fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Eurochwyty, czyli jak się promować

Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Jakub Bierzyński
Sposoby na kampanię: odkryty tors, poparcie gwiazd, filmiki na YouTube. Kandydaci gotowi są na wiele, by zdobyć mandat do europarlamentu lub przynajmniej zbić kapitał polityczny na przyszłość
Najłatwiej mają kandydaci z pierwszych stron gazet. Wystarczy, że zmienią fryzurę czy zaczną nosić markową odzież, a media zauważą przemianę i promocja gotowa. Tak było w przypadku Wojciecha Olejniczaka (SLD), który na sesji zdjęciowej "Wprost" wystąpił z odkrytym torsem.
- Polityka przejmuje wzorce z show-biznesu – uważa Sergiusz Trzeciak, konsultant polityczny. – Nie wystarczy mieć poglądy, trzeba znaleźć ciekawy sposób, by je wylansować.
- Lider listy SLD w trakcie kampanii będzie budował pozycję w partii i rozmyślał, jak zostać prezydentem stolicy – prognozuje Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego.
Kandydaci z drugiego szeregu muszą w kampanii zrobić więcej. Pomysłów im nie brakuje. Rodzina łódzkiej posłanki PO Joanny Skrzydlewskiej w trakcie kampanii ubierze 80 drużyn młodzieżowych w stroje futbolowe. Akcję prowadzi wspólnie z Łódzkim Związkiem Piłki Nożnej, który ma taki sam zasięg terytorialny jak okręg wyborczy do PE, z którego kandyduje Skrzydlewska. Kandydatka rozdawała też flagi.
[srodtytul]Znani, nieznani[/srodtytul]
– Dużą szansę daje wykorzystywanie nazwisk znanych osób – mówi Jacek Reginia-Zacharski, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.
Prof. Lena Kolarska-Bobińska, znana w Warszawie socjolog, startuje w Lublinie, gdzie jest mniej rozpoznawalna. Dlatego mieszkańcom regionu pokaże się w towarzystwie wokalistki Kory i publicystki "Polityki" Janiny Paradowskiej. Wprawdzie oficjalnie obie będą tylko namawiały do startu w wyborach, ale będą to robiły wspólnie z Kolarską-Bobińską. Paradowska nie zna jeszcze szczegółów wizyty w Lublinie, ale... – Nie miałabym nic przeciwko wspieraniu w wyborach prof. Kolarskiej-Bobińskiej – mówi "Rz" publicystka.
Polska Partia Pracy sięgnęła po pomoc Oliviera Besancenota, francuskiego listonosza, który w obliczu kryzysu rzucił wyzwanie prezydentowi Francji Nicolasowi Sarkozy'emu i założył Nową Partię Antykapitalistyczną. Będzie wspierał polską niepokorną Elżbietę Fornalczyk, organizatorkę strajku w Tesco, a teraz warszawską "jedynkę" PPP.
Rafał, syn kompozytora Andrzeja Trzaskowskiego (czwarty na stołecznej liście PO), ma komitet poparcia, o jakim rywale mogą tylko pomarzyć. Wsparło go 20 znanych postaci ze świata kultury, wśród nich Michał Żebrowski, Daniel Olbrychski, Zbigniew Zamachowski, Wojciech Malajkat, Tomasz Stańko. Piosenkarze Urszula Dudziak i Grzegorz Turnau nagrali dla Trzaskowskiego wyborcze dżingle.
Kandydat PSL Henryk Geringer d'Oedenberg ma we Wrocławiu znane nazwisko. Zawdzięcza to byłej żonie Lidii, europosłance SLD. Myśląc o reelekcji, w ciągu czterech lat zorganizowała opłacane przez PE wycieczki do Brukseli i Strasburga dla 1500 osób. Szef dolnośląskiego SLD Janusz Krasoń ma nadzieję, że wyborcy odróżnią Lidię od Henryka.
[srodtytul]Internet dla każdego[/srodtytul]
Początkujący politycy często wykorzystują Internet do promocji. Łukasz Naczas, dziesiąty na liście SLD w Wielkopolsce, założył na Naszej-Klasie profil "Twój kandydat". Nie podał swoich danych i nie ujawnił, czy jest kandydatem na męża, wójta czy europosła. W ten sposób wciągnął w dyskusję internautów, którzy spekulowali, co zamierza zrobić. Ujawnił się w połowie kwietnia, gdy jego profil odwiedziło 18 tys. osób. – 10, może 12 tys. z nich mieszka w moim okręgu wyborczym. Wzbudziłem ich ciekawość, więc liczę, że mnie zapamiętają – twierdzi kandydat SLD. Skąd pomysł? – Podpatrywałem w USA, jak tam robi się kampanię wyborczą – tłumaczy.
Ofensywę na portalu Nasza-Klasa prowadzi też Jan Krysiński, były rektor Politechniki Łódzkiej (PO). Wysyłał zaproszenia do studentów oraz absolwentów tej uczelni i w krótkim czasie zdobył 23 tys. znajomych. Komentarze w jego profilu są skrajne od "Dziękuję serdecznie za zaproszenie oraz życzę powodzenia w wyborach" po "Portal Nasza-Klasa ma służyć nieco innym celom, niż zbieranie elektoratu poprzez zapraszanie przypadkowych użytkowników do grona znajomych".
– To jedna z ciekawszych kampanii lokalnych – ocenia Mistewicz. – Profesor trafia do środowisk łódzkiej inteligencji.
Kampania trwa też na YouTube. Pojawiło się tam pierwsze wyborcze wystąpienie Arkadiusza Mularczyka (PiS), który zapowiedział, że nowe filmy z przebiegu kampanii będzie zamieszczał co dwa, trzy dni. Jego partyjny kolega Paweł Poncyljusz ma na YouTube własną stronę, na której oprócz wystąpienia, są teledyski. Autoprezentację w tym serwisie prowadzi też Róża Thun – do głosowania na liderkę PO w okręgu małopolsko-świętokrzyskim namawiają w spotach prof. Władysław Bartoszewski, aktorka Dorota Segda i jej mąż Franz.
[srodtytul]Dobra inwestycja [/srodtytul]
Do zdobycia 50 mandatów europosłów jest kilkuset chętnych. – Połowa kandydatów z list PO i PiS na starcie zdaje sobie sprawę, że mandatu nie zdobędzie – mówi Mistewicz. – Szanse kandydatów mniejszych partii są bliskie zera.
Dlaczego więc wkładają w kampanię do PE tyle energii? – Przygotowują grunt pod przyszłoroczne wybory samorządowe i prowadzą kampanię w swoim mieście lub powiecie – wyjaśnia Mistewicz. Po co? – Dla anonimowych lekarzy czy adwokatów eurowybory są lepszą inwestycją niż występ w "Tańcu z gwiazdami" czy "Milionerach", bo samo słowo europarlament ich nobilituje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA