Historia

Kto jest winien: Hitler, Stalin, a może Polacy

Hitler z oficerami podczas inspekcji wojsk oblegających Warszawę, 25 września 1939 r.
betmann/corbis, archiwum „mówią wieki”
Czy da się ustalić wspólną wersję przebiegu największego konfliktu w dziejach? Polscy, niemieccy i rosyjscy historycy spierali się o to na konferencji "Geneza II wojny światowej"
- Zrozumcie naszą wrażliwość – prosił pytany o mord katyński Anatolij Torkunow, rektor zbliżonego do Kremla Instytutu Spraw Międzynarodowych (MGIMO). – Nie wszystko, co mówicie, jest dla nas oczywiste.
Torkunow w referacie przekonywał, że mówiąc o tym, kto rozpętał II wojnę, nie powinno się stawiać znaku równości pomiędzy Berlinem a Moskwą, bo Rosja zmyła grzech sojuszu z Hitlerem daniną krwi poległych. Nie tylko spór o Katyń i współpracę Stalina z Hitlerem dzieli Polaków i Rosjan. Przecież nawet sama data wybuchu ostatniej wojny jest inna dla tych narodów. W Polsce to 1 września 1939 r., w Rosji 22 czerwca 1941 r. A to tylko początek długiej listy rozbieżności w interpretowaniu historycznych faktów.
Ale według polskich historyków sedno problemu leży gdzie indziej. – O ile niemieccy naukowcy, prezentując odmienną od nas wizję, opierają się na elementarnych faktach historycznych, to w Rosji mamy do czynienia z akcjami propagandowymi, które tym elementarnym faktom zaprzeczają – tłumaczy "Rz" prof. Andrzej Chojnowski z Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem uczestniczącego w konferencji prof. Adama Daniela Rotfelda różnic w patrzeniu na wspólną historię nie unikniemy, bo dla Rosjan generał Aleksander Suworow zawsze będzie bohaterem, a dla nas rzeźnikiem Pragi. – Druga strona musi zrozumieć, że prawda nie leży gdzieś po środku, prawda leży tam, gdzie leży – mówi "Rz" Rotfeld. Jego zdaniem temu właśnie powinny służyć konferencje takie jak ta rozpoczęta wczoraj. Oczywiście spory polsko-rosyjskie nie wyczerpują katalogu rozbieżności w dyskursie o historii. Równie delikatna jest kwestia wspólnej polsko-niemieckiej historii. Przesiedlenia z ziem zachodnich dla Niemców są wysiedleniami. Wciąż pojawiają się też publikacje, takie jak ta w jednym z ostatnich numerów tygodnika "Der Spiegel", w których Niemcy próbują zrzucić część odpowiedzialności za wybuch wojny na innych. - Mamy wolną prasę zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Po obu stronach zdarzają się głosy, które mogą się nam nie podobać – tłumaczył dziennikarzom były prezydent RFN Richard von Weizsacker, który wygłosił referat otwierający konferencję. Zaznaczał, że choć sam we wrześniu 1939 roku uczestniczył w napaści na Polskę i tutaj poległ jego brat, to zdaje sobie sprawę, jak wielkie krzywdy wyrządzili Polsce Niemcy. – Dziś jest to już przeszłością – mówił gość konferencji, prezydent Lech Kaczyński. – Nasz nieprzyjaciel z II wojny światowej to dziś podwójny sojusznik z Unii Europejskiej i NATO. Prof. Andrzej Nowak, historyk z UJ, chwali próby podejmowania dialogu. Zaznacza jednak, że potrzebne są pogłębione badania, by wypracować niejednakowy dla wszystkich, ale mimo wszystko spójny obraz historii. – Nie ma się jednak co łudzić. Szybko do tego nie dojdzie – przyznaje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL