Euro 2012

Postęp nasz widzę ogromny

Adam Olkowicz jest pewny, że w piątek w Bordeaux decyzja o przyznaniu mistrzostw Polsce i Ukrainie zostanie podtrzymana
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Przewodniczący zespołu PZPN ds. organizacji Euro 2012 Adam Olkowicz specjalnie dla „Rzeczpospolitej” o tym, dlaczego nie boi się decyzji UEFA w sprawie mistrzostw
Rz: Boimy się czwartkowego posiedzenia Komitetu Wykonawczego UEFA w Bordeaux. To prawda, że mogą nam zabrać organizację mistrzostw Europy?
Adam Olkowicz: Michał Listkiewicz jedzie do Francji bez strachu, a ja do piątku, kiedy usłyszymy wnioski ze spotkania, na pewno będę spał spokojnie. Nie ma obaw, nie zdarzy się nic strasznego. 18 września w szwajcarskim Nyonie odbyło się już czwarte posiedzenie Grupy Sterującej, która od lutego, kiedy Michel Platini pokazał nam żółtą kartkę, patrzy nam na ręce i kontroluje wszystkie terminy. Wyniki kontroli przeprowadzonej w lipcu poznaliśmy już tydzień temu, dlatego wiemy, o czym będzie się mówić w Bordeaux. O czym?
Tylko jednym z wielu punktów obrad będzie ocena aktualnego stanu przygotowań Polski i Ukrainy. Zaprezentowany zostanie plan rozwoju budowy stadionów, transportu lądowego w miastach i pomiędzy nimi, transportu lotniczego, zakwaterowania i po raz pierwszy – raport przygotowań dotyczących teleinformatyki: przedstawiliśmy propozycję miejsca dla centrum nadawczego, z którego materiały dotyczące turnieju rozsyłane będą na cały świat. We wszystkich analizowanych dziedzinach widać duży postęp. Od początku monitorowania naszych działań czerwonych flamastrów używanych do zaznaczania bardzo ryzykownych obszarów prawie się nie używa, a z kolei samych zielonych flamastrów na cztery lata przed turniejem też trudno się spodziewać. Co najbardziej niepokoi UEFA? Przedmiotem troski nazwałbym stadion w Kijowie, choć podkreśla się, że wreszcie zakończyły się wszystkie problemy prawne związane z jego przebudową. Właściciele słynnego już centrum handlowego Troicki dostali w zamian za rezygnację z terenów przy stadionie działki dużo bardziej atrakcyjne i droższe. A wybudowane już podziemne parkingi i tak się przydadzą. Opiekę nad budową stadionu w Kijowie wzięła już na siebie doświadczona niemiecka firma GMP, to ona ma przygotować projekt. Teraz prace powinny przyspieszyć. Nowe okoliczności pojawiły się także w Chorzowie. Inwestor, czyli samorząd województwa śląskiego, postanowił zbudować dwie symetryczne trybuny. Chce zburzyć wieżę widokową, co powoduje przedłużenie budowy. Termin oddania nowej wersji ustalono na połowę 2011 roku, a to jest dla UEFA termin ostateczny. Chorzów ma szansę organizować mistrzostwa? Dowiemy się tego już w Bordeaux? Myślę, że jeszcze jest na to za wcześnie, ale decyzja musi zapaść wkrótce, bo ileż można siedzieć na ławce rezerwowych? Na szczęście na razie UEFA nie powiedziała miastom alternatywnym: „nie”. Obiecywać czegoś Chorzowowi nie chcę, tak samo jak straszyć innych miast, że Chorzów je zastąpi. Wspólnie z Ukrainą zgłosiliśmy chęć organizacji mistrzostw w 12 miastach, argumentując tym, że zasługują na to dwa duże europejskie kraje, skoro na dziesięciu obiektach rozgrywano turniej w małej Portugalii. Więcej stadionów to więcej zwycięzców, więcej drużyn ligowych będzie później grało w dobrych warunkach. Chcemy nawet wziąć na siebie ewentualne dodatkowe koszty, jakie UEFA musiałaby ponieść, zwiększając liczbę miast gospodarzy. Nie zapominajmy, że właścicielem praw do organizacji, a także praw komercyjnych, jest UEFA, a my z Ukraińcami tylko przygotowujemy scenę. Jak w teatrze: nasze deski, ich show. Na Ukrainie stoi już jeden stadion, ale opóźnienia tego kraju dużo bardziej martwią UEFA niż polskie. Istnieje możliwość organizacji turnieju przez nas i na przykład Niemców albo Czechów? Wiemy, że jest jeszcze dużo do zrobienia na przykład w sprawie przepustowości lotnisk, infrastruktury drogowej i hotelowej. 18 kwietnia 2007 roku prawo organizacji przyznano jednak Polsce i Ukrainie, a nie komuś innemu. Do tej pory nie dokonywano zmian pierwotnej decyzji. Informacje dochodzące z różnych krajów, a zwłaszcza z Włoch, jakoby były gotowe do przyjęcia finalistów z marszu, bez dodatkowych przygotowań, to na szczęście głupie plotki. Od UEFA nie dostaliśmy żadnego sygnału na ten temat. Nie ma też mowy o zmianie miejsca rozgrywania finału. Odbędzie się w Kijowie, bo pomysł z mistrzostwami był ukraiński i nasi partnerzy na to zasługują. Kolejne ostrzeżenia od UEFA mogą się dla nas źle skończyć. Wiem, że w futbolu druga żółta kartka oznacza czerwoną, ale jestem przekonany, że w Bordeuax usłyszymy, że ubiegłoroczna decyzja była słuszna i zostaje podtrzymana. Nie mówmy już o pięknych planach, rozpocznijmy wreszcie wielkie budowanie. Ukraińcy mają jeden stadion. Cieszę się, ale potrzebują minimum czterech. My jeszcze w tym roku wystartujemy z pracami na trzech obiektach. Rywal został już tylko jeden – czas. Jeżeli w piątek nie zabiorą nam Euro, to mogą to zrobić jeszcze później? Teoretycznie. W planach są zdefiniowane ryzyka – od politycznych po atmosferyczne. Jeżeli trafią nam się dwie srogie albo wyjątkowo śnieżne zimy, będziemy mieli problem. Ale z drugiej strony: założyliśmy, że prace będą prowadzone w systemie jednozmianowym, bez sobót i niedziel. Jak będzie źle, to zaczniemy pracować na trzy zmiany, także w weekendy. Taka szansa na rozwój cywilizacyjny kraju trafia się raz na kilka pokoleń i nie można jej zmarnować. Rzeczywiście pomogą nam Chińczycy? Każdą propozycję trzeba rozważyć. Chińczycy pokazali światu wielkie możliwości na igrzyskach, ale one się już skończyły i nic dziwnego, że próbują zrobić biznes za granicą. Ostatnio miałem spotkanie z chińskim konsorcjum budowlanym średniej wielkości. Ma milion pracowników.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL