Kraj

Dlaczego zniknął Gosiewski

Przemysław Gosiewski w Sejmie
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Czołowy rozgrywający Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Gosiewski nie gra w meczu swojej partii o europarlament. Do pierwszego składu ma powrócić po kampanii wyborczej
– Spełnił się najczarniejszy sen "Gosia". Nie ma go w mediach – żartuje jeden z jego klubowych kolegów.
A jeszcze niedawno Przemysław Gosiewski brylował w telewizji: bronił Jacka Kurskiego przed zarzutami o rzekome korumpowanie Jaromira Netzla, apelował o wolny dzień w Sejmie w rocznicę śmierci Jana Pawła II, ujawniał posłów biznesmenów w PiS... Media chętnie pokazywały też, jak otwierał słynny peron we Włoszczowie i bywał na ludowych imprezach. "Państwo myślą, że jego da się schować? Nawet gdyby został zamknięty w szafie pancernej, to prawdopodobnie ruszyłby razem z nią" – tak jeszcze w lutym prezes PiS Jarosław Kaczyński komentował w tygodniku "Wprost" wystąpienia Gosiewskiego przed kamerami.
[srodtytul]Komunia czy młodzi prawnicy[/srodtytul] Ale od kilkunastu tygodni popularnego dotąd polityka PiS nie widać w telewizji. Wystąpienia zaczął ograniczać w marcu, po wygranym przez siebie wotum zaufania (mówiło się, że jego odwołania z funkcji szefa klubu chcieli spin doktorzy PiS: Adam Bielan i Michał Kamiński). Dlaczego zniknął? Środowy "Super Express" sugerował, że ostatnio większość czasu szefa Klubu PiS pochłonęła pierwsza komunia jego dzieci: Kingi i Miłosza. Przyjęcie komunijne wyprawił w remizie strażackiej. – Zajmowałem się logistyką – chwalił się w rozmowie z "SE". Inaczej swoje zniknięcie z telewizji Gosiewski wyjaśnia "Rz": – Zajmuję się kilkoma sprawami merytorycznymi dotyczącymi m.in. otwarcia dla młodych ludzi zawodów prawniczych. Czym dokładnie? – Przygotowuję pakiet ustaw, które dadzą możliwość pracy blisko 360 tysiącom młodych prawników – precyzuje szef Klubu PiS. Te wyjaśnienia nie przekonują jego kolegów znających upodobanie Gosiewskiego do występów w mediach. – Bez powodu by się nie wycofał – mówi jeden z czołowych posłów PiS. [srodtytul]Bo źle się kojarzy?[/srodtytul] Oficjalnie w PiS można usłyszeć, że powodem jest kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego. – Trudno, żeby szef klubu, który spina pracę grupową PiS w Sejmie, był teraz na pierwszej linii – mówi "Rz" Joachim Brudziński, przewodniczący Zarządu Głównego partii. Jak twierdzą nasi informatorzy związani ze sztabem wyborczym PiS, to tylko wyjaśnienie na użytek mediów. W rzeczywistości ich zdaniem spin doktorom udało się doprowadzić do odsunięcia Gosiewskiego od występów w telewizji na czas kampanii wyborczej. – Wykorzystano przy tym analizę z początku roku, w której stwierdzono, że Gosiewski jest niemedialny i wizerunkowo wyborcom źle się kojarzy – mówi informator "Rz", członek sztabu wyborczego PiS. – A dobrze się kojarzy? – odpowiada pytaniem Wojciech Jasiński, były minister skarbu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. – Jest świetnym przewodniczącym klubu, ale nie jest dobrym mówcą. Ja też nie jestem dobrym mówcą, więc w mediach nie występuję. Zdaniem Eryka Mistewicza, specjalisty od marketingu politycznego, gdyby przeprowadzić analizę wizerunkową osób publicznych, oceniając sposób ich występowania, mowę ciała i sympatię odbiorców, Gosiewski znalazłby się pod koniec takiej listy. – Pracowitość w żaden sposób nie musi się przekładać na prezentowanie partii w mediach – uważa Mistewicz. Politycy PiS twierdzą, że medialna absencja Przemysława Gosiewskiego skończy się w czerwcu, po ogłoszeniu wyników wyborów do PE. – Teraz jesteśmy w ofensywie, więc stawiamy na napastników:Zbigniewa Ziobrę, Arkadiusza Mularczyka. Po wyborach, gdy grać będziemy atak pozycyjny, będzie potrzebny dobry rozgrywający – uważa poseł Zbigniew Girzyński.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL