Nieruchomości

Dopiero, gdy dach runął, urzędnicy pomogli

Ta kamienica przez lata obracała się w ruinę, a urzędnicy byli głusi na nasze prośby o nowe mieszkania – mówili rozgoryczeni lokatorzy domu przy ul. Wiejskiej
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
– To cud, że nikt nie zginął – mówią lokatorzy kamienicy przy ul. Wiejskiej. Sufit runął im na głowy, gdy właściciel rozpoczął remont dachu. Trzy rodziny straciły mieszkania.
Przez lata prosiliśmy miasto o lokale zastępcze, ale dopiero katastrofa otworzyła serca urzędników na naszą tragedię – mówią lokatorzy kamienicy przy ul. Wilczej 17.
Najbardziej ucierpiało mieszkanie Barbary Wrzosek. Gdy na dachu pracowali robotnicy, w jej pokoju zawalił się sufit. – Przez ogromną dziurę w dachu widać było niebo. Ostatnie trzy noce spałam na klatce schodowej, bo bałam się o życie. Gruz spadł wprost na łóżko, zniszczył mi telewizor – opowiada kobieta.
W kamienicy mieszkała od 35 lat. Od kilkunastu starała się o inny lokal komunalny. – Dotąd zawsze słyszałam, że w dzielnicy nie ma wolnych pomieszczeń i muszę cierpliwie czekać – wyjaśnia. Remont zniszczył też mieszkania jej sąsiadów. – Gruz przykrył wszystkie meble. W kilku miejscach popękały ściany. A padający w nocy deszcz zalał jeden z pokoi – opowiada Genowefa Kurkiewicz. A Zygmunt Tomaszewicz dodaje: – Od unoszącego się w mieszkaniu pyłu trudno oddychać, a ja mam chore serce – mówi. [srodtytul]Groźna kamienica[/srodtytul] Zniszczenia w budynku oglądał wczoraj specjalista z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. W ekspertyzie stwierdził, że kamienica jest w fatalnym stanie i grozi zawaleniem. Nakazał też najemcom opuszczenie mieszkań. Władze Śródmieścia błyskawicznie podjęły decyzję. W ciągu kilku godzin znalazły trzy lokale zastępcze. – Ludzie zostali bez dachu nad głową. Musieliśmy im szybko pomóc – przyznaje wiceburmistrz dzielnicy Jerzy Majewski. Barbara Wrzosek zamieszka teraz w kawalerce przy ul. Bednarskiej. Wczoraj dostała klucze. A od południa wynajęta firma przewoziła jej rzeczy na Mariensztat. – Na Wiejskiej miałam 41 mkw., nowe mieszkanie jest mniejsze, ale to bez znaczenia. Jestem szczęśliwa, że będę miała wreszcie własne, bezpieczne cztery kąty – cieszy się kobieta. Dwie inne rodziny też dostały przydziały. – Znaleźliśmy dla nich kawalerki w al. Wyzwolenia oraz przy ul. Elektoralnej – mówi burmistrz Majewski. [srodtytul]Koniec koszmaru[/srodtytul] Kamienica przy ul. Wiejskiej 17 należy do spółki Bell Capital. Deweloper odkupił ją trzy lata temu od dawnych właścicieli, którzy odzyskali budynek. Niemal od razu rozpoczął w nim remont. Odnowił elewację, wzmocnił fundamenty. – Ale standard naszych mieszkań nie poprawił się. Są w tak złym stanie, że strach wchodzić – mówią lokatorzy. W domu zostały jeszcze cztery rodziny, dostaną od miasta nowe lokum do końca tygodnia. Pod koniec kwietnia deweloper podniósł czynsze. – Dotąd płaciliśmy za 35 mkw. ok. 150 zł, a po podwyżce 2,5 tys. zł – mówi Zygmunt Tomaszewicz. Przedstawiciel firmy był wczoraj w kamienicy. Nie chciał jednak z nami rozmawiać. Gdy zadzwoniliśmy do siedziby Bell Capital, słuchawkę podniósł Anglik. Zdziwiony przyznał, że pod tym adresem nie mieści się żadna spółka. – Ale nasz koszmar już się kończy – mówią lokatorzy. [i]Czytaj też w [link=http://www.zw.com.pl/artykul/2,362228_Dopiero__gdy_dach_runal__urzednicy_pomogli.html]Życiu Warszawy[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL