fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Euro a kryzys finansowy: jak pokonać impas polityczny

Andrzej Wojtyna
Rzeczpospolita
Obecność w strefie euro jest jednym ze sposobów zabezpieczenia się przed kolejnymi kryzysami finansowymi
Między bagatelizowaniem a wyolbrzymianiem przez polityków zagrożeń dla polskiej gospodarki wynikających z kryzysu finansowego jest dużo miejsca na spokojną analizę i dyskusję. Jeden z najważniejszych jej wątków powinien dotyczyć związku między planem szybkiego przystąpienia do strefy euro a zaburzeniami na rynkach finansowych.
[srodtytul]Potrzebny plan[/srodtytul]
Czasu na spokojną dyskusję jest bardzo mało, i to nie głównie dlatego, że w ostatnich dniach symptomy poważnych zaburzeń finansowych znacząco się do Polski przybliżyły. Bardzo szybko zbliża się połowa października, kiedy rząd powinien przedstawić szczegółowy harmonogram czy też mapę drogową przystępowania do strefy euro.
Przesunięcie w czasie ogłoszenia harmonogramu byłoby bardzo niedobrym sygnałem już na samym początku całego skomplikowanego procesu. Jeszcze bardziej niekorzystne byłoby ogłoszenie harmonogramu, który byłby niewiarygodny. Trudno jednoznacznie określić, jaki czynnik ma kluczowe znaczenie dla wiarygodności harmonogramu.
[wyimek]Poważne konsultacje między rządem, opozycją i prezydentem na temat przystąpienia do strefy eurojeszcze się nie rozpoczęły[/wyimek]
Można przypuszczać, że niezbędnym warunkiem jest wspólna deklaracja partii koalicyjnych i opozycyjnych oraz prezydenta oznaczająca zgodę na niezbędne zmiany w konstytucji oraz – ewentualnie – określająca datę referendum i treść pytań. Jeśli nie udałoby się ogłosić w odpowiednim czasie wiarygodnego harmonogramu, to pilną sprawą byłoby poszukiwanie strategii wyjścia, która minimalizowałaby potencjalne straty wynikające dla gospodarki z takiej decyzji. Należy mieć nadzieję, że ten trzeci scenariusz ma tylko teoretyczny charakter.
Z wypowiedzi polityków i z doniesień prasowych wynika, że poważne konsultacje między rządem, opozycją i prezydentem na temat przyjęcia euro jeszcze się nie rozpoczęły. Każda ze stron przedstawiła natomiast inicjatywy o charakterze zastępczym.
Opozycja i prezydent wskazują na zagrożenie kryzysem i domagają się ponadpartyjnego porozumienia dla gospodarki. Politycy koalicji uważają natomiast, że zagrożenia są niewielkie, a odpowiednie instytucje są dobrze przygotowane do uporania się z ewentualnymi zaburzeniami. Jednocześnie proponują opozycji dziesięciopunktowy pakt, który obejmuje poparcie dla przygotowywanych ustaw gospodarczych, budżetu oraz zmian w konstytucji umożliwiających przyjęcie euro.
[srodtytul]Dwa warunki[/srodtytul]
Paradoksalnie, mimo rozmijania się w głównych kwestiach, inicjatywy te stwarzają klimat dla przesunięcia osi debaty publicznej w kierunku ważnych spraw gospodarczych, co jest wartością samą w sobie. Aby jednak debata ta okazała się produktywna, konieczne jest moim zdaniem spełnienie dwóch warunków. Po pierwsze, opozycja i prezydent powinni uwzględnić to, że problemu bezpieczeństwa finansowego kraju nie sposób oderwać od dyskusji nad członkostwem w Unii Gospodarczej i Walutowej. Po drugie, strona rządowa nie powinna, przynajmniej na tym etapie, traktować przystąpienia do strefy euro jako części szerszego pakietu koniecznych reform gospodarczych.
Wyniki badań w zakresie tzw. ekonomii politycznej reform pokazują, że uzyskanie dla nich szerszego poparcia społecznego wymaga często zaproponowania większego pakietu zmian. Ze względu na odmienne, a nawet sprzeczne priorytety partii i grup elektoratu osiągnięcie kompromisu staje się możliwe dzięki dobrze skonstruowanemu pakietowi reform, w którym każda strona znajdzie dla siebie na tyle atrakcyjny ich element, że zgodzi się poprzeć cały program.
Przy obecnej wzajemnej nieufności głównych sił politycznych klarownym testem ich intencji będzie skoncentrowanie uwagi na priorytetowej kwestii – wejściu do strefy euro. Ze względu na bliską datę ogłoszenia harmonogramu rząd powinien być zainteresowany jak najszybszymi negocjacjami. Aby skłonić opozycję i prezydenta do zaakceptowania tego priorytetu, konieczne jest wyjście naprzeciw ich oczekiwaniom i uwzględnienie w negocjacjach kwestii zagrożenia kryzysem finansowym. Powiązanie tych kwestii nie tylko stwarza szansę na przezwyciężenie impasu polegającego na braku styczności między zgłoszonymi inicjatywami porozumienia czy paktu dla gospodarki, ale ma także silne uzasadnienie merytoryczne. Niezależnie bowiem od tego, w jakim stopniu obecny kryzys dotknie ostatecznie polskiej gospodarki, niezbędne jest poszukiwanie lepszych zabezpieczeń instytucjonalnych na przyszłość. Członkostwo w UGiW jest jednym z najważniejszych możliwych wariantów zabezpieczenia, nawet jeśli w przeszłości akcentowano inne potencjalne korzyści.
Zogniskowanie uwagi w dyskusji na zasadniczej kwestii staje się dodatkowo ważne, jeśli częścią porozumienia koniecznego do nadania harmonogramowi wiarygodności okazałoby się przeprowadzenie referendum. Referendum w tej sprawie ma sens wtedy, gdy poprzedzone będzie wnikliwą publiczną dyskusją ekspertów, polityków i partnerów społecznych. W tak ważnej i trudnej sprawie pytania postawione w referendum nie powinny być łączone z żadną inną kwestią, podobnie jak zmiany w konstytucji.
[srodtytul]Euro a kryzys[/srodtytul]
W myśleniu rządu o związkach między wchodzeniem do strefy euro a zaburzeniami na rynkach można wyróżnić dwie fazy: 1) niepewność znacznie wzrosła i z ogłaszaniem daty wejścia należy zaczekać; 2) zaburzenia nie stanowią w zasadzie przeszkody w staraniach o członkostwo w UGiW. Przejście do drugiej fazy nie nastąpiło w następstwie poprawy sytuacji na rynkach, ale raczej w wyniku deklaracji premiera w Krynicy. Zmiana stanowiska nastąpiła jeszcze przed drugą, bardziej dramatyczną odsłoną obecnego kryzysu finansowego. Można przypuszczać, że deklaracja premiera i wspólne oświadczenie z RPP zadziałało w jakimś stopniu jako osłona przed skutkami ostatnich zaburzeń.
Obecnie należy przejść do dyskusji nad najważniejszą kwestią: czy w długim okresie członkostwo w UGiW będzie czynnikiem wzmacniającym bezpieczeństwo systemu finansowego, podnoszącym jego odporność na kryzysy? Do tej pory wśród potencjalnych korzyści członkostwa podkreślano wyeliminowanie ryzyka kursowego i ryzyka wystąpienia kryzysu walutowego. Obecnie na pierwsze miejsce wysuwa się kwestia wpływu członkostwa na podatność na kryzys bankowy (kredytowy).
W pierwszej odsłonie kryzysu finansowego wydawało się, że uniezależnienie się Europy Zachodniej, a przede wszystkim strefy euro, od sytuacji w USA dotyczy bieżącej koniunktury, i rozwiązań systemowych. Rok później okazało się, że koniunktura w Europie Zachodniej uległa silnemu osłabieniu (nawet w stosunku do USA), czego sumarycznym wyrazem było zaskakujące umocnienie się dolara. Można to było tłumaczyć mniejszą elastycznością rynków i nadal wierzyć, że europejski kontynentalny model kapitalizmu pozwala uchronić sektor finansowy przed poważniejszymi skutkami kryzysu. Ostatnie kłopoty banków europejskich pokazują, że autonomia i odrębność modelu kontynentalnego jest w warunkach globalizacji wyraźnie mniejsza, niż pierwotnie przypuszczano. Między Polską a Europą występuje podobna relacja. Obecnie wydaje się, że gospodarka polska jest w dobrym stanie, co pozwala jej na częściowe przynajmniej odłączenie się od sytuacji na Zachodzie. Jeśli potwierdzi się, że na poziomie instytucji finansowych różnice między modelami kapitalizmu są mniejsze, to pośrednie skutki kryzysu mogą się okazać dla Polski silniejsze.
[srodtytul]Szukanie rozwiązań[/srodtytul]
W pierwszej odsłonie kryzysu dominowały problemy płynności. Panuje powszechna opinia, że w ich rozwiązywaniu Europejski Bank Centralny wykazał się dużą kompetencją i determinacją. Dysponując nowoczesnymi narzędziami, odegrał bardzo istotną rolę w koordynowaniu działań zasilających rynek światowy w płynność.
Z tego punktu widzenia członkostwo w strefie euro daje bardzo znaczące korzyści. Z instytucjonalnego i regulacyjnego punktu widzenia sytuacja znacznie się skomplikowała, gdy również w Europie poważnym problemem stała się wypłacalność instytucji finansowych. W tym przypadku EBC nie dysponuje odpowiednim mandatem, co zresztą uważane jest za lepsze rozwiązanie niż w przypadku Fedu. Niemniej w ostatnich dniach ujawnił się wyraźnie deficyt rozwiązań instytucjonalnych w zakresie nadzoru finansowego na poziomie ponadnarodowym. Deficyt ten staje się poważnym problemem, ponieważ integracja finansowa w strefie euro i polityka Komisji Europejskiej sprzyjały powstaniu banków, które w przypadku zagrożenia upadłością mogą się okazać zbyt duże, by można uratować je ze środków budżetowych danego kraju.
Innym ważnym problemem może być to, że nawet jeśli danemu rządowi uda się uratować bank, to nie zostaną wystarczająco uwzględnione interesy deponentów w filiach banku w innych krajach. Należy jednak podkreślić, że pod presją wydarzeń bardzo szybko pojawiły się propozycje konkretnych rozwiązań instytucjonalnych. D. Gros i S. Micossi zaproponowali utworzenie specjalnego funduszu dla przeprowadzania transgranicznych operacji ratunkowych, którym zarządzałby np. Europejski Bank Inwestycyjny, a także opracowanie nowego statutu banków europejskich połączone z utworzeniem europejskiego urzędu nadzoru finansowego.
[wyimek]Korzyść z członkostwa w strefie euro w postaci większego bezpieczeństwa systemu finansowego znacząco wzrośnie[/wyimek]
W nadchodzących miesiącach można się spodziewać bardzo ożywionej dyskusji na ten temat, a w ślad za tym nowych rozwiązań na poziomie europejskim. Można przypuszczać, że choć obejmą one wszystkie kraje UE, to stopień koordynacji i efektywność dostępnych narzędzi będą wyraźnie silniejsze w przypadku strefy euro. Tak więc korzyść z członkostwa w niej w postaci większego bezpieczeństwa krajowego systemu finansowego na dłuższą metę znacząco wzrośnie.
Wejście do strefy euro oraz bezpieczeństwo systemu finansowego są kluczowymi obecnie i silnie ze sobą powiązanymi wyzwaniami gospodarczymi. Dlatego należy wierzyć, że poważne rozmowy polityków na ten temat bardzo szybko się rozpoczną.
[i]Autor jest profesorem Uniwersytet Ekonomicznego w Krakowie i członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Artykuł wyraża jego osobiste poglądy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA