fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Platformą rządzi towarzysz sondaż

Ludzie, którzy dziś wzięli Mariana Krzaklewskiego na listę, klika lat temu przyrównywali go do Mussoliniego i nazywali pięknym Marianem – mówi Ryszard Czarnecki
Fotorzepa, Grzegorz Hawałej GH Grzegorz Hawałej
Ryszard Czarnecki o swojej karierze w Samoobronie i PiS oraz o wilkach, które rzucają się do gardeł porządnym patriotom
[b]Rz: Dostał pan miejsce na liście PiS do europarlamentu, ale zostało to źle przyjęte przez część działaczy. Nie podoba im się, że pięć lat temu zdobył pan mandat z list Samoobrony. [/b]
[wyimek]Zza maski polityki miłości PO często wyziera syndrom ANA – agresja, nienawiść i arogancja[/wyimek] [b]Ryszard Czarnecki, eurodeputowany, polityk PiS:[/b] Czy dostanę to miejsce, to się dopiero na dniach rozstrzygnie. Większość członków władz, a także wielu szeregowych działaczy PiS poparło moją kandydaturę. Pamiętają, że to ja lobbowałem, by Andrzej Lepper, który zdobył 16 procent głosów w wyborach prezydenckich, w drugiej turze poparł Lecha Kaczyńskiego. I żeby Samoobrona poparła pierwszy, mniejszościowy rząd PiS. To ja w czasie pierwszego kryzysu koalicji PiS i Samoobrony opowiedziałem się za Jarosławem Kaczyńskim, a później broniłem Adama Lipińskiego, gdy ujawniono nagrania jego rozmów z Renatą Beger. Wielokrotnie też brałem stronę rządu PiS w mediach. Wreszcie to ja wyleciałem z Samoobrony za to, że przekonywałem działaczy tej partii, by wybrali lojalność wobec rządu, zamiast wychodzić z trzaskiem z koalicji, gdy Leppera oskarżono w aferze gruntowej.
[b]No właśnie. Podobno przekonał pan prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że można wyrzucić z rządu Andrzeja Leppera, a Samoobrona zostanie w koalicji. Ale Samoobrona wyszła z rządu i trzeba było rozpisać wcześniejsze wybory, a PiS straciło władzę.[/b] Nie komentuję takiej wizji historii. Robiłem wszystko, żeby przekonać ludzi z Samoobrony, by nie wychodzili z koalicji rządowej. Do dzisiaj wielu z nich żałuje, że wówczas ulegli Andrzejowi Lepperowi i zdecydowali się na taki krok. [b]Występując przeciwko Lepperowi, w pewnym sensie sprzeniewierzył się pan partii, która wzięła pana na listy.[/b] Nie mogę się z tym zgodzić. Opowiadałem się za tym, żeby Andrzej Lepper nadal był prezesem Samoobrony, tylko poza rządem. Ale rzeczywiście ważniejszy był dla mnie interes ówczesnego polskiego rządu niż interes partyjny. Jeżeli to jest grzechem, to przyznaję się – jestem grzesznikiem. I poniosłem karę, bo przewodniczący Lepper wyrzucił mnie z partii. Ale ponieważ jestem człowiekiem gołębiego serca, to nie mam do niego o to żalu. [b]A on do pana?[/b] Ostatnio spotkaliśmy się w jakiejś audycji i rozmawialiśmy bardzo grzecznie. W publicznych wypowiedziach nie raz podkreślał, że byłem najlepszym eurodeputowanym, a jego wypowiedzi na mój temat są znacznie łagodniejsze niż pani pytania. [b]Strasznie gorąco zrobiło się w PiS w ostatnich dniach. Zmieniacie podobno na gwałt strategię i bierzecie znanych posłów na listy? [/b] Te wybory to ostatni sprawdzian przed wyborami prezydenckimi. I doskonale wiadomo, że ten, kto wygra w tym roku, będzie miał lepszą pozycję startową za rok. Trwa więc debata nad takim kształtem list, aby osiągnąć optymalny wynik. Sądzę, że za moment prezes Jarosław Kaczyński ogłosi, jaką konstrukcję będą miały nasze listy do Parlamentu Europejskiego. [b]Dwa tygodnie temu prezes Kaczyński mówił: – Spośród posłów tylko Zbigniew Ziobro będzie mógł startować do europarlamentu, bo mu to obiecałem. Co się zmieniło? Czy to nazwisko Mariana Krzaklewskiego na listach PO tak was zelektryzowało?[/b] Nie demonizujmy roli Krzaklewskiego. Ci, którzy dziś go biorą na listę, kilka lat temu przyrównywali go do Mussoliniego i nazywali pięknym Marianem. A jeżeli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość, to normalne, że formacja polityczna, która ma realne szanse na objęcie władzy elastycznie reaguje na wydarzenia. Na pewno jednak nie będziemy brać na listy ludzi z łapanki, jak to robi PO. [b]Złe języki donosiły, że droga do europarlamentu dla posłów PiS była blokowana przez walki frakcyjne w partii.[/b] Proszę nie słuchać złych języków. Nie ma walk frakcyjnych w PiS. Jest naturalna rywalizacja, jak w każdej dużej partii europejskiej. Poza tym o wszystkim decyduje prezes Jarosław Kaczyński. [b]A żałuje pan, że Marian Krzaklewski nie przyjął oferty PiS w sprawie startu do europarlamentu?[/b] Nic mi nie wiadomo, żeby taką ofertę od nas dostał. Zresztą on wywinął niezłą woltę – przez całe życie walczył z liberalizmem, a teraz startuje z listy partii liberalnej. [b]Podobno został pan trzecim spin doktorem PiS obok Adama Bielana i Michała Kamińskiego. Będzie pan współautorem kampanii wyborczej?[/b] Pomagam na miarę swoich możliwości, ale przy kampanii będzie pracowało wielu ludzi. [b]Jacek Kurski też? Prezes Kaczyński bardzo wychwalał kampanię, którą Kurski robił dla LPR w 2004 roku.[/b] Sztab zostanie wkrótce przedstawiony i na pewno będzie w nim miejsce dla ludzi z inwencją i wyobraźnią. [b]W poprzedniej kampanii PiS reklamowało się spotem „Mordo ty moja”. Czy w tej zobaczymy coś podobnego?[/b] Raczej nie, choć problem mieszania polityki z biznesem nie zniknął. Ale w tej kampanii postanowiliśmy raczej chwalić się naszymi sukcesami gospodarczymi. [b]Wasze sukcesy gospodarcze były wynikiem doskonałej koniunktury.[/b] Z koniunktury też trzeba umieć skorzystać. A myśmy nie tylko skorzystali, ale jeszcze ją podkręciliśmy – ograniczyliśmy znacznie bezrobocie, ściągnęliśmy bardzo wiele inwestycji do Polski, świetnie wykorzystywaliśmy środki unijne. I to zamierzamy podkreślać, bo wielu wyborców o tym nie wie. [b]Nie będzie więc w tej kampanii ataków na PO, tylko polityka miłości?[/b] Będzie przede wszystkim merytoryczna debata. A na politykę miłości monopol ma PO. Choć różnie z tym bywa, bo zza tej maski często wyziera syndrom ANA – agresja, nienawiść i arogancja. Te stare i młode wilki PO rzucają się do gardła niewinnym ludziom, porządnym patriotom. [b]Ma pan na myśli polityków PiS? Właśnie donieśli do CBA na ministra finansów Jacka Rostowskiego, że nie podał nazwy banku, w którym wziął kredyt. [/b] Merytoryczna debata nie oznacza, że będziemy przymykać oczy na rzeczy bulwersujące. Jeżeli minister finansów bierze kredyt, a nie ujawnia, w jakim banku, to warto go o to zapytać. Przecież minister odpowiedzialny za budżet pod względem własnych finansów powinien być jak żona Cezara – poza wszelkimi podejrzeniami. A dopuścił do dwuznaczności. [b]Może nie wiedział, że powinien ujawnić, w którym banku zaciągnął kredyt? Wiele lat mieszkał za granicą.[/b] A więc błogosławiona nieświadomość wystarczy, żeby popełniać błędy? W szkole też czasami próbowaliśmy przebłagać panią nauczycielkę słowami „ja nie wiedziałem”. Ale co uchodzi w szkole podstawowej, to nie uchodzi w rządzie. [b]Jest pan współautorem ostatniej kampanii wizerunkowej PiS, która nie wszystkim w waszej partii się podobała i chyba nie przełożyła się na wzrost poparcia?[/b] Nie zgadzam się z tym. PiS systematycznie pnie się do góry, również dzięki ostatniej kampanii, która pokazała prawdę o naszych rządach. Ale winda PiS jedzie do góry także dlatego, że jesteśmy jedyną alternatywą dla PO – konstruktywną i merytoryczną. Ludzie widzą, że ten rząd nie ma wizji ani w sprawie polityki zagranicznej, ani walki z kryzysem. Bo w PO rządzi towarzysz sondaż, a premier Donald Tusk bardziej myśli o tym, jak kryzys przekłada się na słupki poparcia niż o samej walce z kryzysem. Ludzie widzą, że premier jest miłym, uśmiechniętym chłopakiem i prywatnie mogą go nawet lubić, ale nie jest to typ kanclerza na trudne czasy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA