fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Sądy lepiej traktują celebrytów

Na 25 tys. zł wyliczył sąd odszkodowania dla Dody. Brukowiec zamieścił jej zdjęcie z informacją, że gwiazda nie ma majtek
Fotorzepa, Piotr Wittman
Agata Łukaszewicz
Za nagie zdjęcie zrobione z ukrycia gwiazda dostaje nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zwykły Kowalski za niesłuszny areszt - tylko kilka tysięcy.
80 tys. zł dla Justyny Steczkowskiej za zdjęcie jej nagiej na plaży, 75 tys. zł dla Anny Muchy za jej fotkę topless, 75 tys. zł dla Edyty Górniak za serię zdjęć i publikacji o jej pobycie w łomżyńskim szpitalu czy 25 tys. zł za majtki Dody (których według jednego z brukowców nie miała na sobie na publicznej imprezie) – to tylko niektóre z zasądzonych ostatnio kwot za naruszenie dóbr osobistych.
Nijak się do nich mają odszkodowania dla ofiar wypadków drogowych czy błędów w sztuce lekarskiej. Tu przykładowe kwoty to 5 tys. zł nawiązki za kalectwo w wyniku wypadku drogowego. Albo 2,5 tys. zł rekompensaty za niesłuszne trzymiesięczne aresztowanie czy 2 tys. zł za leniwie prowadzony proces.
– Nie mam wątpliwości, że celebrytom jest łatwiej. Zawsze ich sprawom towarzyszy szum medialny – mówi prof. Wojciech Burszta, kulturoznawca, antropolog kultury ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – Dziennikarze śledzą posunięcia sądu, więc sędziowie nie chcą, by postępowanie się przeciągało czy budziło kontrowersje co do podejmowanych decyzji właśnie ze względu na to nagłośnienie.
Zdaniem prof. Burszty im większy szum medialny towarzyszy rozpoczęciu procesu, tym łatwiej jest zgłosić wysokie roszczenia. – Zazwyczaj te sprawy dotyczą ochrony prywatności i przypuszczam, że zasądzenie wysokiego odszkodowania ma odstraszać tych, którzy prywatność gwiazd nagminnie naruszają – mówi kulturoznawca.
Z kolei prof. Włodzimierz Wróbel, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, uważa, że dysproporcje między wysokością zasądzanych pieniędzy dla gwiazd i przeciętnych ludzi powoli będą się zacierać. – Dziś kwoty przyznawane gwiazdom za naruszenie dóbr osobistych przypominają te zasądzane za granicą. Teraz powinny zacząć rosnąć te zasądzane zwykłym obywatelom – tłumaczy.
Skąd biorą się te dysproporcje? – Przy dobrach osobistych łatwiej wycenić wartość straty. Na przykład zdjęcia mają wartość rynkową. Przy wypadkach zaś w grę wchodzi wycena stopnia krzywdy, a tą się nie handluje – odpowiada Wróbel.
Mecenas Jerzy Naumann podkreśla, że wysokość żądania zgłasza do sądu strona, a to ma zasadnicze znaczenie. – Sąd zawsze może zasądzić mniej, nigdy więcej. Jeśli ktoś wystąpi np. o 25 tys. zł, to nie dostanie więcej. Dobrze wiedzą o tym gwiazdy, więc wnoszą o dużo wyższe kwoty – mówi.
Poza tym niskie kwoty odszkodowań np. za błędy w sztuce lekarskiej biorą się z zaszłości. – Kiedyś zdrowie ludzkie nie było w cenie – twierdzi Naumann. – Co innego za fotografie zamieszczane w gazetach. Tu zasądzane kwoty przekładają się na zyski ze sprzedaży pism, reklam i nakładu.
– To niejedyny powód – uważa krakowski sędzia Waldemar Żurek. – Poszkodowany przez błędy lekarzy z reguły dochodzi jednej kwoty, w której mieści się i odszkodowanie, i zadośćuczynienie. O ile to pierwsze stosunkowo łatwo wyliczyć, o tyle drugie zależy od wielu indywidualnych okoliczności (np. wiek, nasilenie bólu, czas pobytu w szpitalu itp.).
W sprawach o odszkodowanie zapadają nawet milionowe sumy. – Niedawno jeden z warszawskich sądów zasądził ponad milion złotych za tragiczne konsekwencje podania niewłaściwego leku – podaje sędzia.
– Uważam, że sądy orzekające bardzo wysokie odszkodowania celebrytom działają w dobrej wierze – ocenia dr Michał Zaremba, specjalista prawa prasowego UW. – Jeśli zasądzono by je w wysokości np. 15 tys., to taki wyrok nikogo by nie odstraszył. Zasądzając 75 czy 100 tys. zł, sąd chce zniechęcić do naruszania dóbr osobistych gwiazd.
Ale zdaniem Zaremby takiej wysokości odszkodowania wydają się niesłuszne ze względów moralnych. – Jeżeli osoba zarażona w szpitalu żółtaczką czy gronkowcem dostaje 15 czy 20 tys. zł, a celebryta za roznegliżowane zdjęcie w prasie 80 tys. zł, to słusznie pojawia się wątpliwość, że coś jest nie tak. Te krzywdy są przecież nieporównywalne – mówi. – Jednak z drugiej strony w wypadku gwiazdy sąd nie może zasądzić 15 tys. zł, bo tyle za zrobienie jej zdjęcia dostanie paparazzi. Naruszanie prawa do prywatności byłoby w ten sposób bardzo opłacalne dla kolorowej prasy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA