fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Niemieckie rozwódki muszą pracować

Jeszcze dwa lata temu było inaczej. – Chce zdegradować kobiety do roli maszyn do rodzenia dzieci! – grzmiał biskup Walter Mixa, komentując plan minister ds. rodziny Ursuli von der Leyen potrojenia liczby miejsc w przedszkolach, aby kobiety mogły kontynuować karierę zawodową.
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Jeszcze niedawno takie zmiany wywoływały w tradycyjnym społeczeństwie ostre protesty.
Melanie skończyła właśnie czterdziestkę. Od trzech lat rozwiedziona, wychowuje siedmioletniego syna i pracuje jako nauczycielka w jednej z berlińskich szkół. Nie na całym etacie, ale zarabia ponad 2,1 tys. euro miesięcznie. Jako samotna matka otrzymuje od państwa dodatkowo 154 euro oraz 380 euro alimentów od męża. – To za dużo – stwierdził jej były mąż. Wsparł go Sąd Najwyższy i uznał, że rozwiedzione kobiety powinny pracować, a nie liczyć na wieczną pomoc swych byłych mężów – pod warunkiem że państwo zadba o opiekę nad dziećmi.
„Skończył się czas, że była żona jest »byłą« na zawsze i korzysta z pieniędzy eksmałżonka” – pisał tabloid „Bild”, którego nie można posądzać o społeczny liberalizm. Co ciekawe, niedawne orzeczenie nie wywołało żadnych sprzeciwów konserwatystów w Kościołach ani wielkiej dyskusji społecznej. – Model niemieckiej rodziny ulega szybszym przemianom, niż nam się wydaje – mówi Hans Bertram, socjolog z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie.
Jeszcze dwa lata temu było inaczej. – Chce zdegradować kobiety do roli maszyn do rodzenia dzieci! – grzmiał biskup Walter Mixa, komentując plan minister ds. rodziny Ursuli von der Leyen potrojenia liczby miejsc w przedszkolach, aby kobiety mogły kontynuować karierę zawodową. – Dzieci do żłobków, kobiety do pracy – jak w NRD? – oburzała się część mediów. Dzisiaj minister von der Leyen, matka siedmiorga dzieci, jest jednym z najbardziej popularnych w Niemczech polityków. Nawet antyfeministki złożyły broń i uznały realia. Z badań wynika, że 90 proc. Niemek pragnie być niezależnymi finansowo. Niewiele mniej widzi siebie na kierowniczych stanowiskach. – Powstaje nowy typ kobiety – głoszą socjolodzy. Zawodowo pracuje już niemal dwie trzecie Niemek. W jednej trzeciej niemieckich rodzin funkcjonuje nadal tradycyjny podział ról, w którym mąż troszczy się o pieniądze, a żona – o dom. Ale to także błyskawicznie się zmienia. Nawet w uważanych za bastion męskiego konserwatyzmu południowych landach, jak Bawaria czy Turyngia, prawie jedna czwarta mężczyzn korzysta już z urlopów opiekuńczych. – Naszym zadaniem jest obecnie poprawa płac kobiet – zapowiada pani minister von der Leyen, która wydaje się już nie mieć wrogów w swej konserwatywnej CDU. Okazuje się, że płace Niemek są o prawie jedną czwartą niższe niż ich kolegów z pracy, przy średniej w UE sięgającej 15 proc. Melanie jest niezadowolona z orzeczenia Sądu Najwyższego. Co dnia niemieckie sądy wydają pół tysiąca orzeczeń rozwodowych. Połowa rozwodzących się par ma dzieci. Wychowujące je matki mogły do tej pory w ogóle nie pracować do ukończenia przez dzieci siódmego roku życia, po czym przez następne osiem lat mogły szukać zajęcia na pół etatu. Teraz muszą szukać pracy, gdy dziecko kończy trzy lata. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=p.jendroszczyk@rp.pl]p.jendroszczyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA