fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Senator PO znów się tłumaczy i odchodzi z firmy

Tomasz Misiak
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Misiak oddał się do dyspozycji władz partii. Odchodzi z władz spółki, która bez przetargu dostała wielomilionowy kontrakt na szkolenia. Ale na razie nie sprzeda udziałów
Dziś władze Platformy Obywatelskiej mają zdecydować, czy Tomasz Misiak pozostanie szefem partyjnej kampanii do europarlamentu.
Może stracić tę funkcję, bo „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że Misiak, szef Senackiej Komisji Gospodarki, zgłosił poprawki do specustawy stoczniowej, a potem firma Work Service, w której – jak sam twierdzi – ma 30 proc. udziałów (według strony internetowej firmy 42 proc.), otrzymała bez przetargu wart 48 mln zł kontrakt na szkolenia dla zwalnianych stoczniowców. Senator Platformy najpierw na sobotniej konferencji prasowej próbował tłumaczyć, że to przedsięwzięcie non profit, ale miał przeczucie, że może mu zaszkodzić. Wczoraj zaś stwierdził, że jego postępowanie nie naruszało ani prawa, ani norm etycznych. – Zlecenie nie było efektem specustawy stoczniowej – mówił Misiak. – To wynik ustawy o promocji zatrudnienia, uchwalonej w 2004 roku, gdy nie byłem parlamentarzystą. Moja firma została doproszona do konsorcjum, które wygrało przetarg. Dodał, że jego poprawki do specustawy, które zgłosił na prośbę wiceministra skarbu, przepadły w głosowaniu.
I ogłosił, że odchodzi z rady nadzorczej Work Service. Rano w Radiu Zet zapowiadała to minister do walki z korupcją Julia Pitera. Stwierdziła też, że Misiak pozbędzie się udziałów w spółce. Jednak tego senator na razie nie zrobi; uznał, że poczeka, aż skończy się kryzys. Misiak nie pierwszy raz pracuje nad ustawami, które okazują się korzystne dla jego firmy. W listopadzie „Rz” ujawniła, że zabiegał o uchwalenie przepisów dotyczących bonów towarowych dla pracowników. Gra toczyła się wtedy o przejęcie rynku wartego 2 mld zł. Chodziło o możliwość sprzedawania ich poniżej wartości nominalnej, co utrwaliłoby monopol hipermarketów. A – jak wtedy ustaliliśmy – firma senatora przez lata kierowała pracowników czasowych do większości hipermarketów w Polsce. On sam zapewniał „Rz”, iż Work Service zaprzestał już tej współpracy. Tomasz Misiak to zaufany człowiek wicepremiera Grzegorza Schetyny. Przed laty opowiedział się za nim w konflikcie o przywództwo we wrocławskiej Unii Wolności. W aferze tzw. pompowania kół partii (gdy Schetyna walczył z Władysławem Frasyniukiem) organizacja we wrocławskiej Akademii Ekonomicznej, gdzie działał Misiak, rozrosła się blisko dziesięciokrotnie, powiększano ją także o fikcyjnych członków. Teraz zaś były lider PO Paweł Piskorski zasugerował, że podwykonawcą stoczniowego zlecenia dla Work Service jest firma Effectica należąca niegdyś do żony wicepremiera Schetyny, a obecnie do jego znajomych. Misiak nazwał te informacje kłamstwami. To niejedyne przedsięwzięcie biznesowe senatora, za którym kryją się finansowe niejasności. W 2000 r. jako wrocławski radny współkierował stowarzyszeniem Euro Art Meeting, które zorganizowało imprezę z okazji milenium. Okazało się, że kosztowała ona nie 3, ale blisko 4 mln zł, a z 250 tys. zł organizatorzy nie byli się w stanie rozliczyć przed NIK. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mailto=j.kalucki@rp.pl]j.kalucki@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA