Świat

Izrael cieszy się z sukcesu, Hamas zapowiada zemstę

W szóstym dniu bombardowań Strefy Gazy Izraelczycy odnieśli poważny sukces. Zginął jeden z najważniejszych przywódców Hamasu, fanatyczny zwolennik terroru - pisze Piotr Zychowicz z Jerozolimy
Jeszcze dzień wcześniej Nizar Rajan wystąpił w ekstremistycznej telewizji al Aksa z ostrym antyizraelskim wystąpieniem. – Hamas zaatakuje Izrael jeszcze głębiej. Będziemy zabijać wrogów i brać zakładników! – grzmiał z ekranu potężnie zbudowany, brodaty mężczyzna w mundurze.
Zapowiedział, że skrajna palestyńska organizacja powróci do taktyki samobójczych zamachów terrorystycznych na terenie Izraela.Zaledwie kilkanaście godzin później Nizar Rajan został wyeliminowany. Izraelskim służbom specjalnym udało się go wytropić i w czwartek po południu na jego dom w obozie dla uchodźców Dżabalia pod miastem Gaza spadł pocisk wystrzelony z samolotu F-16. Doszło do gigantycznej eksplozji, jak się okazało, w budynku znajdował się skład broni i rakiet. Według palestyńskich źródeł medycznych w ataku zginąć miało jeszcze dziewięć osób, między innymi członkowie jego rodziny. Dwie z czterech żon i czwórka z 12 dzieci.
To najważniejszy członek Hamasu zabity przez Izraelczyków od 2004 roku, gdy służby specjalne wyeliminowały przywódcę tej organizacji Abdela Aziza al Rantissiego. Zabity wczoraj Rajan uznawany był za sukcesora osławionego, również zgładzonego przez Izrael, szejka Ahmeda Jassina. Fanatycznego niewidomego ideologa Hamasu, który poruszał się na wózku inwalidzkim i wzywał Palestyńczyków do mordowania Żydów. – Rajan znajdował się na naszej czarnej liście od dłuższego czasu. Wreszcie udało nam się go dopaść. Był to jeden z najbardziej radykalnych działaczy Hamasu – powiedział „Rz” chcący zachować anonimowość przedstawiciel izraelskiej armii. Rajan był organizatorem wielu zamachów samobójczych, w 2001 roku na śmierć wysłał nawet własnego syna. Młody człowiek wysadził się w powietrze, zabijając dwóch Żydów w zespole osad Gusz Katif. – To niesamowita historia. Pod domem, w którym znajdował się Rajan, był długi tunel mający służyć do ewentualnej ucieczki. Według tego, czego się dowiedzieliśmy, nastąpił przeciek i Rajana ostrzeżono o ataku. Mimo to postanowił zostać w budynku i umrzeć – mówi nasz rozmówca. Prawdopodobnie Rajan postanowił zostać męczennikiem. Był bowiem nie tylko powiązany z wojskowym skrzydłem Hamasu, ale również uchodził za jego duchowego przywódcę. Organizacja Hamas zapowiedziała już krwawą zemstę. – Doszło do kolejnej eskalacji izraelskiej przemocy. Będziemy teraz lepiej strzec naszych przywódców, żeby wróg nie odnosił już podobnych zwycięstw – ogłosił, cytowany przez „Jerusalem Post”, rzecznik Hamasu Muszir al Masri. – Czekamy na to, jak wejdziecie do Gazy. Będziemy was zabijać – zapowiedział przedstawiciel ekstremistów. Oprócz członków Hamasu w trwających od soboty nalotach na Strefę Gazy giną jednak również cywile. Według szacunków ONZ stanowią oni 25 procent spośród około 400 Palestyńczyków zabitych podczas operacji. Ponad dwa tysiące osób zostało zaś rannych, w tym wiele bardzo poważnie. Szpitale w Strefie nie nadążają z przyjmowaniem poranionych odłamkami i przysypanych przez walące się budynki ludzi. – To, co się dzieje, to ludobójstwo. Niewinni ludzie są mordowani z zimną krwią, a infrastruktura Strefy Gazy jest systematycznie niszczona. Izrael spycha to terytorium z powrotem do czasów średniowiecza. Aby to wszystko odbudować, potrzeba będzie pracy wielu pokoleń – powiedział „Rz” znany palestyński polityk, były kandydat na prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mustafa Barghuti. Zarówno Hamas, jak i Izrael stanowczo odrzucają wezwania społeczności międzynarodowej do zawieszenia broni. Izraelczycy twierdzą, że wojnę sprowokował Hamas, który 19 grudnia zerwał zawieszenie broni i zaczął ostrzeliwać Izrael rakietami. – Celem tej operacji jest położenie temu kresu. Wojna będzie trwała, dopóki rakiety będą sypać się na południowy Izrael. Piłka jest po stronie Hamasu. Jeżeli zależy im na własnych obywatelach, wstrzymają ostrzał – powiedział w wystąpieniu telewizyjnym izraelski prezydent Szymon Peres. Swój projekt rezolucji potępiającej Izrael przedstawiła na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ Liga Arabska. Dokument został odrzucony przez USA i inne kraje zachodnie.[ramka] [srodtytul]Wokół konfliktu[/srodtytul] [b]Europa[/b] Głównym zadaniem UE jest szukanie możliwości rozejmu na Bliskim Wschodzie – mówił premier Czech Mirek Topolanek, przejmując przewodnictwo w UE. Greckie MSZ wysłało dwa wojskowe samoloty transportowe C-130 z pomocą humanitarną dla mieszkańców Gazy. Na pokładzie jest 28 ton leków i bandaży. Szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier zadzwonił do minister spraw zagranicznych Izraela Cipi Liwni. Powiedział jej, że warunkiem wstępnym zawieszenia broni musi być wstrzymanie palestyńskich ataków rakietowych. Zaapelował też do Izraela, by konstruktywnie odpowiedział na propozycje Ligi Arabskiej dotyczące rozejmu. Steinmeier rozmawiał też z szefem Ligi. O zawieszenie broni apeluje Francja, którą wczoraj odwiedziła szefowa izraelski dyplomacji Cipi Liwni. O sytuacji na Bliskim Wschodzie mówił też w noworocznym wystąpieniu prezydent Nicolas Sarkozy. – To obowiązek Francji, by szukać drogi pokoju – powiedział. W poniedziałek Sarkozy leci do Egiptu, a stamtąd do Ramalli na spotkanie z palestyńskim prezydentem Mahmudem Abbasem. Będzie też w Jordanii i Syrii. [b]Bliski wschód[/b] Setki irańskich studentów przemaszerowało ulicami Teheranu, głośno wyrażając swą gotowość wyjazdu na pomoc Palestyńczykom w Gazie. Do pomocy Gazie wzywał też wczoraj przewodniczący libańskiego parlamentu Nabih Berri. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL