Wiadomości

Andrzej Urbański nie wziął łapówki

Andrzej Urbański
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Nie ma dowodów na to, że jako wiceprezydent stolicy w 2004 r. przyjął 300 tys. zł od firmy sprzątającej miasto. Prokuratura umorzyła sprawę – dowiedziała się „Rz”
– Powodem umorzenia śledztwa jest niestwierdzenie przestępstwa – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Urbański jako wiceprezydent Warszawy miał przyjąć łapówkę od prezesa firmy SITA w zamian za przekazywanie zleceń na sprzątanie miasta. O sprawie stało się głośno przeszło rok temu. Prokuraturę o rzekomej korupcji w magistracie zawiadomił Tomasz R., były doradca prezesa spółki SITA, związany z jej francuską centralą.
Zeznał on, że w 2004 r. szef centrali z Francji polecił prezesowi SITY przygotować 300 tys. zł dla Andrzeja Urbańskiego. Dzięki łapówce SITA miała zachować zlecenia na sprzątanie miasta, a także zyskać nowe. Tomasz R. twierdził, że widział, jak prezes SITY przekazał pieniądze na łapówkę lobbyście Robertowi H., by ten wręczył je następnie wiceprezydentowi Warszawy. Jednak momentu przekazywania pieniędzy nie widział. Prokuratorzy nie znaleźli dowodów na korupcję Urbańskiego. – Przeanalizowaliśmy dokumentację przetargową z lat 2005 – 2008 i przesłuchaliśmy wielu świadków. Żaden nie potwierdził wersji przedstawionej przez zawiadamiającego – mówi prok. Martyniuk. Śledczy potwierdzili za to wyjaśnienia Andrzeja Urbańskiego, który w oświadczeniu wydanym tuż po wybuchu afery twierdził, że w 2004 r. w stolicy nie zlecano firmom usług na sprzątanie miasta, ale wyłaniano je w przetargach. – W urzędzie miasta działało Biuro Zamówień Publicznych, które w drodze przetargów wybierało firmy sprzątające. W dokumentacji przetargowej, którą przeanalizowaliśmy, nie było żadnych nieprawidłowości – tłumaczy Martyniuk. W śledztwie przesłuchano m.in. Sławomira Skrzypka, byłego wiceprezydenta stolicy, który w 2004 r. był odpowiedzialny za finanse. Z informacji „Rz” wynika, że nie bez znaczenia dla oceny sprawy było to, że Tomasz R. przypomniał sobie o rzekomej korupcji trzy lata po fakcie i był w sporze cywilnym z firmą SITA. Z Andrzejem Urbańskim nie udało nam się skontaktować – nie odbierał telefonu. Umorzenie jest prawomocne.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL