fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Równość wobec prawa nie oznacza równych kar

Rzeczpospolita
Przepis kodeksu karnego dotyczący ogólnych dyrektyw sądowego wymiaru kary nie wymaga żadnych zmian – uważa Piotr Góralski doktor, adiunkt w Katedrze Prawa Karnego Materialnego, Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego
Wnioski wynikające z artykułu dr. Roberta Kaczora „Równość wobec kary” („Rz” z 4 kwietnia) można sprowadzić do – po pierwsze – konieczności ustalenia dyrektywy nadrzędnej wymiaru kary w art. 53 § 1 kodeksu karnego oraz – po drugie – zobiektywizowania reguł wymiaru kary, by uniemożliwić występującą często rozbieżność orzekanych kar w zbliżonych stanach faktycznych. Ze stanowiskiem autora o konieczności nowelizacji wskazanego przepisu zawierającego tzw. ogólne dyrektywy wymiaru kary oraz proponowanym przez niego kierunkiem tych zmian nie można się zgodzić.
Zgodnie z treścią art. 53 § 1 k.k. „Sąd wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych przez ustawę, bacząc, by jej dolegliwość nie przekraczała stopnia winy, uwzględniając stopień społecznej szkodliwości czynu oraz biorąc pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze, które ma osiągnąć w stosunku do skazanego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa”.
W świetle poglądów doktryny i orzecznictwa w przepisie tym są zawarte trzy ogólne dyrektywy sądowego wymiaru kary: limitowany granicą winy wymóg zaspokojenia społecznego poczucia sprawiedliwości (odpłata, tzw. retrybucja), powstrzymanie sprawcy od ponownego popełnienia przestępstwa (prewencja szczególna) oraz oddziaływanie wychowawcze kar wobec ogółu społeczeństwa, względnie odstraszenie członków środowisk przestępczych (prewencja ogólna).
Treść tego przepisu jest wynikiem trwającej od ponad 70 lat ewolucji poglądów w zakresie racjonalizacji (uzasadnienia) celów karania. Jej konsekwencją jest wniosek, że sędzia ma prawo, a zarazem obowiązek, wyboru określonej racjonalizacji kary na gruncie konkretnego przypadku.
Już w trakcie obowiązywania k. k. z 1932 r. prof. J. Makarewicz starał się ukierunkować dyrektywy wymiaru kary w ten sposób, aby nadrzędne znaczenie nadać względom prewencji szczególnej. Przy wymiarze kary ówczesny art. 54 k. k. nakazywał przede wszystkim uwzględniać pobudki oraz sposób działania sprawcy, jego stosunek do pokrzywdzonego, stopień rozwoju umysłowego, charakter sprawcy, jego dotychczasowe życie i zachowanie się po dokonaniu przestępstwa. Ale już w okresie międzywojennym orzecznictwo Sądu Najwyższego wskazywało, że sądy mogą kierować się także celami sprawiedliwościowymi oraz ogólnoprewencyjnymi. Okazało się, że jeden preferowany przez ustawodawcę cel karania ograniczał praktykę sędziowskiego wymiaru kary, która wykorzystując kodeksowy zapis, że „przede wszystkim” uwzględniać należy cele zapobiegawcze kary wobec skazanego, przyjmowała szeroko także inne podstawy uzasadnienia orzekanych sankcji karnych.
Twórcy k. k. z 1969 r. świadomi niepowodzeń ustawodawczych w nakazywaniu sędziom ukierunkowywania orzeczeń na jeden tylko cel kary, tj. cele zapobiegawcze wobec skazanego, w art. 50 oddali do dyspozycji sądów trzy możliwe racjonalizacje karania, które z niewielkimi zmianami przewiduje treść obecnego art. 53 § 1 k. k. Te zmiany to wprowadzenie adekwatności kary do stopnia winy oraz zastąpienie wyrażenia „społeczne oddziaływanie kary” – w zakresie prewencji ogólnej – formułą „kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa”.
Robert Kaczor proponuje dokonać nowelizacji art. 53 § 1, względnie stosować taką jego wykładnię, by została przeprowadzona hierarchizacja ogólnych dyrektyw sądowego wymiaru kary. Wynikiem obecnego równorzędnego ich traktowania są – jak stwierdza – sytuacje, gdy „w jednym przypadku wyraźnie preferuje się przy orzekaniu prewencję indywidualną i znacząco łagodzi karę (np. sześć miesięcy pozbawienia wolności za kradzież), podczas gdy w innym, zbliżonym, priorytetowe są względy retrybutywne, a ocena sprawcy ma niewielki wpływ na zmianę kary wyznaczonej przez kryterium odpłaty (prowadząc do wymierzenia kary dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności)”. Wedle propozycji autora nadrzędną rolę wobec pozostałych powinna odgrywać dyrektywa sprawiedliwościowa.
Pogląd ten nie jest nowy, w doktrynie był już prezentowany wielokrotnie. Jego wadliwość wynika przede wszystkim z tego, że art. 53 § 1 nie stanowi jakiegoś samodzielnego bytu, lecz jest wyrazem eklektycznej budowy kodeksu karnego. Zawiera on instytucje, których sens i genezę można łączyć przede wszystkim lub wyłącznie z różnymi racjonalizacjami karania. Na przykład nałożenie na skazanego obowiązku naprawienia szkody lub nawiązki wynika z racji sprawiedliwościowych. Z kolei u podłoża warunkowego zawieszenia wykonania kary, warunkowego umorzenia postępowania karnego czy zakazu wykonywania zawodu leżą racje szczególnoprewencyjne. Jeżeli zaś penalizujemy samo już przygotowanie do przestępstwa lub stosujemy nadzwyczajne obostrzenie kary wobec recydywistów oraz akceptujemy istnienie kar najsurowszych – dożywocia i kary 25 lat pozbawienia wolności – to tym samym dajemy wyraz istnieniu w kodeksie instytucji, które opierają się głównie na względach prewencji ogólnej, tj. oddziaływaniu sankcji w kierunku, niekiedy, pouczania obywateli o treści norm, a czasami także ich odstraszania od realizacji czynów karalnych. Jeżeli zatem sędzia uznaje, że w konkretnej sprawie należy zastosować np. warunkowe umorzenie postępowania karnego, to w istocie wybiera on już cel karania, którym jest zapobieżenie powrotowi sprawcy do popełnienia przestępstwa. Jeżeli zaś korzysta z przepisów o obostrzeniu kary wobec chuligana lub recydywisty, to tym samym wybiera cel prewencji ogólnej.
Na tle przedstawionych przykładów pozbawione sensu byłoby ustawowe przykazywanie sędziom, aby przede wszystkim, czy nawet wyłącznie, kierowali się np. względami sprawiedliwościowymi. Przecież zdarza się, że orzeczenia uzasadniane są względami prewencji szczególnej modyfikowanymi dopiero w drugiej kolejności przez racje sprawiedliwościowe (np. warunkowe zawieszenie kary pozbawienia wolności w połączeniu z obowiązkiem naprawienia szkody).
Zdaniem R. Kaczora zawarte w treści art. 53 § 1 k.k. trzy cele karania mogą prowadzić do wymierzania odmiennych kar wobec sprawców czynów o zbliżonych stanach faktycznych, co jest przez niego utożsamiane z nierównym traktowaniem przez prawo. Trudno zgodzić się z tą tezą, zważywszy, że z nierównym traktowaniem przez prawo mielibyśmy do czynienia właśnie wtedy, gdyby sądy – jak to proponuje autor – kierując się „zobiektywizowanymi” regułami karania – wymierzały takie same kary wobec sprawców tych samych przestępstw. Proponuje on np. ustawowe zadekretowanie wypracowanych w praktyce nieformalnych reguł wyznaczania okresu, na który orzekany jest zakaz prowadzenia pojazdów, w zależności od tylko jednego czynnika – stanu nietrzeźwości kierowcy. Czyli że w wyniku takiego zabiegu o długości tego okresu miałby decydować poziom nietrzeźwości sprawcy z pominięciem innych okoliczności zdarzenia, takich jak np. przyczyny i motywacja zachowania się sprawcy, okoliczności czynu czy też jego ewentualne skutki itp. Oczywiście dążenie do uproszczenia i przyspieszenia pracy organów wymiaru sprawiedliwości zasługuje na poparcie, ale nie powinno się ono dokonywać poprzez zwolnienie od, wcale nie tak bardzo pracochłonnych, ustaleń związanych z oceną całokształtu strony przedmiotowej i podmiotowej zdarzenia, zwłaszcza przestępstw popełnianych masowo, należących do kategorii drobnej i średniej przestępczości. Gdyby reguły karania dało się zobiektywizować, jak proponuje to Robert Kaczor, to sędziowie staliby się zbędni. Ustalanie i ocena myślowa często wysublimowanych odcieni winy sprawcy, przyczyn i okoliczności sprawy zostałyby zastąpione pracą maszyn cybernetycznych. Strony procesowe przekazywałyby do systemu informatycznego dane o przestępstwie oraz danych sprawcy, w tym np. o stanie jego nietrzeźwości – i komputer, po przeanalizowaniu danych, określałby rodzaj i rozmiar sankcji karnych lub decydowałby o uniewinnieniu. Z pewnością przyspieszyłoby to pracę sądów – czy tego jednak właśnie chcemy? Orzekanie różnych sankcji karnych – w granicach swobody sędziowskiej ograniczonej ustawowo – wobec sprawców podobnych przestępstw jest właśnie dowodem na równość obywateli wobec prawa, bowiem są oni traktowani indywidualnie w całokształcie okoliczności zdarzenia, które wywołali swoim czynem.
Myślę, że nowelizacja treści art. 53 § 1 k. k. nie jest potrzebna. Zmian w kodeksie karnym i tak już było wiele, są też ciągle przygotowywane nowe. Akurat przepis dotyczący ogólnych dyrektyw sądowego wymiaru kary jest wynikiem wieloletniego ucierania się poglądów teoretycznych i praktyki sądowego wymiaru kary, toteż jego treść i interpretacja mają już ustalone znaczenie. Są ustawodawstwa, które w ogóle nie formułują ogólnych dyrektyw wymiaru kary – i funkcjonują, może nawet lepiej od naszego. Są też i takie – zwłaszcza za naszą wschodnią granicą – które rozbudowują wskazania sądowego wymiaru kary nawet bardziej, niż ma to miejsce w prawie polskim – co bynajmniej nie polepsza funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ani też nie przeciwdziała nierównemu traktowaniu jednostek przez prawo.
Uważam, że należałoby natomiast zastąpić wprowadzone w wyniku nowelizacji k.k. w 2005 r., zawarte w art. 50 określenie, iż publikacja orzeczenia sądowego następuje ze względu na „społeczne oddziaływanie skazania”. To sformułowanie, zawarte w treści art. 50 § 1 k.k. z 1969 r., wiązano w praktyce wyłącznie z odstraszającym celem karania. W obowiązującym k. k. ustawodawca względy prewencji generalnej (pozytywnej) wyraził w art. 53 § 1 formułą „kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa” – i takie też uzasadnienie środka karnego powinno być zawarte w art. 50 obowiązującego k. k. Byłoby to ujęcie bardziej poprawne z teoretycznoprawnego i praktycznego punktu widzenia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA