fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy muszą dać czas na protesty

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Umowy zawarte bez odczekania dziesięciu dni mogą być nieważne. Tymczasem zamawiający skracają te terminy.
Koniec roku to w zamówieniach publicznych najgorętszy okres. Urzędnicy spieszą się, jak mogą, żeby sfinalizować przetargi i wydać pieniądze przewidziane w tegorocznych budżetach. Nie dziwi więc, że jak najszybciej chcą też zawrzeć umowy ze zwycięskimi przedsiębiorcami.Pośpiech ten może mieć jednak katastrofalne skutki. Obowiązujące do 24 października przepisy nakazywały odczekać siedem dni od przekazania informacji o wyborze najkorzystniejszej oferty. Nowe wydłużyły ten termin w wypadku większych zamówień do dziesięciu dni. Przepisy przejściowe, poza wyjątkami, nakazują do wszczętych przed nowelizacją przetargów stosować wcześniejsze regulacje. Wbrew pozorom nie oznacza to jednak, że wystarczy odczekać siedem dni.– Niestety nie wszyscy zamawiający zdają sobie z tego sprawę. Sam spotkałem się z kilkoma przetargami, w których chciano zawrzeć umowę już po siedmiu dniach. Tymczasem mogłaby się ona okazać nieważna – mówi Artur Wawry...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA