fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Pierwsza debata „jedynek” jutro we Wrocławiu?

W Warszawie stanęła kabina, w której ludzie mogą nagrać swe oczekiwania wobec Parlamentu Europejskiego przed wyborami
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Izabela Kacprzak
Jerzy Haszczyński
Lider dolnośląskiej listy wyborczej PiS Ryszard Legutko od razu zaprosił na spotkanie pierwszego na liście PO Jacka Protasiewicza. Jest jednak mało prawdopodobne, by takie spotkania odbyły się we wszystkich okręgach
Prof. Legutko jeszcze w niedzielę zaprosił rywala do debaty, a w poniedziałek zarezerwował salę na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. – Zaproszenie spadło niespodziewanie – mówi Protasiewicz. – Na środę mam zaplanowane spotkania poza Wrocławiem, ale próbujemy przemeblować kalendarz.
Protasiewicz cieszy się na poważną debatę i zapewnia, że odbędzie się szybciej niż w najbliższe niedzielne południe, kiedy to według pomysłu Donalda Tuska seria spotkań w stolicach każdego okręgu wyborczego miałaby zakończyć „wojnę polsko-polską”. Premier zaapelował o to w Krakowie podczas wyborczej konwencji PO. Propozycję skierował głównie do Zbigniewa Ziobry, lidera małopolskiej listy PiS, który nie chce się spotkać z Różą Thun.
– Nie obawiamy się debaty – zapewnił wczoraj prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Jednak pani Thun musi wyjaśnić, czyim jest reprezentantem, bo do niedawna reprezentowała Unię w Polsce (szefowała przedstawicielstwu Komisji Europejskiej – red.).
Podobne warunki postawił Adam Bielan, PiS-owski lider listy mazowieckiej, który chce, by Danuta Hübner – warszawska „jedynka” PO – zrezygnowała z funkcji komisarza UE.
Sam Ziobro wyzwał wczoraj premiera. – Jestem gotów podjąć debatę z Donaldem Tuskiem w czasie i miejscu przez niego wskazanym – zadeklarował.
„Tusku, dziękuję!” – napisał w blogu Ryszard Czarnecki, lider kujawsko-pomorskiej listy PiS. O debatę z rywalem z PO zabiegał od dwóch tygodni. – Teraz Tadeusz Zwiefka nie ma wyjścia – cieszy się Czarnecki. Tomasz Poręba, „jedynka” PiS z Podkarpacia, ma nadzieję, że jego propozycja z końca kwietnia zaowocuje spotkaniem z Marianem Krzaklewskim. Poręba zaproponował debatę po angielsku, ale Krzaklewski odpowiadał, że kampanię ma już zaplanowaną.
[wyimek]„Tusku, dziękuję!” – napisał wczoraj w blogu Ryszard Czarnecki. O debatę z rywalem z PO zabiegał od dwóch tygodni[/wyimek]
Liderzy list PO w Wielkopolsce i Gdańsku – Filip Kaczmarek i Janusz Lewandowski – wezwali do debaty kandydatów PiS: Konrada Szymańskiego i Hannę Foltyn-Kubicką. Szymański uprzedził zaproszenie wydaniem oświadczenia, że pomysł Tuska należy potraktować poważnie. Z kolei Kubicka widzi nikłą możliwość debaty. – To są PR-owskie zagrywki PO – stwierdziła.
Podobnego zdania jest Marek Migalski, „jedynka” PiS na Śląsku. – Nie będzie mi premier Tusk ustalał kalendarza wyborczego. Chętnie wejdę w debatę z Jerzym Buzkiem, ale w terminie ustalonym przeze mnie i profesora – stwierdził.
W Zachodniopomorskiem do debaty kandydaci się nie palą. – Na pyskówki z człowiekiem, który w polityce posługuje się oszczerstwami, się nie piszemy – mówi Leszek Dobrzyński, szef PiS w Szczecinie. Sławomir Nitras, „jedynka” PO, mówi o debacie raczej jak o obowiązku. – Skoro pan premier życzy sobie takich debat, to ja do takiej stanę – mówi.
Dr. Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego: – Tusk, ufając, że 13 „jedynkom” Platformy uda się powtórzyć jego sukces z 2007 r., wskazuje Prawo i Sprawiedliwość jako jedynego wroga. A ten podejmuje wyzwanie, bo dzięki temu może oderwać się od SLD depczącego mu po piętach w sondażach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA