Nieruchomości

Rynek najmu uspokoi się w listopadzie

30 – 90 zł za mkw. – taki jest przelicznik wynajmu mieszkań
Rzeczpospolita, AW Andrzej Wiktor
Gorączka na rynku wynajmu. Właściciele mieszkań organizują castingi na lokatorów. Stawki szybują w górę nawet o 15 procent w porównaniu z miesiącami letnimi
– Pracownik naszego biura wraz z klientami brał udział w castingu na najemcę 26-metrowej kawalerki przy ul. Miłej. Cena wywoławcza: 1,8 tys. zł. Chętnych zaproszonych na tę samą godzinę: kilkunastu. Po podniesieniu ceny do 2 tys. zł zostało trzech. Wygrał klient z gitarą na plecach. Wpadł w oko córce właścicielki – opowiada Jacek Kriese, szef agencji Okazja.
Duży popyt, a małą podaż już we wrześniu wykorzystują właściciele mieszkań na wynajem. – Ceny czynszu we wrześniu wzrastają o 5 – 15 procent – ocenia Krzysztof Kieszkowski z agencji Polanowscy Nieruchomości. Castingi organizują nie tylko właściciele mieszkań, ale też studenci, którzy szukają współlokatora do wynajmowanego już mieszkania.
– Ten, kto liczy na znormalnienie rynku w październiku, przeliczy się, bo do boju przystąpią studenci, których nie pomieszczą akademiki – przewiduje Jacek Kriese. – Na normalność można liczyć najwcześniej w listopadzie. Co nie znaczy, że wtedy będzie taniej – zastrzega pośrednik. Dodaje, że ceny najmu poszybowały w górę – praktycznie nie ma już mieszkań w Warszawie za 1 tys. zł. – W naszym biurze pojawiła się oferta za 700 zł. Ale nie wzbudziła tak ogromnego zainteresowania, jak sądziliśmy. Przypuszczalnie niektórzy poszukujący myśleli, że to błąd w druku. Oferta dotyczyła tymczasem dwupokojowego mieszkania w bloku na Grochowie. Jeden pokój był zamknięty na klucz, bo właścicielka trzyma tam swoje rzeczy, a mieszka gdzie indziej – opowiada szef Okazji. Według niego na wysokie ceny najmu wpływa szczupłość oferty. – Spora część mieszkań mogłaby teoretycznie zasilić najem, ale czeka – od wielu miesięcy – na kupca. Z kolei najemców przybywa, bo coraz większa ich liczba odchodzi z kwitkiem z banku, gdzie starali się o kredyt hipoteczny – tłumaczy Jacek Kriese. – Nadal wielu posiadaczy mieszkań nie zdaje sobie sprawy, że wolny pokój może przynosić dochód znacznie wyższy niż dwa lata temu, gdy dominowała podaż. Pojawił się nawet przelicznik: wynosi od 30 do 90 zł za mkw., przy czym najczęściej oscyluje wokół 50 – 60 zł za mkw. – dodaje. Gorączkę na rynku napędzają dziś studenci. Ale jak ocenia pośrednik Stanisława Podsiadło z Intra Nieruchomości, nie są oni mile widzianymi najemcami, jak również klientami biur pośrednictwa. – Najczęściej ich oczekiwania, a także możliwości finansowe nie przystają do sytuacji rynkowej – ocenia. – Dlatego pojawiają się oferty właścicieli nieruchomości typu suterena, strych (nie mylić z pokojem na poddaszu), na które ewentualnie decydują się studenci. Jak przyznaje Jarosław Skoczeń z agencji Emmerson, wynajęcie mieszkania przez studentów rzeczywiście nie jest łatwe. Młodzi ludzie szukają lokali tanich, wyposażonych oraz z dobrym dojazdem do centrum. – A znalezienie takiej nieruchomości może nie jest cudem, ale jest bardzo trudne – zauważa Krzysztof Kieszkowski. Ceny wynajmu na Targówku czy Białołęce są niższe, ale studenci wolą mieszkać po lewej stronie miasta. Pary studenckie szukają kawalerek, a grupa znajomych z uczelni bądź akademika poszukuje często większych mieszkań trzy – czteropokojowych – tłumaczy. Wielu właścicieli mieszkań nie chce ich wynajmować studentom. – A jeśli już, to stawiają bardzo wygórowane żądania: chcą np. czynszu z góry za kilka miesięcy czy określają, ile osób może mieszkać w ich lokum – dodaje Jarosław Skoczeń. Zauważa, że najtrudniej mieszka się studentom w pokojach przy rodzinie, bo właściciel ustala, o której lokator może wracać do domu, czy też nie pozwala zapraszać gości. – Bywa, że ogranicza też korzystanie z kuchni – mówi przedstawiciel Emmersona. Ale to właśnie pokoje przy rodzinach są najtańsze – ceny wynajmu wahają się od 450 do 700 zł. Jak zauważa Krzysztof Kieszkowski, w stolicy studenci rzadko wynajmują domy. – Jeśli już, to decydują się na to osoby pracujące i studiujące zaocznie, które wybierają na ogół segment lub dom o gorszym standardzie, gdzie koszty za wynajem budynku nie przekraczają 4 – 4,5 tys. zł za miesiąc, co po podziale na kilkoro wynajmujących daje podobne kwoty jak wspólny wynajem mieszkania – tłumaczy. Jak zauważa Jarosław Skoczeń, coraz częściej rodzice studentów rezygnują z wynajmu i kupują dzieciom mieszkania. – To po przeliczeniu wszystkich kosztów jest opłacalne, a po ukończeniu studiów dziecko może nadal w nim mieszkać – tłumaczy pośrednik. Zdarza się, że na wrześniowym boomie na rynku wynajmu żerują oszuści. Zakładają agencje i dają ogłoszenia w prasie o tanich lokalach. – Do firm przychodzą klienci, płacą zaliczki od kilkudziesięciu do kilkuset złotych i czekają na oferty, których nigdy nie dostają – ostrzega Tomasz Oleszczuk, policjant ze śródmiejskiej komendy. Dodaje, że gdy klienci się zorientują, że padli ofiarą oszustów, i próbują odzyskać pieniądze, jest to trudne, bo agencja przestała działać. Tomasz Oleszczuk radzi, by takie sprawy zgłaszać policji, bo, po pierwsze, może ona przerwać oszukańczy proceder, a po drugie, jest szansa, że odzyska się pieniądze. Niezależnie od wielkości i liczby pokoi najwięcej za najem mieszkania trzeba zapłacić w Śródmieściu. Stawki za kawalerkę w tej dzielnicy sięgają 2,5 tys. zł za miesiąc. Najtańsze jednopokojowe lokale znajdziemy w Wesołej – średnio trzeba tu wyłożyć 550 zł miesięcznie. Tak wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Home Consulting. Analitycy zbadali oferty dostępne w serwisie Gratka.pl. Pod lupą znalazły się: mieszkania jednopokojowe (do 39 mkw.), dwupokojowe (od 40 do 60 mkw.), trzypokojowe (od 55 do 72 mkw.), czteropokojowe i większe (od 78 do 120 mkw.). – We wszystkich badanych kategoriach najwyższe średnie stawki najmu (wysokość miesięcznego czynszu płaconego właścicielowi) zarejestrowano w Śródmieściu – podają analitycy Home Consulting. W tej dzielnicy kawalerkę można wynająć średnio za 1998 zł, podczas gdy średnia dla Warszawy to 1739 zł. – Rozpiętość cenowa w Śródmieściu jest duża: za jeden pokój trzeba zapłacić od 1625 zł do 2,5 tys. zł – mówią analitycy. Dwa pokoje w tej dzielnicy kosztują miesięcznie od 1,6 tys. zł do 3,8 tys. zł. Za najem trzech pokoi trzeba zaś średnio zapłacić 3237 zł za mkw. Rozpiętość: od 1,6 tys. do 4150 zł. Najtańsze są mieszkania po wschodniej części Wisły (Rembertów, Wesoła, Wawer). W Wesołej za wynajem kawalerki trzeba zapłacić miesięcznie od 450 do 800 zł. Średnia stawka dla tej dzielnicy to 550 zł. Ceny zbliżone do warszawskich obowiązują jeszcze w Sopocie i we Wrocławiu. Dla porównania – najniższe są w Łodzi i w Lublinie, gdzie na najem kawalerki trzeba zapłacić odpowiednio 917 i 893 zł miesięcznie. —aig – Sierpień i wrzesień są miesiącami, kiedy gwałtownie rośnie zainteresowanie wynajmem mieszkań. Popyt zwiększa się kilkakrotnie, natomiast podaż nie nadąża za zapotrzebowaniem, mimo że w porównaniu z innymi miesiącami roku ofert jest o około 40 proc. więcej. W efekcie w zasadzie we wszystkich miastach mamy do czynienia z sezonowym wzrostem cen. Mieszkania czy też pokoje położone w niedużej odległości od największych uczelni lub dobrze z nimi skomunikowane znajdują najemców w ciągu kilku dni. Jeśli zaś cena jest atrakcyjna (niższa od średnich stawek), to chętny znajduje się w ciągu kilku godzin. Z relacji naszych użytkowników wiemy, że w szczycie sezonu, aby upolować dobrą ofertę, śledzą nasz serwis na bieżąco, aktualizują stronę co kilka minut i natychmiast wykonują telefon do ogłoszeniodawcy. Takie szaleństwo kończy się zazwyczaj w połowie października i wtedy także ceny nieznacznie spadają. —aig masz pytanie, wyślij e-mail do autorek a.gawronska@rp.pl j.blikowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL