Świat

Osetia wywozi dzieci do Rosji

Wczoraj do Władykaukazu, stolicy Osetii Północnej, będącej w składzie Federacji Rosyjskiej, przyjechało autobusami ponad 500 osób, w tym 390 dzieci
AFP
Moskwa ostrzega przed wojną. Takich starć między Gruzją i Osetią Południową nie było od lat 90. Nie wiadomo, kto zaczął strzelać
Władze Osetii Południowej, separatystycznej republiki Gruzji, oskarżyły Tbilisi o śmierć cywilów w stolicy Cchinwali i pobliskich wioskach. Mieli zginąć w nocy z piątku na sobotę w wyniku ostrzału prowadzonego przez gruzińską armię.
– Strzelali z pozycji w pobliżu gruzińskiej wioski Prisi. Użyli granatników i moździerzy. Musieliśmy odpowiednio zareagować – mówił w rozmowie telefonicznej z rosyjską agencją ITAR-TASS szef osetyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Michaił Mindzajew. Według MSW w wyniku strzelaniny zginęło co najmniej sześciu mieszkańców Cchinwali, a 13 zostało rannych. W mieście uszkodzonych zostało wiele domów i linii energetycznych. W jednym z przedszkoli wybuchł pożar. Osetyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych zdecydowało o ewakuacji mieszkańców, głównie dzieci. Wczoraj do Władykaukazu, stolicy Osetii Północnej, będącej w składzie Federacji Rosyjskiej, przyjechało autobusami ponad 500 osób, w tym 390 dzieci. “Uchodźców konwojowali żołnierze rosyjskich sił pokojowych, gdyż trasa ucieczki wiodła między innymi przez wioski zamieszkane głównie przez Gruzinów” – podała moskiewska telewizja NTV. Uchodźcy zostaną ulokowani w sanatoriach i pensjonatach. Przedstawiciele rosyjskich sił pokojowych utrzymywali, że region konfliktu opuściło dwa i pół tysiąca osób. Władze w Tbilisi stanowczo zaprzeczyły doniesieniom z Cchinwali. Oświadczyły, że żołnierze otworzyli ogień w odpowiedzi na atak Osetyjczyków na gruzińskie posterunki. Gruzja oskarżyła Rosję o wzniecenie konfliktu, a żołnierzy rosyjskich sił pokojowych o dostarczenie separatystom broni. Według gruzińskiego MSW Rosjanie mieli wspierać Osetyjczyków podczas ataku na gruzińskie patrole. Tbilisi zdementowało również doniesienia separatystycznych władz o ściąganiu gruzińskich wojsk z bazy w Gori pod osetyjską granicę. Moskwa zaapelowała do obu stron o pokojowe uregulowanie konfliktu. “Niebezpieczeństwo działań wojskowych, zakrojonych na szeroką skalę, staje się coraz bardziej realne. Należy natychmiast wznowić negocjacje w ramach mieszanej komisji kontrolnej (w jej składzie są przedstawiciele Rosji, Gruzji, Osetii Południowej i innej separatystycznej republiki gruzińskiej, Abchazji – red.)” – napisano w komunikacie rosyjskiego MSZ. Moskiewscy dyplomaci uważają, że wyjściem z sytuacji byłoby podpisanie przez Gruzję i Osetię Południową porozumienia pod auspicjami OBWE o zaniechaniu działań wojennych oraz gwarancjach bezpieczeństwa. “Przyjęcie odpowiednich zobowiązań pozwoliłoby na uniknięcie zagrożenia w rejonie konfliktu” – stwierdziło rosyjskie MSZ. Rosja domaga się od Gruzji także pisemnego zobowiązania do nieużycia siły wobec Abchazji. Według gruzińskich ekspertów incydent w Cchinwali jest ze strony Rosji i Osetii Południowej kolejną próbą zdyskredytowania Tbilisi w oczach krajów zachodnich. – Nie prowadziliśmy żadnych manewrów wojskowych w tamtym regionie. Nie słyszałem także o ściąganiu posiłków pod granicę osetyjską. Groźba konfliktu, przed którym ostrzega Kreml, nie może być realna, bo gruziński rząd nie podejmie takiej decyzji – powiedział “Rzeczpospolitej” gruziński ekspert wojskowy i politolog Koba Likwikadze. Jego zdaniem próby zdyskredytowania Gruzji, między innymi poprzez inspirowanie różnych konfliktów, mają na celu storpedowanie euroatlantyckich aspiracji kraju i zablokowanie jego przyjęcia do NATO. Tbilisi usiłuje odzyskać kontrolę nad Abchazją i Osetią Południową od lat 90. ubiegłego wieku. Oskarża Kreml o popieranie separatystów. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki t.serwetnyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL