fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

„Widoczny znak” bez Steinbach?

Angela Merkel
AFP
Przewodnicząca Związku Wypędzonych zapewne nie wejdzie do władz fundacji zajmującej się „Widocznym znakiem”
Projekt ustawy powołującej do życia fundację jest już gotowy i jeszcze przed wakacjami trafi pod obrady gabinetu kanclerz Angeli Merkel. Jesienią zajmie się nim Bundestag. Niemiecki rząd stara się tymczasem skłonić Erikę Steinbach, przewodniczącą Związku Wypędzonych (BdV), do rezygnacji z udziału we władzach fundacji zarządzającej „Widocznym znakiem przeciwko ucieczkom i wypędzeniom“.
Kontrowersyjny projekt niemieckiego rządu koalicyjnego zakłada utworzenie w Berlinie centrum dokumentacji przymusowych wysiedleń Niemców po drugiej wojnie światowej z Polski i innych krajów. – Kanclerz Angela Merkel jest przekonana, że przewodnicząca Związku Wypędzonych nie powinna wchodzić w skład kierownictwa fundacji „Widocznego znaku“, gdyż skomplikuje to niepotrzebnie relacje z Polską – dowiedzieliśmy się w Berlinie z dobrze poinformowanych źródeł.
Swą opinię pani Merkel w sposób czytelny miała przedstawić Donaldowi Tuskowi w czasie poniedziałkowego spotkania w Gdańsku. Na konferencji prasowej powiedziała jedynie, że za granicą nie może się wypowiadać na tematy personalne. Premier Tusk poinformował, że ma zaufanie do pani kanclerz.
Polski rząd zapowiedział wcześniej, że nie zamierza głośno protestować w sprawie „Widocznego znaku“. Oczekuje jednak w zamian, że w projekcie tym nie będzie pani Steinbach. – Nic mi nie wiadomo o żadnych decyzjach personalnych. Wiem jedynie, że zarząd BdV zadecydował w kwietniu bieżącego roku, iż Erika Steinbach będzie kandydatką do władz „Widocznego znaku“ – powiedział „Rz“ Helmut Sauer, przewodniczący Związku Wschodnich i Środkowych Niemiec (OMV), organizacji wysiedlonych działających w strukturach CDU. Angela Merkel spotykała się w ostatnich latach kilkakrotnie z przedstawicielami OMV, w tym z Eriką Steinbach. – Mam poparcie pani kanclerz – powtarzała szefowa BdV. Zdaniem Sauera powstający obecnie „Widoczny znak“ jest niczym innym jak Centrum przeciwko Wypędzeniom, którego inicjatorką jest szefowa Związku Wypędzonych.
– Nazwa nie ma znaczenia. Ważne, że „Widoczny znak“ spełniać będzie założone przez nas funkcje – przekonuje Sauer. Steinbach unika ostatnio na ten temat wypowiedzi. – Nie jest to dobry czas na rozmowy na te tematy – powiedziała niedawno „Rz“, odrzucając propozycję wywiadu.
Polski rząd oczekuje, że pani Steinbach nie będzie brać udziału w projekcie „Widocznego znaku”
– Nieobecność pani Steinbach we władzach fundacji „Widocznego znaku“ byłaby dobrym znakiem – ocenia Mar- kus Meckel, deputowany SPD uczestniczący w przygotowaniu projektu. Przewiduje, że kuratorium fundacji składać się będzie z 13 osób: po trzech przedstawicieli Związku Wypędzonych, rządu i Kościołów (katolickiego, ewangelickiego i wspólnoty żydowskiej), dwie osoby z Bundestagu, po jednej z Niemieckie go Muzeum Historii w Berlinie i Domu Historii w Bonn. – To gremium zróżnicowane i wyważone – podkreśla Meckel.
„Widoczny znak“ ma być niezależną fundacją działającą w ramach Niemieckiego Muzeum Historii. Mieścić się będzie w Deutschlandhaus w centrum Berlina, w sąsiedztwie wystawy „Topografia terroru” o zbrodniach niemieckich w czasie wojny. Koszt jego budowy szacuje się na 29 mln euro. To więcej, niż kosztowała budowa pomnika Holokaustu, i tylko 7 mln mniej, niż wynoszą roczne wydatki na utrzymanie wszystkich miejsc pamięci w Niemczech.
Strony rządu niemieckiego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA