Polityka

Ciche dni Janusza Palikota

Janusz Palikot
Dziennik Wschodni
Na czas kampanii poseł PO spoważniał. – Oczekiwali tego nasi PR-owcy – przyznają w Platformie
Janusz Palikot przybrał nową rolę – nie epatuje skandalicznymi wypowiedziami, za to zgłasza inicjatywy polityczne.
Wczoraj wystąpił na konferencji prasowej z propozycją, by podnieść uposażenie byłym prezydentom RP. Jego zdaniem powinni oni zarabiać tyle, ile urzędująca głowa państwa (dziś dostają połowę zasadniczego uposażenia prezydenta – 6 tys. zł brutto). Palikot zapowiedział, że swój projekt złoży natychmiast w sejmowej komisji „Przyjazne państwo”. To kolejne w ostatnich dniach poważne działanie posła Platformy. Niedawno w Radiu Zet zastąpił szefa Klubu PO, włączył się w kampanię Leny Kolarskiej-Bobińskiej do PE, a nawet próbował kreować politykę kadrową PO, podpowiadając kandydaturę Andrzeja Olechowskiego na komisarza UE.
Politycy bagatelizują zmianę zachowania partyjnego kolegi. – Nastał czas pracy, jest kampania wyborcza i Palikot pomaga w niej – ucina Waldy Dzikowski, wiceszef Klubu PO. Ale nieoficjalnie w Platformie podkreślają, że zmiana wizerunku Palikota ma drugie dno. – Partyjni PR-owcy zasugerowali, żeby przycichł, by swoimi akcjami nie przesłaniał kandydatów PO do PE. Nie może być tak, aby wyborcy interesowali się świńskim łbem, a nie np. Danutą Hübner – mówi „Rz” poseł partii Tuska. I dodają, że Palikot bez oporów stonował swoje zachowanie. – Chyba ma chwilowo dość skandali, m.in. z powodu postępowań dotyczących finansowania jego kampanii do Sejmu, problemów rodzinnych itp. – opowiada poseł PO. – Wygląda na to, że doradcy Palikota zorientowali się, iż w ostatnim czasie zbyt wiele było rozrywki w jego zachowaniu. A profesjonalna komunikacja miesza elementy poważne z lekkimi. Teraz Palikot przystąpił do ofensywy pseudomerytorycznej, ale nie na długo – ocenia dr Wojciech Jabłoński, politolog z UW. Według niego poseł najbardziej korzystał, szefując komisji „Przyjazne państwo”. – Mógł być poważnym politykiem, który za chwilę atakował – mówi. Nic dziwnego, że Palikot chciałby po czerwcowych wyborach zostać ponownie szefem tej komisji. Pomysł, by go przywrócić, zgłosił Marek Wikiński (SLD). Politycy z władz PO mówią, że to niewykluczone. – Jeśli dzięki jego powrotowi na przewodniczącego będzie możliwa w Sejmie druga rewolucja październikowa, byłoby bardzo dobrze. Nie jestem kolekcjonerem stanowisk – mówi Mirosław Sekuła (PO), który stanął na czele komisji, po tym jak władze Platformy odebrały je Palikotowi za obrażanie posłanki PiS. Ale według partyjnych kolegów poseł z Lublina ma poważniejsze ambicje polityczne. Nie wyklucza, że będzie konkurował o przywództwo w PO z Grzegorzem Schetyną. Kilka tygodni temu powiedział, że Schetyna nie jest osobą, która się nie cieszy z wszczętego wobec niego postępowania. Sugerował, że jest to związane ich współzawodnictwem. Z posłem Palikotem nie udało nam się skontaktować. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=d.kolakowska@rp.pl]d.kolakowska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL