fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Człowiek na linie ****

W 1974 roku Philippe Petit przeszedł po stalowej linie między wieżami World Trade Center, które były wówczas najwyższymi budynkami na świecie. Ale nie był to jego jedyny nowojorski wyczyn
BEST FILM
Nagrodzony Oscarem dla najlepszego dokumentu film Jamesa Marsha opowiada o niezwykłym wydarzeniu. W 1974 roku francuski linoskoczek Philippe Petit przeszedł po stalowej linie zawieszonej między wieżami World Trade Center.
James Marsh przedstawia to w konwencji hitchcockowskiego thrillera. Śledzimy przygotowania Petita i współpracowników do akcji, jej pełen napięcia przebieg, gdy grupa szalonych śmiałków niepostrzeżenie wślizguje się do budynku i w tajemnicy transportuje na szczyt wież tony sprzętu potrzebnego do wykonania numeru! Jest też miejsce na humor, gdy bohaterowie opisują, jak udało im się przechytrzyć strażników, a Petit opowiada o grze w kotka i myszkę z policją.
„Człowiek na linie” jest zarazem opowieścią nostalgiczną, podszytą liryzmem. Petit i przyjaciele, wracając pamięcią do 1974 roku, przypominają sobie własną młodość i brawurę, która pchała ich do sprzeciwiania się społecznym konwenansom, sztywnym regułom. Mnie jednak zachwyciło w tym filmie coś innego, co udało się osiągnąć Marshowi przy okazji rekonstruowania wyczynu Petita.
Dziś nowojorskie WTC jest symbolem tragedii i żałoby po kilku tysiącach ofiar terrorystycznego zamachu. „Człowiek na linie”, zabierając widzów w przeszłość, wpisuje wieże w inny kontekst. Petit – podobnie jak terroryści – dokonał przestępstwa. Mówi o sobie do kamery, że ma „umysł kryminalisty”, który każe mu się nieustannie buntować przeciw narzuconym normom. A jeden z jego przyjaciół przyznaje: „To, co zrobiliśmy, było nielegalne, ale nie było niemoralne i podłe”. Sensem działania Petita i przyjaciół nie było bowiem łamanie prawa, ale zamiana wież w scenę, na której rozegrał się artystyczny spektakl. Spełniając swoje marzenie, chcieli przy okazji wytrącić ludzi z rytmu codzienności. Skłonić ich do chwili refleksji, zadumy. W filmie Marsha World Trade Center nie symbolizuje śmierci, ale staje się miejscem afirmacji życia, sztuki we wszelkich jej formach i nieskrępowanej wolności. Urzekająca przemiana. [i]USA, W. Brytania 2008, reż. James Marsh, wyk. Philippe Petit, Jean-Louis Blondeau, Annie Allix [/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA