fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

W oczekiwaniu na świętość papieża

AFP
Ewa K. Czaczkowska
Piotr Kowalczuk
Polacy oczekiwali, że papież będzie beatyfikowany jesienią. W Watykanie nikt nie podawał tej daty. I do tej pory nikt nie mówi, kiedy beatyfikacja może nastąpić
Nadzieje w Polsce na szybką beatyfikację papieża wzrosły w kwietniu, gdy ks. Sławomir Oder, postulator procesu, ogłosił zakończenie fazy dowodowej. Ale już od maja trzech watykańskich kurialistów studziło te nadzieje, mówiąc, że nie wiadomo, kiedy nastąpi beatyfikacja Jana Pawła II. Pierwszy był kardynał Jose Saraiva Martins, odchodzący właśnie na emeryturę prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, który powiedział, że „nie ma podstaw do wysuwania jakichkolwiek prognoz” co do terminu beatyfikacji polskiego papieża.
W połowie czerwca rzecznik prasowy Watykanu ks. Federico Lombardi zakomunikował, że nie można nic konkretnego powiedzieć o dacie beatyfikacji. Wreszcie w ostatni poniedziałek sekretarz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Michele Di Ruberto w wywiadzie dla „La Stampa” wyjaśniał, że sprawa może potrwać nawet kilka lat, bo trzeba trzymać się wszystkich reguł procesu. Również Benedykt XVI zaapelował do kongregacji, aby także w sprawie Jana Pawła II, „zrobili to, co powinno być zrobione”.
Wypowiedź abp. Di Ruberto nie jest żadną sensacją. Już w grudniu 2007 roku Benedykt XVI, przemawiając do postulatorów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, mówił o potrzebie rzetelności i bezstronności, a nie pośpiechu w procesach. Natomiast w połowie lutego tego roku kongregacja ogłosiła instrukcję „Sanctorum Mater” kodyfikującą i przypominającą obowiązujące rygory. Prefekt kongregacji kardynał Martins stwierdził wówczas, że proces beatyfikacyjny Jana Pawła II będzie podlegał tym samym rygorom, co wszystkie inne sprawy.
– Nikomu z kongregacji nie wolno mówić nic o terminach, a tylko o sprawach dotyczących procedury. Ale nam wolno mieć nadzieję na szybką beatyfikację – mówi bp Tadeusz Pieronek, który spodziewał się, że nastąpi to jesienią tego roku. Teraz liczy na jej ogłoszenie w 2009 roku. – A jak minie 2009 rok, to będę mówił o roku następnym – zapowiada bp Pieronek.
Nadzieje, które wyrażali także inni polscy duchowni, wynikają m.in. z tego, że zakończyła się już faza dowodowa procesu. Postulator ks. Sławomir Oder złożył w kongregacji tzw. positio, czyli liczącą 2500 stron dokumentację procesu. Z kręgów watykańskich dochodzą sprzeczne informacje, czy i w jakim stopniu trzeba jeszcze positio poprawić i uzupełnić.
Kongregacja otrzymała od Benedykta XVI instrukcję, że ma pracę prowadzić sumiennie, bez przyspieszania
Spekulacje o terminie beatyfikacji wprowadzają sporo zamieszania. Niedawno, bo 20 maja, PAP podała za agencją włoskiego episkopatu SIR wiadomość o tym, że Watykan wyznaczył datę beatyfikacji Jana Pawła II „przed końcem wiosny 2009 r.”. Włoska agencja powoływała się na słowa postulatora ks. Odera. W szóstej linijce depeszy SIR było wyjaśnienie, że to tylko osobiste życzenie postulatora. Ale w Polsce ogłoszono już, że to decyzja Watykanu. W sytuacji, gdy pojawiają się tego typu informacje, wszystkie wypowiedzi, że nie wiadomo, kiedy nastąpi proces, i że trzeba przestrzegać reguł, odbierane są jako opóźnianie procesu.
– Nic nie wskazuje na to, aby postępowanie mające doprowadzić do beatyfikacji Jana Pawła II uległo spowolnieniu – mówi „Rz” znany watykanista Gianfranco Svidercoschi, autor książki o Janie Pawle II, a także autor „Świadectwa”, rozmowy z kardynałem Stanisławem Dziwiszem. – Sądzę, że nadal aktualna jest opinia ks. Odera, że wyniesienie polskiego papieża na ołtarze mogłoby nastąpić w 2009 roku.
Mówienie o opóźnianiu procesu nie ma sensu także w kontekście wypowiedzi abp. Ruberto. Powiedział on, że kongregacja nie otrzymała od papieża daty, do której powinna zakończyć pracę. Dostała jedynie instrukcję, że ma pracować sumiennie, bez przyspieszania. Wpisuje się ona w całą politykę papieża w kwestii kanonizacji i beatyfikacji, która zakłada wynoszenie na ołtarze mniejszej liczby świętych i błogosławionych. I było o tym wiadomo już od września 2005 roku, gdy Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała dokument o nowych procedurach i obrzędach. Ten dokument, jak i instrukcja „Sanctorum Mater” oraz oficjalne wypowiedzi hierarchów kongregacji od początku nie dawały żadnych podstaw do sądzenia, że proces beatyfikacyjny Jana Pawła II zostanie skrócony.
Benedykt XVI odpowiedział na wołania wiernych na pogrzebie: „Santo subito” (natychmiast święty) i pozwolił na rozpoczęcie procesu już 28 czerwca 2005 roku, czyli niecałe trzy miesiące po śmierci papieża Wojtyły – gdy prawo kanoniczne wymaga upływu pięciu lat – ale nigdy nie było mowy o tym, że takie będzie tempo procesu.
Nie można więc mówić, że papież opóźnia proces, wymagając, by wszystkie procedury przewidziane prawem były spełnione. Można będzie tak sądzić, gdy akta procesu zostaną ustawione na końcu bardzo długiej kolejki spraw do rozpatrzenia w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Gdyby tak się stało, wtedy oczekiwanie na beatyfikację polskiego papieża mogłoby trwać lat kilkanaście.
– Obecnie w Kościele obowiązuje rozróżnienie pomiędzy kultem błogosławionych o charakterze lokalnym a czcią dla świętych o charakterze uniwersalnym – mówi Gianfranco Svidercoschi, przypominając, że papież będzie musiał też rozstrzygnąć: czy ogłosi tylko beatyfikację, czy od razu kanonizację Jana Pawła II. I pyta: – Czy kult polskiego papieża można uznać za lokalny? Wszyscy przecież uważają już Jana Pawła II za świętego.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA