Piłka nożna

Wczoraj Barcelona, dziś Legia

Wisła jest jedyną drużyną, która w tej edycji Ligi Mistrzów pokonała Barceloną
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Wisła – Legia. Niedzielny mecz w Krakowie może zadecydować o tytule mistrza. W tabeli Legia jest przed Wisłą, ale jeśli Wisła zwycięży, to ona zostanie nowym liderem
Wisła zbiera punkty, nie zbierając dobrych recenzji, a Legia znalazła się w kryzysie w najgorszym momencie. Już jej gra w remisowym meczu z Lechem nie mogła zadowolić , ale tłumaczono to klasą rywala.
To działo się zaledwie przed dwoma tygodniami. Od tamtej pory legioniści rozegrali trzy mecze, jeden słabszy od drugiego. Najpierw zdobyli punkty z ŁKS, dzięki samobójczej bramce Roberta Sieranta w doliczonym czasie, potem przegrali dwukrotnie z Ruchem w półfinale Pucharu Polski. Po porażce na Łazienkowskiej 0:1 Jan Urban powiedział, że nie znajduje słów, którymi mógłby usprawiedliwić swoich piłkarzy, ale zapowiedział, że w rewanżu ich winy zostaną odkupione. Jednak rewanż legioniści ponownie przegrali 0:1 i trener z trudem trzymał język na wodzy, żeby nie powiedzieć wszystkiego, co myśli o swoich zawodnikach. Legia po meczu z Ruchem pozostała na Śląsku. Wisła mogła się przygotowywać spokojnie, ponieważ z rozgrywek o Puchar Polski odpadła w ćwierćfinale, po dwóch porażkach z Lechem. Ale krakowianie też mają problem, który widać było w ostatnim meczu z Piastem. Wynik 1:1 to dla nich strata 2 punktów. Nie dość, że w prosty sposób dali sobie wbić bramkę, to jeszcze z wielu wypracowanych okazji wykorzystali zaledwie jedną.
Dopóki Paweł Brożek był zdrowy, Wisła mogła być spokojna – rzadko się zdarzało, by nie strzelił bramki. Ale po przerwie spowodowanej kontuzją Brożek nie jest już tak jak dawniej dynamiczny i skuteczny. Wprawdzie dwa gole strzelone Górnikowi świadczą o czymś innym, ale spotkanie z Piastem było dla niego nieudane. Występujący w ataku Patryk Małecki i Piotr Ćwielong, bardzo aktywni i przez to widoczni, nie są przy tym skuteczni. A akcje Pawła Brożka z Rafałem Boguskim były w niedalekiej przeszłości znakiem firmowym Wisły. W krakowskiej drużynie nie zobaczymy kontuzjowanego Marcina Baszczyńskiego. W warszawskiej – ukaranego kartkami Jakuba Rzeźniczaka. Baszczyńskiego zastąpi na pewno Słowak Peter Singlar. Kto zajmie miejsce Rzeźniczaka – nie wiadomo. Pierwszym następcą miał być Hiszpan Inaki Descarga, ale doznał kontuzji w meczu z Ruchem. Wojciech Szala po urazie już trenuje, lecz w Krakowie jeszcze go nie zobaczymy. Może więc wystąpi mogący grać na różnych pozycjach Tomasz Jarzębowski, który zresztą po kontuzji też nie jest jeszcze w pełni sił. Legia również ma problem ze skutecznością. Takesure Chinyama, który walczy z Brożkiem o tytuł króla strzelców, musi mieć dziesięć okazji, żeby jedną wykorzystać. A kiedy w słabszej formie są pomocnicy Legii – Maciej Iwański i Roger, Chinyama ma niewiele okazji. Siły obydwu drużyn są mniej więcej wyrównane. Jan Mucha jest lepszym bramkarzem niż Mariusz Pawełek, ale i on nie ustrzegł się ostatnio błędów. Korzystniejsze wrażenie robi obrona Wisły i jej druga linia, z wciąż najlepszym defensywnym pomocnikiem w Polsce Radosławem Sobolewskim. W sumie krakowianie mają nieco więcej atutów, są niepokonani od dziesięciu kolejek (Legia od sześciu), ale od wielu miesięcy nie mogą się pozbyć kompleksu Legii. W ubiegłym roku obydwie drużyny spotykały się ze sobą pięciokrotnie, Wisła nie odniosła ani jednego zwycięstwa. Jesienią pokonała natomiast w eliminacjach do Ligi Mistrzów Barcelonę. [ramka]Mecze piątkowe >LECHIA GDAŃSK – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 3:1 (2:1)Bramki – dla Lechii: P. Cvirik (31), K. Piątek (43), Ł. Surma (48); dla Jagiellonii: Thiago Cionek (33). Czerwone kartki: Thiago Cionek (34), P. Buzała (71, Lechia). Żółte kartki: P. Cvirik, M. Rogalski, M. Kaczmarek (Lechia). Sędziował P. Wasielewski (Kalisz). Mecz bez widzów.Lechia: Kapsa - Bąk, Cvirik, Wołąkiewicz, Mysona - Rogalski, Surma, Piątek, Kaczmarek (90, Wiśniewski) - Bajic (46, Kowalczyk), Zabłocki (66, Buzała)Jagiellonia: Lech - Lewczuk (83, Kojasevic), Thiago Cionek, Skerla, Król - Bruno, Stano, Hermes, Jarecki (79, Zawistowski) - Grosicki (66, Twardowski), Frankowski. >POLONIA BYTOM – ARKA GDYNIA 2:1 (0:0)Dla Arki: D. Żuraw (58-karny); dla Polonii: A. Klepczyński (84), M. Zieliński (87). Żółte kartki: A. Klepczyński, W. Sokolenko, J. Brzęczek, Ł. Gikiewicz (Polonia); T. Sokołowski (Arka). Sędziował M. Borski (Warszawa). Widzów 5 000. Polonia: Peskovic - Hricko, Klepczyński, Killar, Sokolenko - Trzeciak, Grzyb, Brzęczek (46. Gikiewicz), Bazik, Tomasik (70. Jaromin) - Zieliński (90. Basta).Arka: Bledzewski - Wilczyński, Żuraw, Łabędzki, Sokołowski - Zakrzewski (82. Trytko), Scherfchen, Ława, Ljubenow (89. Moskalewicz) - Wachowicz (71. Budziński), Niciński.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL