fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Internetowy serial trafi do telewizji

Rzeczpospolita, Justyna Zduńczyk Justyna Zduńczyk
Magdalena Lemańska
Do wiosennej ramówki Polsatu Play weszła "Klatka B" - serial stworzony na potrzeby Internetu i przez ponad pól roku nadawany tylko w sieci
To pierwszy taki przypadek w Polsce. Do tej pory obowiązywał odwrotny kierunek. Telewizje od dłuższego już czasu wykorzystują Internet jako dodatkowy kanał dystrybucji swoich programów. Teraz jednak popularność serialu nadawanego tylko w Internecie okazała się na tyle dużo, by o jego przeniesieniu na ekran telewizora pomyślała tradycyjna stacja.
"Klatka B" to produkcja firmy A2 Multimedia należącej do produkującej seriale i programy telewizyjne ATM Grupy i Agory. Serial ruszył w sieci na platformie tivi.pl w czerwcu ubiegłego roku i bardzo szybko przyciągnął przed komputery rzesze Internautów. To, że teraz trafił do nadawanego satelitarnie kanału dla mężczyzn Polsat Play, jest zaskoczeniem dla producentów. Pozytywnym, bo dzięki temu koszty wytworzenia serialu, który zarabiał dotychczas tylko na towarzyszących mu reklamach w Internecie, mają szansę w całości się zwrócić. - Seriale tworzone na potrzeby Internetu są trochę inne niż tradycyjne - nie ma w nich tak rozbudowanej scenografii, często operują na pograniczu fikcji i rzeczywistości - mówi "Rz" Grzegorz Cholewa A2 Multimedia. Koszt wyprodukowania całego serialu nie przekroczył 1 mln zł - to niewiele w porównaniu z tradycyjnymi serialami. W Polsacie Play "Klatka B" będzie pokazywana na dwa sposoby - w wersji ocenzurowanej i nieocenzurowanej (w nocy). - Na dziś serial jest projektem zamkniętym, ale mamy więcej materiałów, niż te, które dotychczas były dostępne w Internecie, więc w telewizji pokażemy rozszerzoną wersję - mówi Grzegorz Cholewa.
Wikipedia określa "Klatkę B" jako horror psychologiczny - akcja dzieje się w jednym z wrocławskich bloków, a bohaterami serialu są jego mieszkańcy, pokazywani oczami studenta socjologii, który kręci o nich materiał na potrzeby swojego wydziału. Filmowy projekt kończy się na policji, bo w bloku dzieją się dziwne rzeczy, klimat nagrań przypomina atmosferę z filmu "Blair Witch Project", a serial ma formę paradokumentu.
Internauci szybko dali się wciągnąć w odgadywanie tajemnic bohaterów - wielu z nich wciąż zresztą wierzy, że serialowa klatka b naprawdę istnieje i że mieszkają w niej filmowi bohaterowie. - To było dla nas zaskoczenie. Nie chcieliśmy nikogo oszukiwać, ale też nie wyprowadzaliśmy ludzi z błędu - przyznaje Cholewa. Serial szybko zaczął żyć własnym życiem. - Do pokazanej w serialu klatki 3-4 razy dziennie przychodzą widzowie, żeby ją zobaczyć albo np. porozmawiać z panią Barbarą - mówił Bartłomiej Szkop, jeden z odtwórców głównych ról, na poniedziałkowej konferencji Polsat Play. Bohaterka "Klatki B", filmowa Barbara Kwarc, jest dziś powszechnie rozpoznawalna, występowała m.in. w programie "Szymon Majewski Show".
Producenci policzyli, że wszystkie materiały z serialu wygenerowały już w sieci 20 mln kliknięć. - Mniej więcej 25 proc. wszystkich wejść to wejścia na naszą witrynę serialu - mówi Grzegorz Cholewa i na pytanie, czy będzie kontynuacja "Klatki B" odpowiada: - Nie mówię tak, nie mówię nie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA