Media

Telewizyjny zamach na dobranockę

W programie "Dorosły na próbę" nastolatki opiekują się niemowlętami
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Stacje walczą o dzieci. Komercyjne telewizje zaczynają nadawać bajki w porze emitowanej od pół wieku wieczorynki w TVP 1. Czy uda im się przejąć młodych widzów?
– Sama wychowałam się na wieczorynkach i dzisiaj się cieszę, że moje dzieci tak chętnie je oglądają – mówi „Rz” Maria Janicka z Warszawy, mama ośmioletniego syna i sześcioletniej córki. – Zdarza nam się obejrzeć też jakąś bajkę na DVD czy pójść do kina, ale wieczorynka to podstawa.
– Dzięki temu, że jest zawsze o stałej porze, mogę tak ułożyć sobie dzień, żeby obejrzeć ją z córką. Wspólne oglądanie „Smerfów” czy „Gumisiów” to jedna z najprzyjemniejszych chwil w ciągu dnia – mówi Łukasz Andrzejewski z Poznania, ojciec sześcioletniej Klaudii. [srodtytul]Siła przyzwyczajenia[/srodtytul]
Punktualnie o 19 przed telewizorami w całym kraju zasiada dziś średnio ponad pół miliona dzieci w wieku od czterech do 15 lat. Wśród dzieci do dziewiątego roku życia blisko połowa oglądających w tym czasie telewizję cieszy się z bajek wieczorynki. Razem z dziećmi oglądają w tym czasie TVP 1 także starsi widzowie: rodzeństwo, rodzice, dziadkowie. Jak wynika z danych firmy AGB Nielsen Media Research Jedynkę ogląda wtedy w sumie ponad 2,3 mln widzów (średnia dzienna liczba za pierwsze cztery miesiące tego roku). – Siła przyzwyczajenia jest w tym przypadku ogromna – tłumaczy Tomasz Ramza, ekspert rynku telewizyjnego z firmy MPG Media Planning. – Przez te wszystkie lata w domach pojawił się utarty schemat: najpierw wieczorynka, a potem telewizor przejmują dorośli i o 19.30 śledzą „Wiadomości”. [srodtytul]Tylko eksperyment?[/srodtytul] Próbę walki z publiczną telewizją podjęły ostatnio stacje komercyjne. Polsat od marca pokazuje bajki w każdą sobotę i niedzielę o 19.30. – To eksperyment – mówi „Rz” Tomasz Matwiejczuk, rzecznik prasowy stacji. – Ale postanowiliśmy emitować bajki trochę później, bo zamach na godzinę 19 byłby nierealny. Przyznaje, że wyniki tego pasma na razie nie są najlepsze. Średnio od marca do kwietnia weekendowe bajki w Polsacie oglądało ok. 270 tys. dzieci (a łącznie 1,3 mln widzów). Na podobny ruch zdecydowała się skierowana głównie do kobiet stacja TVN Style. Od 1 czerwca codziennie między godz. 19 a 20 pokaże „Pluszakowe bajki” (będą się pojawiały także rano). – 90 proc. naszej widowni to matki. Około 19 odchodzą od telewizora, a zasiada przed nim ich dziecko – wyjaśnia Yvette Żółtowska-Darska, szefowa stacji. – Chcemy dać ludziom wybór, by nie musieli przełączać kanału. Zaznacza jednak, że nie chce konkurować z wieczorynką, bardziej ze stacjami dziecięcymi. Liczy, że w czasie emisji bajek TVN Style będzie oglądać 50 – 70 tys. widzów. [srodtytul]O nową przyszłość[/srodtytul] Pozycja wieczorynki wydaje się niezagrożona. Także dlatego, że obecne pokolenie 30-letnich rodziców oglądało dobranocki. – Od kilkudziesięciu lat dobranocka jest nadawana o tej samej porze. Przez wiele osób jest traktowana jako taki wyjątkowy, rodzinny moment w ciągu dnia – tłumaczy prof. Wojciech Burszta, antropolog kultury. – To ważne, że rodzice mogą ją oglądać razem z dziećmi. To nic, że mamy dzisiaj nieograniczone możliwości w oglądaniu bajek, są kanały tematyczne, płyty DVD i Internet. Wieczorynka jest jedna i tak jest przez Polaków traktowana. Istnieje też kilkanaście kanałów pokazujących bajki przez cały dzień. Najlepszą oglądalność ma Disney Channel. Codziennie ogląda go średnio ok. 40 tys. dzieci. Z kolei bajki w kanale Jetix ogląda nieco ponad 31 tys. małych widzów. Podobnym wynikiem – niecałe 30 tys. – może się poszczycić Cartoon Network. MiniMini ogląda dziennie średnio ok. 27 tys. dzieci. Dlaczego mimo kultowej wieczorynki i zalewu dziecięcych kanałów kolejne stacje komercyjne stawiają na wieczorne bajki? Medioznawca prof. Wiesław Godzic wyjaśnia: – Dziś walczy się o przyszłość. Jeśli te stacje zainwestują spore pieniądze w bajki, to zamach na wieczorynkę może się udać. Jego zdaniem będzie to jednak zauważalne dopiero za kilka lat. – Nie ma się co oszukiwać. Stacjom zależy na tym, aby odebrać dziecięcą widownię TVP. Dzięki temu zostaną zaznajomione z marką, a gdy dorosną, będą już przywiązane do stacji. Tak, jak teraz jest z wieczorynką i TVP – tłumaczy Godzic.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL