fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

Na wahaniach giełdowej koniunktury też można zarobić

Rzeczpospolita
Michał Kopiczyński, ING Investment Management: Niedługo minie rok od ustanowienia przez WIG historycznego szczytu. Siedem dni temu WIG ustanowił nowe roczne minimum. Czy posiadanie akcji w portfelu na tak nerwowym rynku to dobry czy zły pomysł - zastanawia się Michał Kopiczyński
Kilka danych statystycznych opartych na indeksie może pomóc inwestorom w ocenie sytuacji, w jakiej znajduje się giełda. Średni czas trwania cyklu na polskiej giełdzie można oszacować na 6,7 roku, czyli około 80 miesięcy. Szacunki takie są jednak obarczone sporym błędem ze względu na dość krótką historię polskiej giełdy. W tym czasie można było zaobserwować na wskaźniku WIG trzy górki: w roku 1994, 2000 i 2007. Górki te zostały wyznaczone odpowiednio: podczas końca globalnej hossy na rynki emerging markets, pęknięcia balona spekulacyjnego na spółkach internetowych i kłopotów kredytowych w USA. Różnica między pierwszą i drugą górką wyniosła zaledwie 10 proc., co daje roczną składaną stopę zwrotu w wysokości 1,6 proc. To wynik znacznie poniżej inflacji czy też średniego oprocentowania lokat bankowych – nawet jak na dzisiejsze czasy. Odległość między drugą i trzecią górką wyniosła 195 proc., co daje bardzo dobrą roczną stopę zwrotu wynoszącą 16 proc. Jeśli inwestor kupiłby portfel akcji zgodny ze składem indeksu na pierwszej górce i sprzedał na drugiej – średni roczny zysk wyniósłby 9,3 proc. Problem z tą statystyką polega na tym, że trzeba trafić ze sprzedażą dokładnie w górkę – w innym przypadku stopa zwrotu będzie niższa.
Po 1994 r. można był zaobserwować także dwa znaczące dołki. Były to lata 1995 i 2001. Trzeci zaobserwujemy, gdy definitywnie zakończą się aktualne giełdowe spadki. Kupując akcje w dołku 1995 r. i sprzedając w dołku w 2001 r., można było osiągnąć stopę zwrotu 96 proc., czyli 10,9 proc. rocznie. Z kolei kupując akcje w dołku 2001 i sprzedając na najniższym ostatnio obserwowanym poziomie, można było osiągnąć stopę zwrotu na poziomie 272 proc., czyli 21,7 proc. rocznie. Sprzedaż akcji w każdym innym momencie niż dołek powodowałaby, że stopa zwrotu byłaby jeszcze wyższa.
Z tej uproszczonej analizy widać też, że roczne stopy zwrotu dołek – dołek są wyższe niż górka – górka. To powinno pozwolić na wniosek, że najważniejsze dla rezultatu inwestycji jest kupno w odpowiednim momencie (po atrakcyjnej cenie) niż poszukiwanie sprzedaży na górce (po wysokiej cenie). Dodatkowo dostępne są różne metody uśredniania cen zakupu i sprzedaży.
Warto podać też roczny zysk z kupna na pierwszej górce i pierwszym dołku i trzymanie (zgodnie ze składem indeksu) do 11 czerwca 2008 r. W pierwszym przypadku byłaby to roczna stopa zwrotu na poziomie 5,2 proc., w drugim 16,2 proc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA