fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lokaty i inwestycje

Trudno zacząć grę na giełdzie

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Banki nie otwierają rachunków inwestycyjnych. Chętnych odsyłają do domów maklerskich, a tych jest znacznie mniej niż oddziałów banków. Zdaniem ekspertów to brak profesjonalizmu
Sprawdziliśmy, czy w Polsce łatwo zostać giełdowym graczem. Pierwszym krokiem przyszłego inwestora jest założenie rachunku, za pomocą którego można dokonywać transakcji na GPW.
Zezwolenia na otwieranie takich rachunków posiada w Polsce 13 banków. Część z nich, np. Millennium, Bank BPH czy Kredyt Bank, deklaruje, że można to zrobić za pośrednictwem każdego oddziału banku. Skontaktowaliśmy się więc z losowo wybranymi placówkami. W Millennium pracownik zapytał nas, czym jest rachunek inwestycyjny, a po konsultacjach w oddziale kategorycznie stwierdził, że nie ma możliwości otworzenia takiego rachunku za pośrednictwem banku. W oddziale BPH usłyszeliśmy, że teoretycznie jest taka możliwość, ale bankowcy nie zakładają kont maklerskich, bo się na nich nie znają. Osoba obsługująca klientów w Kredyt Banku powiedziała, że można dokonać tego tylko w domu maklerskim.
– Widocznie brakuje osób w bankach, które są w stanie takie konto otworzyć – mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego. – Pokazuje to, że w wielu bankach pracują ludzie, którzy nie znają się na rynku kapitałowym – mówi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Wyjątkiem byli przedstawiciele DnB Nord, Multibanku i Deutsche Banku PBC. Zgodnie z deklaracjami banków poinformowali nas, że można za ich pomocą założyć rachunek.
Chętnym do założenia rachunku często pozostaje wizyta w domu maklerskim. Co prawda w wielu instytucjach jest możliwość zakładania konta przez Internet, ale nie jest to forma preferowana przez wszystkich klientów. Szczególnie tych, którzy dopiero zaczynają. Dodatkowo taka procedura jest czasochłonna. Np. w IDM SA trwa ona około trzech tygodni.
[ramka]Chociaż liczba rachunków inwestycyjnych nieznacznie wzrosła, znacznie zmniejszyła się ilość tych, które są aktywnie wykorzystywane. To efekt bessy – gdy indeksy idą w dół, ubywa chętnych do inwestowania w giełdowe spółki. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA