fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Dobry biznes na gorsze czasy

Aby zarobić na kryzysie ważny jest pomysł, ale także promocja. Na zdjęciu reklama na warszawskim Dworcu Centralnym
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Nie wszyscy narzekają dziś na spadek sprzedaży. Wiele przedsiębiorstw właśnie w okresie spowolnienia gospodarki zyskuje dodatkowe możliwości wzrostu
Domena internetowa [link=http://Kryzys.net.pl]Kryzys.net.pl[/link], reklamowana na serwisie aukcyjnym Allegro jako okazja do zarabiania w trudnych czasach, została niedawno wylicytowana za ponad 152 zł. Jej właściciel i pomysłodawca to jedna z osób i firm, dla których kryzys nie oznacza pogorszenia biznesu, wręcz przeciwnie – jest szansą na jego rozwój.
– Przewidujemy w tym roku zarówno wzrost przychodów, jak i zatrudnienia – twierdzi Piotr Matysik, prezes spółki doradczej Marketplanet, która specjalizuje się w usługach reorganizacji procesów zakupowych w dużych firmach, pomagając im zmniejszyć koszty zakupów nawet o kilkanaście procent. W tym roku liczba zapytań od biznesowych klientów wzrosła w Marketplanet o jedną piątą, a wśród tych z branży finansowej aż dwukrotnie. – Sygnały o wzmożonym zainteresowaniu rynku usługami, które pomagają zaoszczędzić pieniądze, odbieraliśmy już pod koniec ubiegłego roku. Powszechnie wiadomo, że możliwości uzyskania lepszych warunków od dostawców w czasie kryzysu są dużo większe – dodaje prezes Matysik.
Pomogła też kampania reklamowa, w której pod hasłem „Kryzys nie zwalnia cię od zysku” spółka promowała swe usługi w gazetach, na wielkim billboardzie na warszawskim Dworcu Centralnym i na specjalnie utworzonej z tej okazji stronie [link=http://www.zarabiajwkryzysie.pl]www.zarabiajwkryzysie.pl[/link]. [srodtytul]Zarobić na zwolnieniach[/srodtytul] W popularnej wyszukiwarce internetowej Google po wpisaniu hasła „zarobić na kryzysie” pojawia się prawie pół miliona odniesień. Wśród nich są dziesiątki tekstów analityków i doradców finansowych (którzy w ten sposób na kryzysie już zarobili), e-poradniki i dopasowane „kryzysowo” kampanie marketingowe. „Sposób na kryzys? Dodaj sobie trochę energii” – reklamuje swe wyroby jeden z producentów suplementów diety. Kryzysowa fala cięć zatrudnienia i restrukturyzacji w polskich firmach to dobry biznes dla przedsiębiorstw wyspecjalizowanych w usługach outplacementu, czyli wsparcia dla zwalnianych pracowników, których fachowi doradcy przygotowują m.in. do aktywnego szukania pracy i negocjacji z potencjalnym pracodawcą. – Realizujemy teraz o 30 – 40 proc. projektów więcej niż w ubiegłym roku. Zapytań od potencjalnych klientów przybywa jeszcze szybciej – mówi Paweł Gniazdowski, partner zarządzający polskiej spółki grupy DBM, globalnego lidera w usługach outplacementu. W ostatnich miesiącach spółka podwoiła swój zespół, który teraz liczy 30 konsultantów i współpracowników. O dwukrotnym wzroście liczby projektów outplacementu mówi Roma Zgłobik z agencji zatrudnienia Randstad Polska, w której tymi usługami zajmuje się teraz już prawie cały dział badania kompetencji. W porównaniu z minionym rokiem o połowę wzrosło zatrudnienie w katowickiej spółce L. Grant, dla której outplacement to 80 proc. przychodów. – Ilość zapytań od firm wzrosła o 400 – 500 proc. – ocenia Daniel Binda, koordynator projektów L. Grant Polska. Jak dodaje, najczęściej na outplacement decydują się pracodawcy, którzy chcą wykorzystać kryzys do restrukturyzacji biznesu, a najwięcej projektów dotyczy zwolnienia 80 – 100 pracowników. Szybki wzrost liczby zleceń nawet przy niezbyt dużych projektach, w których wydatek na szeregowego pracownika wynosi 1,5 – 3,5 tys zł, to szansa na miliony dodatkowych przychodów. A przecież trafiają się i tak lukratywne kontrakty jak ten, który zdobyło konsorcjum DGA i Work Service – outplacement 8 tys. zwalnianych stoczniowców za 48 mln zł (czyli ok. 6 tys. zł na osobę). [srodtytul]Lepiej w społeczności[/srodtytul] W czasach kryzysu szybko rozwijają się również portale społecznościowe, zwłaszcza te biznesowe, wykorzystywane często jako narzędzie w rekrutacji pracowników. Na największym polskim serwisie tego typu, GoldenLine. pl, liczba użytkowników wzrosła od końca stycznia o 30 tys., do 450 tys. Codziennie swój profil zakłada tam 800 kolejnych. Z kolei Profeo. pl w ostatnich trzech miesiącach zwiększył liczbę użytkowników o 10 proc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA