Służba zdrowia

Ludzie nie zniechęcili się do przeszczepów

Ktoś powinien stanąć w obronie anestezjologów. To ich obarcza się odpowiedzialnością za to, co się dzieje. A oni są naprawdę w trudnej sytuacji - mówi Piotr Kaliciński
Rz: Jak głęboka jest zapaść w transplantologii? Czy takie debaty, jak ta piątkowa w redakcji "Rzeczpospolitej", gdzie rozmawiali lekarze z przedstawicielami rządu, mogą przełamać kryzys?
Prof. Piotr Kaliciński, profesor transplantologi: Debata ma swoje znaczenie: dobrze, że doszło do spokojnej rozmowy. Jednak obawiam się, że kryzys jest bardzo poważny. Wszystko wskazuje na to, że kwiecień będzie jeszcze gorszy pod względem liczby transplantacji niż dwa poprzednie miesiące. Profesor Wojciech Rowiński ocenia, że w tym roku wykonamy 600 przeszczepów mniej niż w zeszłym i wszystko wskazuje na to, że są to szacunki prawdziwe. Dobrze będzie, jeśli do końca roku te tendencje się poprawią, bo są kraje, które po podobnym dramatycznym spadku przeszczepów nigdy się nie podniosły, na przykład Rosja. Co można w tej sytuacji zrobić?
Na pewno trzeba szybko zakończyć śledztwa: sprawę Mirosława G., którego oskarżono o zabójstwo, oraz sprawę białostocką, gdzie na podstawie zeznań niewiarygodnego świadka oskarżono lekarzy o zabijanie pacjentów. Oczekujemy, że po zakończeniu tych śledztw społeczeństwo dostanie jasną informację, że nieprawidłowości związanych z naszą dziedziną nie było. Nie można ograniczyć się do przekazu, że na przestępstwo nie ma dowodów. Im szybciej skończymy te sprawy, tym lepiej dla pacjentów. Na przyszłość władza publiczna i media nie powinny podawać informacji, dopóki nie są one udokumentowane i sprawdzone. Mija też za dużo czasu od sformułowania zarzutów do ich udokumentowania i jest on wypełniany insynuacjami i spekulacjami. Jak dotrzeć do lekarzy, którzy nie chcą orzekać, jacy zmarli mogą być dawcami organów? Ktoś powinien stanąć w obronie anestezjologów. To ich obarcza się odpowiedzialnością za to, co się dzieje. A oni są naprawdę w trudnej sytuacji. Przez lata budowali w swoich środowiskach atmosferę poparcia dla transplantologii, która się z dnia na dzień załamała. Czy chcą państwo edukować społeczeństwo, żeby popierało transplantacje? My je edukujemy od kilkudziesięciu lat i teraz to wszystko może zostać zaprzepaszczone! Zresztą ludzie zachowują się dużo bardziej racjonalnie niż lekarze i politycy. W społeczeństwie poparcie dla przeszczepów nie spadło, z sondażu "Rzeczpospolitej" wynika, że sięga 87 procent. Czasem trzeba słuchać ludzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL