fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Misiak się broni i traci kontrakt

Tomasz Misiak
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Tomasz Misiak musiał opuścić Klub Platformy Obywatelskiej i partię. Jego firma straciła też kontrakt na 48 milionów, otrzymany dzięki ustawie, nad którą pracował
Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik poinformował wczoraj, że w podległej resortowi Agencji Rozwoju Przemysłu zapadła decyzja, iż firma Work Service utraci kontrakt na szkolenia i pośrednictwo pracy dla zwalnianych stoczniowców. – Podczas spotkania w agencji firma zadeklarowała możliwość odstąpienia od umowy – mówi „Rz” Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu. Podkreśla, że resort nie podejmował tu żadnych decyzji, bo nie jest stroną w tej sprawie.
Właśnie od tej umowy zaczęły się kłopoty Misiaka. Kontrowersje wywołał fakt, że z jednej strony pracował w Senacie nad specustawą stoczniową, a z drugiej jest współwłaścicielem firmy, która na niej skorzystała. Bez przetargu dostała bowiem kontrakt na 48 mln zł. Kilka dni po ujawnieniu tej sprawy przez „Gazetę Wyborczą” premier Donald Tusk zdecydował, że Misiaka trzeba usunąć z PO za konflikt interesów i łamanie standardów.
Senator utrzymuje, że jest niewinny. We wtorek przyjęto jego rezygnację ze wszystkich funkcji pełnionych w partii i parlamencie. [wyimek]Żałuję, że nie sprzedałem udziałów. To mnie zniszczyło - Tomasz Misiak, senator[/wyimek] – Zostałem ukrzyżowany za cudze grzechy – skarżył się Misiak wczoraj w TVN 24. Sugerował, że tak ostre konsekwencje poniósł przez sprawę wicepremiera Waldemara Pawlaka (PSL) oskarżanego o nepotyzm. Misiak uważa, że stał się kozłem ofiarnym, bo Pawlaka nie można było ukarać bez zrywania koalicji. – Teraz żałuję, iż nie pozbyłem się wcześniej udziałów, a kiedy się dowiedziałem, że firma dostała kontrakt, nie próbowałem go zablokować za wszelką cenę. Ten jeden błąd zniszczył całe moje życie polityczne i wywołał lincz – mówi „Rz” senator. Po wpadce z Misiakiem Klub PO robi dokładny przegląd kadr. Jego szef Zbigniew Chlebowski przygotował listę kilkunastu parlamentarzystów, którzy mają udziały w spółkach. Klub ma monitorować ich działania na Wiejskiej, by sytuacje konfliktu interesów się nie powtarzały. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski pracuje nad zmianą przepisów o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Jak już informowaliśmy w „Rz”, chce, by od przyszłej kadencji wszyscy posłowie i senatorowie byli zawodowymi parlamentarzystami. Po wyborze musieliby zrezygnować z innych zajęć i przekazać komu innemu udziały w spółkach. Sprawa Misiaka doprowadziła do konfliktu Pawła Piskorskiego z Grzegorzem Schetyną. Wicepremier powiedział w TVN 24, że jego żona pozwie Piskorskiego za wpis w blogu. Szef Stronnictwa Demokratycznego skomentował późną reakcję Tuska: „Może wpływ na milczenie premiera ma fakt, że jednym z podwykonawców firmy senatora Misiaka jest firma należąca wcześniej do żony wicepremiera Schetyny”. – Moja żona trzy lata temu pozbyła się udziałów w agencji reklamowej – mówił Schetyna. – Pewnie kilka lat temu współpracowała z firmą Misiaka, ale nie była to żadna szczególna czy bliska współpraca. – Świetnie. Skoro Schetyna chce, to spotkamy się w sądzie – mówi „Rz “ Piskorski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA