknym parku będziemy mówić o polityce – zapowiada Jakubiak. I dodaje, że inspiracją nietypowego pomysłu na kampanię była wzorowana na obrazie okładka tygodnika „Wprost”, na której rozebrani posłowie, w tym Jakubiak, jedzą śniadanie.
– Miałam kłopot, wiele osób myślało, że naprawdę się rozebrałam, jak wcześniej Wojciech Olejniczak – opowiada Jakubiak. Wybór miejsca na spotkanie z mieszkańcami Warszawy też nie jest przypadkowy. – Będziemy zbierać podpisy pod petycją w sprawie zagospodarowania Pola Mokotowskiego. Nie chcę, żeby przejęli je deweloperzy – tłumaczy kandydatka PiS. Wierzy, że w niedzielę będzie ładna pogoda. – Mam kontakty, z kim trzeba i duże zaufanie do tych, którzy są na górze – przekonuje. Inny pomysł na kampanię ma Wojciech Olejniczak, warszawski kandydat SLD – UP. Wyborców ma porwać hasło „Energia dla Warszawy”. – Na co dzień jestem pozytywny i pełen energii do działania. Taki będę też w Parlamencie Europejskim – zapowiada poseł. Jednak jego hasło wielu osobom kojarzy się z reklamą firmy RWE (dostawcy prądu). – Nie rozumiem, skąd takie porównania – kwituje Olejniczak. Dla opozycji hasło kandydata SLD ma raczej związek z energią cieplną i prywatyzacją spółki SPEC. – Ciekawy jestem, jaki pomysł ma na nią Olejniczak? – zastanawia się Marek Makuch, szef klubu radnych PiS. – Widziałem billboard, na którym ktoś dorysował mu wampirze zęby i dopisał „Zła energia dla Warszawy” – komentuje radny. Olejniczak odpowiada, że nie zna stołecznych samorządowców, ale ma dla nich radę: – Niech nie marnują energii, a swój potencjał wykorzystają w pożyteczny sposób. Eksperci od marketingu politycznego na pomysłach na kampanię kandydatów do Parlamentu Europejskiego nie zostawiają suchej nitki. – Oba są nieprzemyślane. Z pozoru dobry slogan Wojciecha Olejniczaka kojarzy się z reklamą dostawcy prądu. A hasło Elżbiety Jakubiak z reklamą galerii lub nocy muzeów – uważa specjalistka od wizerunku polityków Joanna Gepfer. Jej zdanie podziela też Rafał Betlejewski, twórca kampanii reklamowych. – Nachalne lansowanie partii czy własnej osoby wychodzi z mody. Ludzie mają tego dosyć, szczególnie że cały czas trwa konflikt między PO i PiS – ocenia. I wyjaśnia, jak powinna wyglądać skuteczna kampania. – Sztuka reklamowa polega na rozpoznaniu potrzeb odbiorców i wyjściu im naprzeciw w odpowiedni, atrakcyjny sposób. W wyborach do PE wielu warszawskich kandydatów wydaje się w ogóle nieobecnych. Ze świecą szukać billboardów np. Artura Zawiszy z Libertasu czy Bogdana Sochy – „jedynki” na liście Samoobrony. Nie ma też Danuty Hübner, bo kandydatka oszczędza na kampanii. Lider listy PSL w stolicy Janusz Piechocińki startuje z hasłem „Siła kompetencji”. Problem z jego zapamiętaniem mają nawet pracownicy biura prasowego. – Przepraszam, muszę to sprawdzić – usłyszeliśmy. Jednak, jak przyznają eksperci, lepsza jest gorsza kampania niż jej brak. – Nawet niefortunne hasła zapadają wyborcom w pamięć – mówi Rafał Betlejewski.
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL