fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Politycy ślą skargi na telewizję

Przemysław Gosiewski
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Przemysław Gosiewski z PiS przysyła do nas pisma, w których krytykuje „Wiadomości”– ujawniła odsunięta od prowadzenia programu Hanna Lis. Ale na telewizję skarży się nie tylko PiS. Druga opozycyjna partia – SLD – w dwa miesiące wysłała kilkanaście protestów na materiały „Wiadomości”.
Hanna Lis jest przekonana, że jej odsunięcie od programu nie było decyzją prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego, ale wynikiem niezadowolenia PiS-u, który działa poprzez członka zarządu Sławomira Siwka.
– On głosował przeciwko podpisaniu ze mną kontraktu. Moje zawieszenie zbiegło się z jego silniejszą pozycją w zarządzie – powiedziała Lis „Gazecie Wyborczej”. Pytana, czy Siwkowi mogło chodzić o to, że PiS nie jest zadowolone z programu, dodała: - Przemysław Gosiewski przysyła do nas pisma, w których krytykuje „Wiadomości”. Np. za to, że nie poinformowaliśmy o ważnym z punktu widzenia PiS wydarzeniu. Przecież my informujemy o tym, co jest ważne z punktu widzenia widza, a nie jakiejś partii.
[srodtytul]Nagrywanie i monitoring[/srodtytul]
Szef klubu PiS przyznaje, że pisał skargi do Urbańskiego ale nigdy w sprawie Hanny Lis. Pisze też do innych telewizji.
– Piszę do kierownictw telewizji, do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zawsze wówczas, kiedy jest naruszona rzetelność dziennikarska i kilka razy występowałem w sprawie „Wiadomości” – zaznaczył w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet.
Jako przykład podał informację na temat ustawy o imprezach masowych, która umożliwi sprzedaż piwa na stadionach. W materiale telewizyjnym wypowiadali się tylko przedstawiciele rządu.
– Nie było nikogo z opozycji, kto by mógł to skomentować, a przecież powinno się przedstawić poglądy wielu stron, nie tylko jednej. Bardzo często w takich przypadkach, czy to było w TVN, czy w Polsacie, czy w Telewizji Publicznej, jeżeli jest naruszona zasada rzetelności dziennikarskiej, mój klub reaguje – stwierdził Gosiewski.
Biuro prasowe klubu PiS – opowiadał – nagrywa „Wiadomości”, „Fakty” i wszystkie programy informacyjne, a jeśli oceni program za nierzetelny – piszą protest. – To jest normalna technika pracy każdego biura prasowego. Zdziwiłbym się, że jakieś biuro prasowe któregoś z klubów parlamentarnych nie monitoruje tego, co jest w mediach – zaznaczył. I dodał, że każda siła polityczna czy środowisko ma prawo reagować na przejawy manipulacji.
Gosiewski nie będzie się dziwił: kluby, partie, rząd, parlament – wszyscy monitorują medialne przekazy. – Oglądamy programy, ale nagrywać nie ma potrzeby. Od tego są portale, które monitorują wszystko, a za które płacimy – mówi Edyta Mydłowska-Krawcewicz z biura prasowego klubu PO. – Wynajmujemy specjalną firmę monitorującą media – stwierdza Tomasz Kalita, rzecznik SLD.
[srodtytul]Listy od opozycji [/srodtytul]
Ale wyniki tego monitoringu partie odbierają już inaczej.
– Piszę sprostowanie, jeśli podana zostaje informacja nieprawdziwa. Ale nie takie, że coś mi się nie podoba, albo że czujemy się obrażeni. Od zajmowania się takimi sprawami są sejmowe komisje – mówi Mydłowska.
Inaczej ocenia sytuację opozycja. Listy ze skargami pisze nie tylko PiS, ale także klub Lewica. Tylko jeden skierowała do TVN, w sprawie materiału podsumowującego rok rządów PO. Pokazano w nim opinie rządu, Platformy, PiS-u, ale SLD – nie. Wszystkie inne media ich uwzględniły ich zdanie.
– W ostatnich dwóch miesiącach napisałem zaś kilkanaście protestów do prezesa TVP i w ich sprawie – do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – mówi Kalita. Doszło wręcz do tego, że Urbański w jednej kopercie odpisywał na dwa protesty. Do pewnego czasu – dodaje – SLD nie reagowało. Na przełomie sierpnia i września przeprowadził jednak analizę codziennej zawartości mediów i doszedł do wniosku, że Lewica jest znacząco pomijana. A pokazywanie się w telewizji przekłada się na poparcie.
– Zbudowaliśmy dobre zaplecze do współpracy z mediami, staramy się im wyciągnąć polityka spod ziemi, by się wypowiedział. Ale kiedy już to zaplecze zorganizowałem, napotkałem na spory opór „Wiadomości” – relacjonuje Kalita. I zaznacza: – Zawsze chwalę „Panoramę”, oni mają solidną zasadę jak w BBC: jest głos rządu, to zawsze jest głos opozycji. Natomiast „Wiadomości” nas pomijały, nawet gdy my organizowaliśmy debatę w sprawie stoczni, pokazano tylko PO i PiS. Nie mam pretensji do dziennikarzy, bo wiem jak się pracuje, ale ktoś kto wydawał program, nie chciał nas.
Zdaniem Kality warto pisać protesty, bo to przynosi efekty. Rozważał duży, zbiorowy protest do Krajowej Rady, gdyby nie przestano Lewicy pomijać. – Ale jest lekka poprawa – ocenia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA