Obyśmy przetrwali

autor zdjęcia: DOMINIQUE FAGET 25 czerwca grupa związkowców ze stoczniowej „Solidarności” pojechała protestować przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli
AFP
Kłótnie polityków o to, kto jest winien dramatycznej sytuacji stoczni, są śmieszne. Każdy kolejny rząd obiecywał złote góry - mówi elektryk Andrzej Wilk ze Stoczni Gdańsk
Los prawie 14 tysięcy ludzi zatrudnionych w stoczniach i kilkudziesięciu tysięcy pracowników firm współpracujących z nimi leży w rękach prywatnych inwestorów, polskiego rządu i Unii Europejskiej. Stoczniowcy z niepokojem oczekują od miesięcy na ostateczne decyzje Komisji Europejskiej w sprawie przyszłości zakładów. Obawami o utratę pracy żyją starsi, młodzi rozglądają się za nowymi posadami. Śledzą codzienne relacje o fatalnej sytuacji zakładów, oczekują na „wyrok śmierci”. Związkowcy organizują manifestacje w Gdyni, Szczecinie, Gdańsku i Brukseli. Krzykami, transparentami, petardami apelują o pomoc.Złe doniesienia i wszelkie pogłoski na temat polskich stoczni od ponad dziesięciu lat z uwagą śledzi także Paweł Zinczuk, już na emeryturze. Przez prawie 35 lat, do 1997 roku, pracował w stoczni m.in. jako stolarz. O wolność i lepsze życie walczył w „Solidarności”, w stanie wojennym aresztowano go za terroryzm. Pokazuje zdjęcia z protest...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL