Lokaty i inwestycje

Ciężkie czasy światowych giełd

Na 52 parkiety zrzeszone w światowej federacji giełd warszawska zajmuje 37. pozycję. Kapitalizacja GPW to 0,2 proc. wartości światowych firm.
Rzeczpospolita
Gorsze wyniki możliwych inwestorów GPW. Wiele giełd poważnie cierpi przez coraz większą konkurencję
Do 19 czerwca inwestorzy zaproszeni do udziału w prywatyzacji warszawskiej giełdy muszą złożyć swoje oferty. W szranki o pakiet co najmniej 51 proc. GPW stają cztery światowe giganty: Deutsche Boerse, London Stock Exchange, NASDAQ OMX oraz New York Stock Exchange Euronext.
Były prezes warszawskiej giełdy Wiesław Rozłucki twierdzi, że zainteresowani się znajdą pomimo trwającego na rynkach kryzysu. – Wiem, że na pewno trzy spośród tych czterech podmiotów złożą poważne oferty zakupu udziałów w GPW. Trudno oczekiwać przesadnych ofert, ale są inwestorzy, którzy mogą sporo zaoferować naszej giełdzie – mówi „Rz” Rozłucki. Wczoraj swoje wyniki ogłosiła m.in. giełda w Londynie (LSE). W zakończonym 31 marca roku obrachunkowym zanotowała 250 mln funtów (285 mln euro) straty. Ujemny wynik to efekt odpisów dokonanych przez LSE na utratę wartości zakupionej giełdy w Mediolanie (484 mln funtów, czyli 551 mln euro). Jednak dzięki włoskiemu parkietowi przychody londyńskiej giełdy wzrosły o 23 proc.
Z kolei ubiegłoroczne przychody niemieckiej Deutsche Boerse okazały się rekordowe i wyniosły 2,5 mld euro (zysk operacyjny 1,5 mld euro). Szef spółki zapowiedział jednak, że w tym roku nie uda się powtórzyć tego wyniku. W wynikach innych gigantów widać było silne spowolnienie w pierwszym kwartałem 2009 r. Zyski NYSE Euronext spadły o ponad 55 proc., a NASDAQ OMX o 22 proc. Szefowie niemieckiej giełdy nie chcieli wczoraj komentować pojawiających się w mediach informacji na temat fuzji z NYSE Euronext (kolejnego kandydata do kupna udziałów w GPW). Jeśli doszłoby do tego połączenia, to w ten sposób powstałaby największa na świecie giełda. Zarówno szef LSE Xavier Rolet, jak i szef niemieckiej giełdy podkreślają, że to będzie wyjątkowo trudny rok dla ich spółek. Europejskie rynki działają w coraz bardziej konkurencyjnym otoczeniu. Rynek odbierają im wirtualne platformy obrotu, tzw. MTF (Multilateral Trading Facilities). Największy z nich Chi-X stworzony przez japoński bank inwestycyjny Nomura kontroluje ok. 20 proc. obrotu akcjami brytyjskich firm i około 15 proc. obrotów na innych głównych rynkach w Europie. Nie ma wśród nich Polski. Przedstawiciele Chi-X w przesłanym „Rz” stanowisku napisali, że jeśli inwestorzy wyrażą zainteresowanie handlem polskimi akcjami, to oni z pewnością przyjrzą się polskiemu rynkowi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL