Świat

Pogrzeb bawarskiego absolutyzmu

Bawarski premier i członek CSU Guenther Beckstein
AFP
Bawarska CSU przegrała z powodu arogancji przywódców tego ugrupowania – twierdzi profesor Hajo Funke, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.
Niedzielne wybory zakończyły okres jedynowładztwa Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) w Bawarii. Uzyskała najgorszy od pół wieku wynik – zaledwie 43,4 procent poparcia. Wczoraj rozpoczęła poszukiwania winnego wyborczej katastrofy, a także partnera koalicyjnego. Będzie nim zapewne liberalna FDP, która nieoczekiwanie zdobyła 8 procent głosów (w poprzednich wyborach 2,6 proc.).
– Jestem rozczarowana – powiedziała wczoraj kanclerz Angela Merkel (jednocześnie przewodnicząca siostrzanej CDU). I zapewniła, że gwałtowny spadek popularności CSU nie wpłynie negatywnie na stabilność rządzącej w Niemczech koalicji CDU/CSU i SPD. Zapowiedziała, że chadecy wyciągną wnioski z porażki i w kampanii przed przyszłorocznymi wyborami do Bundestagu skupią się na gospodarce, zatrudnieniu, edukacji i integracji obcokrajowców. Zdaniem obserwatorów porażka CSU nie wróży dobrze całej chadecji w wyborach do Bundestagu. Rz: Wczoraj wielka porażka bawarskich chadeków. Kilka miesięcy wcześniej CDU przegrała w Hesji, a w wyniku niedzielnych wyborów komunalnych w Brandenburgii musiała się pogodzić z wielkimi stratami. Czy to początek schyłku chrześcijańskiej demokracji w Niemczech?
Hajo Funke: Są to oznaki słabości, ale tylko w niektórych landach. CDU nadal ma się dobrze w Dolnej Saksonii, Nadrenii Północnej- Westfalii czy w Badenii-Wirtembergii. W Hesji nie powiodła się strategia obliczona na dyskredytację części środowiska imigrantów. W Brandenburgii CDU ma od dawna kłopoty organizacyjne. Bawarska CSU przegrała z powodu arogancji przywódców tego ugrupowania. Wystarczy przypomnieć, że jeszcze były premier Bawarii i szef CSU Edmund Stoiber bez jakichkolwiek konsultacji społecznych wprowadził istotne zmiany w systemie szkolnictwa.Nie można się dziwić, że wyborcy nie akceptują absolutyzmu w rządzeniu. Następcy Stoibera na stanowisku premiera i szefa partii niczego nie zmienili, przegapili możliwość modernizacji systemu władzy i ponieśli tego konsekwencje. Kanclerz Merkel mówi, że jest „rozczarowana” dramatycznym spadkiem popularności siostrzanego ugrupowania w Bawarii. Frank- Walter Steinmeier,szef MSZ i kandydat SPD na kanclerza w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu, nie kryje radości. Ma nadzieję, że to właśnie on zastąpi panią Merkel na czele rządu. Jakie ma szanse? Wiele zależy od tego, jaki wpływ na gospodarkę wywrze rozwijający się światowy kryzys finansowy. Walcząca z neoliberalizmem SPD wydaje się atrakcyjna dla wielu wyborców. Dlatego też kanclerz Merkel powtarza ostatnio, że CDU nie powinna w ciężkich czasach zapominać o socjalnych punktach swego programu.Wybory w Bawarii były swego rodzaju testem preferencji niemieckich wyborców w chwili, gdy kończy się boom gospodarczy. W żadnym razie nie sposób wykluczyć, że partnerzy obecnej wielkiej koalicji CDU/ CSU i SPD będą zmuszeni za rok utworzyć kolejny rząd, niechciany zarówno przez chadecję,jak i socjaldemokratów.Z drugiej strony w czasach wielkiej koalicji rosną w siłę mniejsze ugrupowania polityczne, liberałowie z FDP i Zieloni. Także populistyczna Partia Lewicy, ale żadne ugrupowanie nie odważy się utworzyć z nią koalicji rządowej. W Bawarii są szczególnie widoczne wpływy środowisk wysiedlonych z Czechosłowacji Niemców sudeckich oraz zbliżonych do nich środowisk. CSU stała zawsze jednoznacznie po ich stronie. Edmund Stoiber w okresie swych kilkunastoletnich rządów nie był ani razu w Pradze. W jaki sposób porażka CSU wpłynie na postrzeganie tych środowisk? Wynik niedzielnych wyborów udowadnia, że nie ma już miejsca na ideologiczne kompozycje oparte na mitologii środowisk wypędzonych i konfrontacyjnym kursie w polityce zagranicznej. W moim przekonaniu jest to wynik swego rodzaju kulturowego przełomu. Niemieccy wyborcy nie akceptują agresywności w polityce. Dało się to już zauważyć w wyborach w Hesji na początku tego roku, gdzie Roland Koch atakował ostro „kryminogennych“ imigrantów. Agresywna forma wspierania środowisk wypędzonych w Bawarii przez przywódców CSU nie przysporzyła tej partii zwolenników. W tym kontekście trudno oprzeć się wrażeniu, iż przywódczyni Związku Wypędzonych Erika Steinbach staje się postacią marginalną w niemieckiej polityce. Podobnie jest z określonym eurosceptycyzmem CSU i całą ideologią narodowego konserwatyzmu. Niemieccy wyborcy stają się w tych sprawach coraz bardziej otwarci i liberalni i odrzucają skrajności.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL