fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona środowiska

Inwestorzy boją się pseudoekologów

Działacze Greenpeace w Dolinie Rospudy
Fotorzepa, Jak Jakub Dobrzyński
Sprawy sądowe pokazują, że obok organizacji ekologicznych z prawdziwego zdarzenia istnieją i takie, które na ekologii próbują robić przede wszystkim interes
Mimo że o lobby ekologicznym zaczęło być w Polsce głośno dopiero po transformacji, nie sposób zanegować jego zasług dla rozpropagowania idei ochrony środowiska. Dzięki działalności organizacji ekologicznych ma ona dziś daleko wyższą rangę. Nie zmienia to faktu, że obok organizacji autentycznie zaangażowanych w ochronę środowiska i przyrody pojawili się również pseudoekolodzy. Prawdziwym nieszczęściem jest to, że przeważnie nie odróżnia się jednych od drugich.
[srodtytul]Podejrzenia to za mało[/srodtytul] Wśród inwestorów nie od dziś krążą słuchy o żądaniach ekoharaczy za rezygnację z protestów. – Obok tych, którzy racjonalnie działają na rzecz ekologii, pojawiają się organizacje, które nazywamy spółkami akcyjnymi – mówi Zbigniew Malisz, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Dopiero wynegocjowane zadośćuczynienie powoduje wycofanie protestów.
Z blokowania – zwłaszcza dużych – inwestycji w Warszawie zasłynęło m.in. Stowarzyszenie Ochrony Dziedzictwa Kulturowego i Architektury Warszawy. W 2008 r. wniosło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego aż 52 skargi i uczestniczyło w dziesięciu dalszych postępowaniach. Miały z nim do czynienia osoby prywatne oraz znane spółki: Skanska Property, Kronos Kapital, Bouygues Immobiler, Bell Capital i Korporacja Radex, na której wniosek prezydent Warszawy wydał warunki zabudowy dla wielorodzinnego budynku mieszkalnego. Pogłoski i niesprawdzone opinie to jednak za mało. „Podejrzenie o zamiar wymuszania przekazywania przez inwestorów świadczeń majątkowych nie może być elementem uzasadnienia postanowienia samorządowego kolegium odwoławczego” – wytknął WSA w Poznaniu rozpatrujący udział Stowarzyszenia Ekologiczny Zieleniec w postępowaniu o budowę hali montażu samochodów. SKO stwierdziło, że „z żadnych dokumentów nie wynika, iż organizacja ta zajmuje się czymkolwiek innym poza blokowaniem wszystkich zamierzeń inwestycyjnych spółki, co może świadczyć o pozornej działalności ekologicznej”. [srodtytul]Mit o ekoharaczach[/srodtytul] – Bardzo trudno ujawnić takie działania – zauważa Jan Jakiel, prezes Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. – Jest rzeczywiście kilka organizacji, które psują opinię ekologom. Po cichu wymienia się nawet kwoty brane np. od centrów handlowych za opracowania środowiskowe. Ale takich pseudoekologicznych organizacji jest najwyżej 1 proc., a przykład Przyjaznego Miasta (po otrzymaniu 2 mln zł darowizny stowarzyszenie to zaniechało wniesienia skargi do sądu blokującej budowę centrum Arkadia w stolicy – przyp. autorki) wskazuje, że trzeba mieć żelazne dowody. – Nie potrafimy stwierdzić, które z wielu różnych organizacji działają w interesie ochrony środowiska, a które we własnym – mówią Anna Piekut i Marta Wiśniewska, działaczki WWF Polska. – Można jednak odnieść wrażenie, że duża część opowieści o ekoharaczach jest wyssana z palca. Jeżeli ktoś ma takie informacje, niech zgłosi je do prokuratury. Powtarzanie opowieści, że ekolodzy protestują dla pieniędzy, szkodzi nie tylko wizerunkowi stowarzyszeń ekologicznych, ale i społeczeństwu. Podejrzana staje się już sama informacja, że warto dbać o jakość środowiska. [ramka][b]Opinia: Mirella Lechna, radca prawny, wspólnik Kancelarii Wardyński i Wspólnicy[/b] Duża rola, jaką organizacje ekologiczne odgrywają w procesie inwestycyjnym, powoduje, że każdy inwestor musi się bezwzględnie liczyć z ich stanowiskiem. Te uprawnienia wynikają z przepisów polskich, które stanowią implementację wymogów prawa wspólnotowego. Ponieważ są to obowiązujące nas regulacje europejskie, nie możemy zastanawiać się nad ich zmianą. Organizacje ekologiczne wykazują się z reguły dużą ich znajomością, intensywnie walczą o ochronę środowiska i każda broni swoich celów statutowych. Umieją także w pełni korzystać z możliwości składania skarg do sądów administracyjnych. Być może jednak za bardzo skupiają się na ochronie środowiska, a mniejszą wagę przywiązują do kontekstu zrównoważonego rozwoju i uwzględniania potrzeb rozwoju społecznego i wzrostu gospodarczego. Najrozsądniejszym wyjściem wydaje się więc kompromis osiągany w drodze negocjacji.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA