fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Jeszcze jeden mecz o wszystko

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
W sobotę i środę piłkarska reprezentacja Polski rozegra pierwsze w tym roku mecze eliminacyjne do mistrzostw świata. Chociaż przeciwnicy nie wydają się mocni, powinno być bardzo ciekawie
Pierwszym z przeciwników jest Irlandia Północna, mecz odbędzie się w Belfaście. Gdyby w drużynie przeciwników był George Best, trenerzy zastanawialiby się, jak wyeliminować go z gry. Robili to wszyscy trenerzy na świecie, ale z mizernym skutkiem. Każde zagranie Besta poddawano drobiazgowym analizom, a on i tak zwykle robił coś takiego, czego nie brano pod uwagę. I wielu obrońców, po spotkaniach z nim myślało o zakończeniu kariery.
Dziś na jego grób w Belfaście chodzą pielgrzymki Irlandczyków jak do Jima Morrisona na Pere Lachaise w Paryżu. Obydwaj lubili wypić, ale byli w swoich fachach artystami jakich mało. Polscy piłkarze zmierzą się z następcami George’a Besta, którzy w porównaniu z nim są początkującymi uczniami bez większych nadziei na czerwony pasek na świadectwie maturalnym. Reprezentacja Irlandii zaliczana jest wprawdzie do drugiej ligi europejskiej, ale na swoim stadionie Windsor Park daje się we znaki każdemu. Gra do
90 minuty i dłużej, popiera ją znakomita publiczność i zdarza się, że w tych warunkach przeciwnikom plączą się nogi. W ostatnich latach przegrały tam Hiszpania i Anglia, a Duńczycy byli szczęśliwi, że uszli z remisem. Polska w roku 2004 zwyciężyła na Windsor Park 3:0. Polacy grają „w kratkę” i nawet Leo Beenhakker nie potrafi tego zmienić. Eliminacje do mistrzostw świata rozpoczęliśmy we wrześniu od remisu ze Słowenią, chociaż liczyliśmy na łatwe zwycięstwo. W następnym ważnym meczu spodziewaliśmy się ciężkiego boju z Czechami, a pokonaliśmy ich w Chorzowie 2:1, w rzadko spotykanym w naszym wykonaniu bardzo dobrym stylu. I kiedy wydawało się, że po takim występie słabszą teoretycznie Słowację pokonamy bez wysiłku, w ciągu kilkunastu sekund kończących mecz straciliśmy dwie bramki, a wraz z nimi trzy punkty. Taka jest ta nasza reprezentacja. Obrazu niewesołej sytuacji dopełnia swoim zachowaniem i decyzjami Leo Beenhakker. Trener przestał już być traktowany nad Wisłą jak zbawca polskiego futbolu. W dodatku nie może się zdecydować, czy woli pracować w Polsce, czy z ukochanym klubem Feyenoord Rotterdam, i coraz częściej daje do zrozumienia, że nad Wisłą nie czuje się komfortowo. Można odnieść wrażenie, że szuka okazji do jakiegoś honorowego wyjścia. Gdyby Polska straciła punkty w Belfaście, PZPN może to Holendrowi ułatwić. Reprezentacja grać więc będzie nie tylko o zwycięstwo, ale i o głowę trenera, którego w rozmaitych sporach ze znanymi trenerami PZPN i dziennikarzami popiera. Problem w tym, że zagramy bez kilku dobrych piłkarzy – Pawła Brożka, Łukasza Garguły i Rafała Murawskiego. Roger jest w słabej formie, Jakub Błaszczykowski przez kilka miesięcy leczył kontuzję, więc też nie będzie tak dobry, jak jesienią. I łatwy z założenia mecz może się okazać drogą przez mękę. Warto oglądać, bo kiedy grają Polacy, emocje są gwarantowane, chociaż zakończenie nie zawsze takie, jakie byśmy chcieli. Środowy mecz z San Marino w Kielcach powinien być w porównaniu z tym pierwszym lekki, łatwy i przyjemny. Eliminacje MŚ w piłce nożnej TVP 1 | 18.10 | sobota | 20.25 | środa
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA