fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Posłowie walczą o gangsterskie majątki

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Milionowe fortuny zdobyte na przestępczej drodze zasilą Skarb państwa, jeśli Sejm poprze wprowadzenie do prawa karnego surowszych zasad przepadku korzyści.
Pierwsze czytanie projektu zmian w kodeksie karnym (przygotowanego przez Prawo i Sprawiedliwość) zaplanowano na rozpoczynające się jutro posiedzenie Sejmu.
Obok funkcjonującego już dziś przepadku korzyści pochodzącej choćby pośrednio z przestępstwa chcą wprowadzić surowsze zasady: utraty korzyści zdobytych nielegalnie bez względu na czas. – To odwieczny problem prokuratur i sądów – mówi o mało skutecznym odzyskiwaniu gangsterskich majątków posłanka Beata Kempa, sprawozdawca projektu. – Dziś to organy ścigania muszą udowodnić, że dom czy samochód pochodzi z przestępstwa, po zmianach będzie odwrotnie.
Taka procedura ma dotyczyć poważniejszych przestępstw (od pięciu lat więzienia w górę) popełnianych przez gangi i tych o charakterze terrorystycznym.
Czas nie ma znaczenia
W efekcie jeśli w trakcie procesu oskarżony zmieni stan cywilny, to i tak nie uratuje połowy majątku. Nie pomogą też pozorne transfery majątków, nawet wielokrotne (przepisywanie ich na matki czy żony). Mało tego: nieważny będzie też czas pozyskiwania kolejnych dóbr. W projekcie mówi się wprost, że chodzi o takie, które „objął we władanie lub do którego uzyskał jakikolwiek tytuł w jakimkolwiek czasie do chwili wydania chociażby nieprawomocnego wyroku".
Posłowie wprowadzają domniemanie, że wszystko, co sprawca nabył do chwili wydania wyroku, pochodzi z nielegalnych źródeł i przepada na rzecz państwa (jeśli nie da się ustalić pokrzywdzonego).
– Pomysł nie jest nowatorski – ocenia dla „Rz" dr Mariusz Kaczemski z Uniwersytetu Poznańskiego.
Jego zdaniem jest jednak bardzo trudny do wprowadzenia. Rozszerzony przepadek funkcjonuje w kilkunastu państwach, m.in. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoszech, Finlandii, Holandii czy Szwajcarii.
Drugi z projektów (senacki), nad którym posłowie właśnie zaczynają pracować, dotyczy procedury karnej, a w nim obserwacji psychiatrycznej. W tym wypadku prawo trzeba poprawić, i to szybko, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2007 r. Uznał on, że obecne przepisy o kierowaniu oskarżonych na obserwację psychiatryczną trzeba zmienić, bo naruszają konstytucję. Nie dają wystarczających gwarancji procesowych i nie zapewniają kontroli sądowej nad decyzjami biegłych. Konstytucję, zdaniem TK, narusza też nieograniczony (w zasadzie) czas trwania obserwacji. Po zmianach obserwacja powinna trwać dziesięć dni – nie dłużej jednak niż sześć tygodni. Sąd będzie też mógł o niej orzec tylko w określonych przypadkach – gdy istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA